Singapur to kulinarny tygiel, w którym na powierzchni zaledwie 2,5 raza większej od Warszawy spotykają się smaki Chin, Indii, Malezji, świata arabskiego i Wietnamu.

Ten przewodnik powstał na bazie wielu naszych wizyt w Singapurze, podczas których testowaliśmy wszystko, co wpadło nam do miseczki. Odkryjemy przed wami konkretne lokale i zaułki, o których rzadko usłyszycie w mainstreamowych mediach. Dzięki naszym wskazówkom na pewno nie pogubicie się w tym fascynującym labiryncie smaków.

tacki

Dlaczego warto jeść lokalnie w Singapurze?

Prawdopodobnie nie raz jedliście potrawy inspirowane Wschodem w polskich restauracjach, więc możecie się zastanawiać: po co ryzykować jedzenie na drugim końcu świata? Odpowiedź jest prosta - to, co znacie z kraju, zazwyczaj drastycznie różni się od oryginału. 

Jeśli chcecie poznać autentyczne smaki - najlepiej zrobić to u samego źródła. Kluczem zwykle są lokalne przyprawy - to one, a nie marketowe zamienniki, budują głębię, której nie da się podrobić. Detale sprawiają, że każda podróż kulinarna staje się niezapomnianym przeżyciem.

albidayah kurczaki

Kuchnia indyjska i indyjsko-muzułmańska

Kuchnia indyjska w Singapurze reprezentowana jest w trzech wariantach: północnoindyjskim, południowoindyjskim oraz indyjsko-muzułmańskim. Ten ostatni to fascynująca fuzja smaków Indii i Malezji, gdzie wszystkie potrawy są oczywiście halal.

Jeśli chcecie poczuć autentyczny klimat tej kultury, powinniście skierować swoje kroki do Little India - serca hinduskiej dzielnicy. Skromny posiłek składający się z placków prata z dwoma aromatycznymi sosami wystarczył, by bez pamięci zakochać się w tej okolicy.

prata al bidayah

Prawdopodobnie wracalibyśmy tam codziennie, gdyby nie uroki Geylang. Podczas ostatniej wyprawy odwiedziliśmy kilka restauracji różnej klasy, gdzie mogliśmy wybierać między bogatymi wegetariańskimi zestawami a sycącym mięsnym biryani.

Jeśli nie będziecie pewni, co zamówić, pomocne okaże się numerowane menu ze zdjęciami - gdzie wystarczy pokazać palcem nazwę, a kelner załatwi całą resztę. W tym miejscu właściwie wszystko będzie wam smakować, ponieważ potrawy są proste i zazwyczaj niezbyt pikantne. 

Kolorowe Little India

Co obowiązkowo trzeba zamówić w Little India? Masala dosa - wielki, chrupiący naleśnik nadziewany aromatycznymi ziemniakami z curry, podawany w towarzystwie trzech różnych sosów.

masala dosa

Już samo obserwowanie kucharza, który sprawnym ruchem rozlewa ciasto na rozgrzanej blasze i obraca placek jednym gestem łopatki, to kulinarne widowisko, którego nie możecie przegapić.

placki sie robia

Ceny wybranych zestawów:

  • Wegetariańskie zestawy ryżowe: 5,00-7,00 SGD (ok. 14,50-20,00 zł)
  • Mięsne biryani: 6,00-7,00 SGD (ok. 17,00-20,00 zł)
  • Masala dosa: 3,30 SGD (ok. 9,50 zł)

Geylang - hotele i jedzenie 24/7

Niegdyś owiana złą sławą dzielnica czerwonych latarni - dziś Geylang - to jedno z najlepszych miejsc w Singapurze, jeśli szukacie jedzenia dostępnego do późnej nocy.

