Biała, 132-metrowa iglica zwieńczona złotym płomieniem stoi dokładnie w sercu miasta, na środku placu Merdeka - czyli Placu Wolności. Widać ją praktycznie z każdego wyższego budynku w centrum.

Wracając po latach do Indonezji, musieliśmy na niego wjechać, bo poprzednim razem był zamknięty, jednak po drodze okazało się, że wejście do środka nawet, gdy jest otwarty, to niezwykła przygoda.

Spacerem z Harmoni, czyli Dżakarta od kuchni

Pierwszą noc spędziliśmy w hotelu w dzielnicy Harmoni, więc do Monas postanowiliśmy dojść pieszo - to zaledwie półtora kilometra, czyli teoretycznie nic.

W praktyce spacer po Dżakarcie to osobna atrakcja, bo wystarczy skręcić z głównej ulicy w pierwszą lepszą boczną, aby wylądować w zupełnie innym świecie. Zamiast szklanych biurowców zobaczymy wąskie zaułki typowej indonezyjskiej wsi: parterowe i piętrowe domki z kratami w oknach, palmy wyrastające dosłownie zewsząd, pajęczyny kabli nad głową, zaparkowane skutery i stragany z jedzeniem pod parasolami. Wózki z jedzeniem smażonym kurczakiem i sate dymiące od samego rana, a między nimi przeciskające się motorki. Najlepsze jest to zderzenie skali - uliczki jak z małego miasteczka kontra kilkunastopiętrowe wieżowce.

Co chwilę mijają nas też charakterystyczne niebieske bajaje - trzykołowa autoriksza, która w Dżakarcie robi za lokalną taksówkę krótkiego zasięgu. Wygląda, jakby miała się rozpaść na najbliższym zakręcie, ale jeździ dziarsko i wszędzie się zmieści.

bajaje

Prawdziwym testem okazało się dopiero przejście przez duże skrzyżowanie. Zasada ruchu w Dżakarcie jest prosta: przejścia dla pieszych istnieją głównie teoretycznie - bo są pasy i światła, ale te świecą tylko dla samochodów. Do tego strumień aut i skuterów nie zatrzymuje się nigdy. Staliśmy na krawężniku wyraźnie zbyt długo, bo w końcu zlitował się nad nami policjant kierujący ruchem - zatrzymał gestem całą lawinę motorów i przeprowadził nas na drugą stronę jak dwie zagubione owieczki. Terima kasih, panie władzo!

Trochę historii

Pomysł na monument upamiętniający walkę o niepodległość Indonezji pojawił się niedługo po tym, jak kraj wywalczył ją od Holendrów. Prezydent Sukarno, wielki wizjoner i miłośnik monumentalnej architektury, chciał postawić w stolicy coś na miarę wieży Eiffla - symbol, który będzie inspirował kolejne pokolenia.

W latach 50. rozpisano dwa konkursy architektoniczne, ale żaden z nadesłanych projektów nie zadowolił Sukarno w pełni. Ostatecznie finalny kształt monumentu opracowali architekci Silaban i Soedarsono, pod czujnym okiem samego prezydenta. Budowa ruszyła symbolicznie 17 sierpnia 1961 roku - w rocznicę ogłoszenia niepodległości i ciągnęła się przez kilkanaście lat, m.in. przez zawirowania polityczne lat 60. Dla publiczności Monas otwarto dopiero 12 lipca 1975 roku, już za rządów Suharto.

Projekt pełen symboli

Monas to nie jest przypadkowy obelisk - konstrukcja nawiązuje do pary lingga-yoni, starożytnego hinduskiego symbolu męskiego i żeńskiego pierwiastka, a w wersji bardziej "ludowej" - do tłuczka (alu) i moździerza (lesung), obecnych w każdym indonezyjskim domu.

monas top

Smukła kolumna to tłuczek, a charakterystyczna platforma w kształcie kielicha to moździerz. Połączenie symbolizuje harmonię, płodność i odrodzenie narodu.

