
Planując wyjazd do Albanii inspirowaliśmy się opowieściami o pięknych piaszczystych plażach ciągnących się po horyzont.
Błogie plażowanie
Owszem - plaże są szerokie i długie, ale na pewno nie piękne. Już pierwsze wyjście nad morze sprawiło, że odechciało nam się plażowania i kąpieli, a potem było jeszcze gorzej.

Szukając miejsca wolnego od turystycznego zgiełku przeszliśmy prawie 7 kilometrów na południe. Wszędzie krajobraz był identyczny - zaśmiecone plaże, zapchane leżakami i parasolami - dosłownie po horyzont.

Strefa hotelowa
Główna droga przebiega zaledwie 100 metrów od linii brzegowej, a wąski pas między nimi wypełniono hotelami.

Tak zwana “promenada nadmorska” za dnia jest wielkim targiem, a w nocy wesołym miasteczkiem. Szczerze żałowaliśmy, że nie sprawdziliśmy wcześniej zdjęć na Google Maps, zapewne zdecydowalibyśmy się na inną lokalizację, może bliżej węzła komunikacyjnego.
Zabytki Durrës
Najbardziej trwałe ślady w mieście zostawili po sobie Rzymianie, Bizantyjczycy i oczywiście Turcy.

Bliżej portu znajdują się pozostałości zamku, który przez niemal osiemset lat był twierdzą nie do zdobycia, ale na skutek trzęsienia ziemi z XIII wieku przeszedł przebudowę.

Zdecydowanie najważniejszym zabytkiem miasta jest amfiteatr.

Mógł pomieścić 20 tysięcy widzów, co czyni go jednym z największych na Bałkanach.
Poważnie uszkodzony w wyniku trzęsień ziemi, został zasypany za panowania tureckiego i kompletnie zapomniany.

Aby umożliwić badanie ruin amfiteatru wyburzono ponad 30 domów mieszkalnych, a i tak jest odsłonięty tylko w połowie!
Zupełnie na uboczu centrum znajdziemy małą publiczną łaźnię pochodzącą z XVIII wieku, czyli czasów tureckich.

Centrum i Plac Wolności
Pozostałe ważne budynki miasta znajdują się przy placu Wolności i są dużo nowsze.

Na pierwszy plan wybija się budynek magistratu oraz okazały Wielki Meczet.

Na tyłach meczetu, za wysokim murem, ukrywa się wspomniany wcześniej amfiteatr. Jego owalne trybuny warto obejść dookoła, ponieważ za nimi zobaczymy niepozorną uliczkę Mustafy Basha.


Promenada
Przechodząc przez ulicę dotrzemy do szerokiej nadmorskiej promenady z wieloma fontannami i pomnikami.

Polecamy przyjść tutaj o zachodzie słońca, bo wówczas promenada prezentuje się szczególnie pięknie.

Gdzie pojechać?
Gdy dotarło do nas, że w Durrës się nie wykąpiemy, postanowiliśmy pobyt w Albanii wykorzystać na zwiedzanie okolicy. Zarówno tej bliższej jak i dalszej. Szybko zorientowaliśmy się, że miasto to także wygodny węzeł komunikacyjny z rozbudowaną siecią połączeń regionalnych.
Aby wyjechać gdziekolwiek, warto znać lokalizację dworców autobusowych - są aż trzy opcje na wydostanie się z Durrës komunikacją zbiorową.
- Pierwszą, najważniejszą z punktu pozbawionego auta turysty jest dworzec “Plepa”. Dojedziemy do niego autobusem miejskim z szyldem “Durrës-Plepa”. Tam, pod pomarańczowym wiaduktem znajduje się kilka stanowisk dla busów. Ważniejsze kierunki odjazdu to Tirana, Vlora, Saranda czy Berat - opisy i godziny odjazdów są na tabliczkach.
- Druga opcja, to dworzec autobusowy obsługujący różne połączenia, w tym międzynarodowe. Znajduje się w centrum miasta, na placu przy dworcu kolejowym. Tu jednak panuje ogromny chaos, na dodatek kierowcy parkują swoje auta osobowe pomiędzy autokarami, co dodatkowo komplikuje rozkład odjazdów. Skorzystaliśmy z niego tylko raz - opuszczając Albanię.
- Opcja trzecia to podróż koleją. Jaki jest stan albańskich pociągów - sprawdziliśmy za was. Choć na pewno jazda takimi zabytkami musi dostarczać niesamowitych doznań, to jednak z braku jasnego rozkładu nie udało nam się załapać na jakikolwiek pociąg - a bardzo chcieliśmy.