wiking tacka

Polecamy restaurację Al-Bidayah - indyjsko-muzułmańska enklawa działa 24 godziny na dobę, więc można tam zajrzeć nawet tuż przed snem. Najważniejszym punktem programu są tu placki prata - płaskie chleby z przaśnego ciasta, smażone na wielkiej blasze. Lista dostępnych wariantów jest tak długa, że mimo wielu wizyt nie będziecie w stanie spróbować nawet ułamka z nich. Ceny zaczynają się od symbolicznego dolara, a najdroższe pozycje to już niemal dania premium z solidnym dodatkiem mięsa. Do każdego placka dodawane są przynajmniej dwa losowo dobrane sosy, choć obsługa zazwyczaj dba o to, byście zawsze mieli pod ręką przynajmniej jedną łagodniejszą opcję.

tacki albidayah

Polecamy też zamówić tradycyjny Nasi Goreng - klasyczny smażony ryż serwowany z jajkiem sadzonym, świeżym ogórkiem i naprawdę ognistym ketchupem chili - pozycja obowiązkowa dla fanów wyrazistych smaków.

Ceny wybranych zestawów:

  • Zestawy placków z 2 sosami: 1,00-8,50 SGD (ok. 3,00-24,50 zł) - najdroższe z baraniną
  • Roti John: 6,00-8,00 SGD (ok. 17,00-23,00 zł) - najdroższe z baraniną i serem
  • Tikka Masala: 6,00 SGD (ok. 17,00 zł)
  • Nasi Goreng: 8,00 SGD (ok. 23,00 zł)

Na tej samej ulicy odkryliśmy Geylang Food Corner - restaurację halal, która serwuje dania aż trzech różnych kuchni: indyjsko-muzułmańskiej, tajskiej oraz malajskiej. Jeśli tam zajrzycie, powinniście spróbować ich placków, które my zamawialiśmy niemal codziennie. Możecie wybrać wersję wytrawną z jajkiem lub serem, albo skusić się na opcje owocowe - z jabłkiem, bananem czy truskawkami (to właśnie im placki zawdzięczają swój charakterystyczny, czerwony kolor). Pamiętajcie, że do każdej porcji otrzymacie minimum dwa sosy, w których zgodnie z lokalnym zwyczajem należy maczać oderwane kawałki ciasta.

tacki nasze

Gdybyście chcieli nieco wzbogacić swój posiłek, warto dobrać do placków inne dania. My szczególnie polecamy curry z baraniny - gęste, ciemne i niezwykle aromatyczne, serwowane w uroczej mini patelni. To połączenie z chrupiącą pratą smakuje po prostu idealnie.

Ceny wybranych zestawów:

  • Zestawy Paper Thosai z sosami: 2,00-6,80 SGD (ok. 5,70-19,50 zł) - najdroższe z kurczakiem
  • Zestawy Prata z sosami: 2,00-9,00 SGD (ok. 5,70-25,50 zł) - premium z baraniną
  • Mutton Curry (Curry z baraniny): 5,00 SGD (ok. 14,50 zł)

Atmosfera takich jadłodajni może odstraszać, bo znajdziecie tu laminowane stoły bez obrusów, plastikowe krzesełka i otwartą na ulicę kuchnię, w której hinduscy kucharze obracają placki na wielkich blachach - ale to całkowicie bezpieczne środowisko. Przy tych samych stolikach spotkacie ludzi w eleganckich garniturach, którzy wpadli tu po drodze z biura. W tym kulinarnym tyglu wszyscy są równi i wszyscy jedzą z tych samych metalowych tacek.

resto albidayah

Chinatown, Maxwell i kuchnia hongkońska

Chinatown to kolebka miasta, w której zaczęła się jego portowo-handlowa historia, gdzie znajdziecie mnóstwo drogich restauracji skrojonych pod turystów, to jednak prawdziwa magia dzieje się w niewielkich, krytych halach. To tzw. hawker centres - dziesiątki niezależnych straganów serwujących pełnowartościowe dania za kilka dolarów. Jeśli słyszeliście o singapurskim street foodzie, powinniście wiedzieć, że to rozwiązanie z lat 70 stało się tak kultowe, że wpisano je na listę UNESCO jako niematerialne dziedzictwo kulturowe.

chinatown targ

Maxwell Food Centre to nasz absolutny numer jeden w Chinatown, a być może i w całym Singapurze. Mieści się tu kilkadziesiąt straganów, z których każdy specjalizuje się w zaledwie jednym lub kilku daniach, dopracowywanych przez całe pokolenia. Jeśli szukacie kulinarnej perfekcji, to właśnie tutaj powinniście jej szukać.