Wysokość całkowita monumentu MONAS to 132 m. Na szczycie wieńczy go brązowy płomień niepodległości, który ma aż 14,5 m wysokości i jest pokryty płatkami złota; początkowo było to 35 kg, ale na 50-lecie niepodległości w 1995 roku zwiększono wagę złota do okrągłych 50 kg.

Wyższy taras widokowy znajduje się na wysokości 115 m, a w podziemiach mieści się Muzeum Historii Narodowej z kilkudziesięcioma dioramami opowiadającymi dzieje Indonezji - od czasów pierwszych królestw po niepodległość.

Nie zapominajmy o samym placu Merdeka, którego powierzchnia sięga 80 hektarów i jest jednym z największych placów miejskich świata, który jest obecnie porośnięty palmowym gajem, przecinanym siatką alejek - idealne miejsce do odpoczynku i dla biegaczy.

park gora

Jak się tam w ogóle wchodzi? To wcale nie takie oczywiste

Staliśmy pod monumentem i przez chwilę zastanawialiśmy się, którędy do środka. Otóż do Monas nie wchodzi się przez sam monument. Wejście oznaczone napisem Pintu Masuk - w miejscowym języku "wejście" lub "brama" - tutaj to niepozorny namiot, stojący kawałek od pomnika, po drugiej stronie brukowanej ulicy. Stamtąd schodzi się pod ziemię i tunelem dociera do niewielkiej sali z kasami. Dopiero stamtąd przechodzi się do drugiej części, ale trzeba jeszcze wyjść pod samym pomnikiem - ponownie po drugiej stronie brukowanej ulicy, aby po chwili po raz kolejny zejść pod ziemię - tym razem wchodzi się do ogromnej sali, która znajduje się bezpośrednio pod pomnikiem.

Gdybyśmy nie zobaczyli, że ludzie znikają gdzieś pod tym namiotem, pewnie jeszcze długo krążylibyśmy dookoła.

wejscie

Bilety są bardzo tanie - tym bardziej trzeba odwiedzić

Ceny za wejście są symboliczne, choć trzeba wiedzieć, że biletów nie kupimy zwyczajnie za gotówkę "do ręki" - obowiązuje płatność kartą miejską JakCard, ale jak nie macie - bo my nie mieliśmy - to można ją kupić na miejscu - płatność kartą lub QRIS - indonezyjskim systemem płatności kodem QR.

jakcard

Podstawowy normalny bilet obejmujący wejście do muzeum i dolny taras kosztuje w przeliczeniu na złotówki zaledwie 1,70 zł, a dzieci płacą tylko 60 groszy. 

Dlatego polecamy kupić opcję full wypas za 5 zł - dorośli i 1,20 zł - dzieci.

Tak, dobrze widzicie - wjazd na 115 metrów kosztuje tutaj tylko 5 zł, więc nie ma się co zastanawiać, ale musicie wiedzieć, że obowiązuje dzienny limit wjazdów na szczyt, więc lepiej przyjść wcześniej. Monas jest czynny codziennie od 8:00 do 21:00, a zamknięty w ostatni poniedziałek miesiąca.

Gwiazdy jednego dnia

Nie ukrywajmy - największą atrakcją tego dnia byliśmy jednak my. Pod monumentem, na wielkich schodach, siedziały setki dzieciaków ze szkolnych wycieczek. Gdy tylko nas zobaczyli, zaczęło się skandowanie i machanie w naszą stronę - jakbyśmy co najmniej weszli na scenę. Biali turyści najwyraźniej nie trafiają się tu codziennie, a każde "hello!" odwzajemnione z naszej strony wywoływało salwy śmiechu.

dzieci

Na górze wcale nie było lepiej - Wojtek, ze swoim wzrostem, robił za lokalną atrakcję numer dwa (zaraz po panoramie miasta). Co chwilę ktoś go zaczepiał, dopytywał, ile ma centymetrów, w jakiej drużynie gra w kosza - bo, czy się interesuje tym sportem jest przecież oczywiste. Chyba żaden monument nie zrobił na miejscowych takiego wrażenia.

wiw na gorze

Co widać z góry

Taras widokowy na górze jest okratowany, ale przez szczeliny da się fotografować, a do dyspozycji są też lunety. Smog robi swoje, więc trzeba wziąć poprawkę, że cała panorama będzie niewyraźna. Co można zobaczyć z góry?