Jak to działa w praktyce? Najpierw powinniście znaleźć wolny stolik i zarezerwować zostawiając na nim na przykład paczkę chusteczek. Potem ruszacie do wybranego straganu, by zamówić i zapłacić za posiłek - pamiętajcie, że najczęściej przyjmowana jest gotówka. Przy stoisku dostaniecie numerek lub od razu gotowy talerz, a po skończonej uczcie koniecznie odnieście tackę do oznaczonego punktu zwrotu - pozostawienie tacki po sobie może skutkować nałożeniem kary pieniężnej!

maxwell food corner

Podczas wizyt daliśmy się ponieść fantazji. Na tackach lądowały chińskie pierożki z gorącym bulionem. Sztuka ich jedzenia polega na delikatnym nadgryzieniu ciasta i wypiciu wywaru, zanim zdąży oparzyć podniebienie.

Skusiliśmy się też na ręcznie robione kulki rybne w bulionie, jednak szczerze mówiąc, to akurat danie nie zrobiło na nas większego wrażenia, za to pierożki z wieprzowiną w stylu syczuańskim to zupełnie inna bajka. Diabelnie aromatyczne, z mocną nutą prażonego pieprzu, kolendrą i chrupiącą cebulką. 

maxwell kulki

Na koniec spróbowaliśmy tradycyjnego curry, przypominającego te znane ze Sri Lanki - kopiec ryżu w otoczeniu kolorowych, intensywnych sosów to kompozycja, której po prostu trzeba skosztować.

maxwell curry

Co zjedliśmy w Chinatown?

  • Pierożki z gorącym bulionem (8 sztuk): 5,00-6,00 SGD (ok. 14,50-17,00 zł)
  • Kulki rybne w bulionie: 4,50-5,50 SGD (ok. 13,00-15,50 zł)
  • Pierożki z wieprzowiną: 5,80 SGD (ok. 16,50 zł)
  • Wege Curry: 5,00 SGD (ok. 14,50 zł)

Na szybką przekąskę zatrzymaliśmy się w jednej z chińskich jadłodajni, na którą natknęliśmy się podczas przemierzania miasta. Zanim jeszcze dostrzegliśmy nazwę Yi Qian Hong Kong Cafe, wiedzieliśmy już, że mamy do czynienia z jedyną w swoim rodzaju kuchnią dawnej brytyjskiej kolonii. Zdjęcia na ścianach zdradzały znajomy schemat: miska makaronu z dwoma dodatkami. Mimo że kelnerka nie mówiła po angielsku, a my nie znaliśmy ani słowa po chińsku, nie mieliśmy najmniejszych problemów z porozumieniem się. Obrazkowe menu oraz fakt, że znaliśmy już tutejszy system zamawiania, załatwiły sprawę - więcej o tym piszemy niżej.

sniadania

Zdecydowaliśmy się na absolutną klasykę z karty: zupę z makaronem, jajkiem sadzonym i kiełbaską oraz drugie danie - delikatne pierożki z krewetkami gotowane na parze, serwowane w aromatycznym sosie sojowym. To proste połączenie, którego koniecznie powinniście spróbować, będąc w Singapurze.

Co zjedliśmy w Yi Qian Hong Kong Cafe:

  • Noodle with sausages and egg: 7,80 SGD (ok. 22,00 zł)
  • Steamed crystal shrimp dumplings: 6,00 SGD (ok. 17,00 zł)

Zasady zamawiania w chińskich restauracjach

W centrach ze straganami sprawa jest prosta: jedzenie zamawia się „z obrazków”. Oferta jest przejrzysta i zrozumiała dla każdego, nawet jeśli nie władacie lokalnymi językami. Powinniście jednak wiedzieć, że w typowo chińskich restauracjach zasady gry bywają nieco inne niż w przypadku klasycznego menu.

Jeśli obsługa wręczy wam kartkę z tabelką i długopisem, przygotujcie się na samodzielne komponowanie zamówienia. W takim systemie każdy wiersz odpowiada konkretnemu daniu lub jego elementowi, a my musimy przy nim zapisać pożądaną liczbę sztuk, najczęściej parzystą.

tabelka

Prawdziwe wyzwanie zaczyna się jednak wtedy, gdy cała tabelka opisana jest wyłącznie po chińsku - wtedy można oddać sprawę w ręce losu i liczyć na to, że trafimy na coś bez kości. Zaryzykowaliśmy tak za pierwszym razem i w ten sposób na nasz stół wjechał ostry kurczak, którego mięso serwowano w formie drobno posiekanych kawałków z kostkami i zamiast sycącego posiłku, otrzymaliśmy raczej lekcję cierpliwości. 

Kuchnia malajska i halal

Kuchnia malajska to fundament Singapuru, ale trzeba przygotować się na ostre i słodko-słone smaki, w których dominuje mleko kokosowe, soczewica oraz aromatyczna pasta krewetkowa.

Co warto spróbować w ciemno? Koniecznie Mee Goreng - smażony makaron z warzywami, serwowany z obowiązkowym dodatkiem chrupiących chipsów krewetkowych. Nie możecie też pominąć Satay, czyli popularnych w całej Azji szaszłyków grillowanych na tradycyjnym węglu, które podaje się z obłędnym sosem orzechowym.

tacki

Prawdziwym zawodnikiem wagi ciężkiej jest jednak Nasi Lemak - ryż gotowany w mleku kokosowym, serwowany w towarzystwie pikantnego sambalu, smażonego kurczaka lub jajka oraz prażonych orzeszków. W niektórych wersjach można trafić nawet na suszone rybki, które nadają całości unikalnego charakteru. 

Więcej o kulisach kuchni malezyjskiej opowiadamy w jednym z naszych poprzednich materiałów - link do niego znajdziecie pod tekstem.

  • Mee Goreng: 4,00-7,00 SGD (ok. 11,50-20,00 zł)
  • Satay (za sztukę): 0,80-1,00 SGD (ok. 2,30-2,85 zł)
  • Nasi Lemak: 4,00-8,00 SGD (ok. 11,50-23,00 zł)

Kuchnia arabska w Kampong Glam i Arab Street

Dzielnica Kampong Glam to historyczna malajsko-arabska enklawa, którą po prostu powinniście odwiedzić, jeśli szukacie klimatu bliskowschodniego bazaru w sercu Azji. Nad całą okolicą dominuje majestatyczny Meczet Sułtański, a wzdłuż Arab Street ciągną się sklepy z dywanami oraz restauracje serwujące dania libańskie, jordańskie, syryjskie, a nawet tureckie.

kolacja kampong glam

W 2019 roku trafiliśmy tu na shoarmę z baraniną i frytkami - podaną w prostym, fast-foodowym stylu, ale z absolutnie magicznym widokiem na meczet. Posiłek warto popić mocną arabską kawą lub orzeźwiającą mrożoną herbatą. Jeśli chcecie osłodzić sobie wieczór, powinniście wiedzieć, że przy odrobinie sprytu i targowania lody na deser możecie dostać zupełnie w gratisie. 