Na północny wschód od placu widać ogromną kopułę meczetu Istiqlal, największego w całej Azji Południowo-Wschodniej. Nazwa znaczy po arabsku "niepodległość" - meczet powstał jako wotum wdzięczności za wolność kraju, a budowano go przez ponad dwie dekady, aż do otwarcia w 1978 roku. Jego projektantem był Fryderyk Silaban, ten sam, który współtworzył Monas. Na tym samym kadrze zobaczymy stojącą po drugiej stronie ulicy katedrę Najświętszej Marii Panny z 1901 roku - rozpoznacie ją po strzelistych, ażurowych wieżach. Różnica w wielkości świątyń widoczna jest gołym okiem - od razu wiadomo, że to kraj muzułmański, ale sąsiedztwo nie jest przypadkowe i jest symbolem dewizy "jedność w różnorodności" i dużej przyjaźni, jaką darzą się w Indonezji oba wyznania. 

meczet narodowy

W gęstej zieleni przy północnej krawędzi placu chowa się biały, klasycystyczny pałac z końca XIX wieku, wybudowany jeszcze przez Holendrów jako rezydencja generalnych gubernatorów. Po odzyskaniu niepodległości przemianowano go na Pałac Wolności, choć lepiej znany jest pod nazwą Pałacu Prezydenta. Co roku 17 sierpnia odbywa się tu wielka ceremonia z okazji święta niepodległości.

rezydencja prezydenta

Po zachodniej stronie placu łatwo wypatrzeć biały kolonialny gmach z kolumnowym portykiem, do którego dobudowano nowoczesne, ciemne skrzydło z wielkim ekranem na fasadzie. To Muzeum Narodowe, którego zbiory sięgają czasów holenderskiego towarzystwa naukowego z 1778 roku, co czyni je jedną z najstarszych instytucji muzealnych w Azji. Tuż za nim rozciąga się kompleks Ministerstwa Obrony - zauważycie ciężkie brutalistyczne bryły, które z góry wyglądają trochę jak scenografia do filmu o zimnej wojnie.

min obrony muzeum narodowe

Na południe od placu zaczyna się właściwe "city": nieprzerwany ciąg szklanych wież wzdłuż głównych alei, z górującym nad wszystkim Autograph Tower - najwyższym budynkiem Indonezji, mierzącym 383 metry. 

Ale największe wrażenie robi nie pojedynczy budynek, tylko skala całości: zabudowa ciągnie się po horyzont we wszystkich kierunkach, aż rozmywa się w smogu. Dopiero z góry naprawdę dociera, że stoi się w środku jednej z największych metropolii świata.

Wpływ cywilizacji widać na poniższym obrazku - po lewej tradycyjne zdjęcie panoramy miasta z widoczną pierzynką smogu. Po prawej - zdjęcie oczyszczone. 

panorama wiezowce

Zjazd na dół, ale uwaga - nie do końca

Mała rzecz, o której warto wiedzieć: winda ze szczytu nie zjeżdża na parter. Wysiada się na dużym, dolnym tarasie (tym kielichu) na wysokości kilkunastu metrów, z którego można jeszcze raz obejść monument dookoła i popatrzeć na plac z niższej perspektywy. Stamtąd na parter schodzi się już schodami, a potem wychodzi z budynku prosto na zieleń parku otaczającego monument. Żadnego tunelu w drodze powrotnej - po prostu lądujecie między drzewami i alejkami, co po klimatyzowanym wnętrzu jest całkiem przyjemnym zaskoczeniem.

Pomnik na zdjęciu znajduje się na placu Merdeka, przedstawia Raden Ajeng Kartini, pionierkę walki o prawa kobiet i emancypację w Indonezji.

monas figury

Finał na dworcu Gambir

Nasza wycieczka miała bardzo praktyczne zakończenie: spod Monas przeszliśmy prosto na dworzec Gambir, bo to właśnie stąd ruszyliśmy w dalszą podróż po Jawie. Układ idealny - rano spacer przez miasto, w południe panorama ze szczytu, a po południu już siedzieliśmy w pociągu, patrząc, jak Dżakarta powoli zostaje za oknem - naprawdę powoli, bo jest niesamowicie rozległym miastem. 

stacja gambir

Monas może nie jest cudem architektury na miarę Borobudur, ale trudno o lepsze miejsce na start przygody z Dżakartą i właściwie z całą Indonezją. Polecamy!

Jak dojechać do Monas

Monas leży w centrum miasta, więc z dojazdem nie ma problemu. Dosłownie po drugiej stronie ulicy jest główny dworzec dalekobieżny Dżakarty - Stacja Gambir. Mimo, że jest najbardziej reprezentacyjnym dworcem stolicy, nie zatrzymują się tu pociągi podmiejskie, tylko ekspresy do Bandung, Yogyakarty czy Surabai. Perony są wyniesione na estakadę, więc pociągi przejeżdżają na wysokości koron drzew pobliskiego parku. Wokół placu zatrzymuje się też mnóstwo linii autobusów TransJakarta.

Z metrem (MRT) jest trudniej - kiedy tam byliśmy, dopiero budowano kolejne stacje metra - jedna z nich ma zatrzymywać się dosłownie przy parku Merdeka, a kolejna w dzielnicy Harmoni - więc na dojazd koleją podziemną trzeba jeszcze trochę poczekać, ale bez problemu zamówicie Graba niemal pod sam pomnik.

Podsumowanie kosztów

Opłata za wstęp na tereny parkowe wokół pomnika MONAS w Dżakarcie jest darmowa, jednak wejście do wnętrza pomnika i na punkt widokowy wymaga zakupu biletu.

Ceny biletów do wnętrza MONAS (Tugu Monas)

Dostępne są dwa warianty biletów:

  • Aksamitne Muzeum i Taras Dolny (Pelataran Cawan / Museum):
    • Dorośli: 8 000 IDR (1,70 PLN)
    • Studenci: 5 000 IDR (ok. 1 PLN)
    • Dzieci/uczniowie: 3 000 IDR (0,65 PLN)
  • Pełny pakiet z Tarasem Widokowym na szczycie (Pelataran Puncak + Museum):
    • Dorośli: 24 000 IDR (5,00 PLN)
    • Studenci: 13 000 IDR (ok. 2,75 PLN)
    • Dzieci/uczniowie: 6 000 IDR (ok. 1,27 PLN)

    Forma płatności (Ważne!)

    W kasach biletowych nie jest przyjmowana gotówka. Można zapłacić kartą, ale poprzez zakup karty miejskiej JakCard.

    • Koszt zakupu karty JakCard: 50 000 IDR (10 zł), z czego połowa to zakup karty, a 25 000 IDR stanowi zasilenie salda do wykorzystania.
    • Kartę kupuje się w kasie (obsługa sama to zaproponuje i wyjaśni), dodatkowo jedną kartą można zapłacić za bilety dla kilku osób.

    Przydatne informacje

    • Liczba miejsc na punkt widokowy (Puncak) jest limitowana dziennie do 2500 osób, dlatego warto zjawić się rano.
    • MONAS jest zazwyczaj zamknięty dla zwiedzających w ostatni poniedziałek miesiąca oraz niektóre święta narodowe.