  • Zestaw shoarma: 8,00-12,00 SGD (ok. 23,00-34,00 zł)

Na kulinarną ucztę polecamy wybrać się wieczorem, gdy dzielnica nabiera niesamowitego blasku, jednak jeśli zależy Wam na idealnych zdjęciach, powinniście zaplanować spacer jeszcze przed zachodem słońca.

kg meczet

Kuchnia wietnamska

Choć typowe „Vietnamtown” w Singapurze nie istnieje, to wzdłuż Geylang Road od kilku lat systematycznie przybywa wietnamskich knajpek. Postanowiliśmy sprawdzić, jak smakuje tutejsze pho i trafiliśmy do Hen Ho Quan - niewielkiej, rodzinnej knajpki prowadzonej przez migrantów z północy Wietnamu, która znajdowała się tuż obok naszego hotelu.

kuchnia wietnamska

Phở z wołowiną zaserwowano nam w bardzo klasyczny sposób. Druga z zamówionych zup bazowała na bardzo podobnym, aromatycznym wywarze, ale podano ją z wołowymi kulkami i świeżymi warzywami. Niestety, zamiast osobnego talerza z dodatkami, do stolika podjechał jedynie wózek z zestawem przypraw.

pho piwo

Największe zaskoczenie czekało nas jednak przy napojach - zamówiliśmy herbaty, ale wyobraźcie sobie nasze zdziwienie, gdy podano je w… wielkich kuflach do piwa, i to z logo duńskiego browaru. To właśnie takie nieoczywiste detale sprawiają, że eksplorowanie bocznych uliczek Singapuru ma swój niepowtarzalny urok.

Co zjedliśmy w Hen Ho Quan:

  • Phở Việt Nam (klasyczny phở wołowy): 9,90 SGD (ok. 28,00 zł)
  • Súp bò viên (zupa z kuleczkami wołowymi): 9,90 SGD (ok. 28,00 zł)

Owoce z ulicznych targów

Powinniście również rozejrzeć się za świeżymi owocami na ulicznych targach. Zamiast kupować je w pełnym słońcu w centrum miasta, najlepiej zajrzyjcie tam wieczorem. To właśnie wtedy sprzedawcy zaczynają przeceniać przygotowane wcześniej tacki, oferując świetne okazje - możecie trafić na jeden box za 3 SGD, dwa za 5 SGD lub nawet trzy za 7 SGD. Taka porcja egzotycznych witamin to idealny sposób na wieczorną ochłodę po upalnym dniu. Jeśli chcecie zaoszczędzić i zjeść najlepiej, powinniście polować właśnie na te wieczorne okazje.

owoce stragan

Najlepsze napoje na upał

A co do picia? Na stoiskach z napojami czeka prawdziwy zawrót głowy - możecie wybierać spośród świeżo wyciskanych soków, szejków, różnorodnych herbat, a nawet spróbować soku z trzciny cukrowej, który jest naturalną bombą elektrolitową.

Jeśli chcecie poczuć się jak lokalni mieszkańcy, powinniście zamówić Teh Tarik - słynną mleczną herbatę z pianką, powstającą podczas widowiskowego „przelewania” napoju z naczynia do naczynia.

Na tropikalny upał idealna będzie Teh O Limau - orzeźwiająca czarna herbata z dodatkiem całej limonki, a jeśli szukacie czegoś, co najlepiej gasi pragnienie w tym klimacie, waszym numerem jeden powinien być świeży kokos. 

napoje kawa herbata

Pamiętajcie, że w Singapurze wybór odpowiedniego napoju jest równie ważny, co samo jedzenie, więc nie bójcie się eksperymentować z nowymi smakami.

  • Sok z trzciny cukrowej: 2,00-3,00 SGD (ok. 5,70-8,50 zł)
  • Elektrolity w butelce 0,5l: 2,00-2,50 SGD (ok. 5,70-7,00 zł)
  • Teh Tarik: 1,30-1,80 SGD (ok. 3,70-5,10 zł)
  • Teh O Limau: 1,40 SGD (ok. 4,00 zł)
  • Świeży kokos: 3,00-5,00 SGD (ok. 8,50-14,50 zł)

Praktyczne wskazówki dla podróżnika

W Singapurze walutą jest dolar singapurski, którego nie powinniście mylić z amerykańskim - to zupełnie inny przelicznik. Ceny na straganach najprościej przeliczać w pamięci, przyjmując kurs 3 zł za 1 dolara, choć jeśli chcecie być bardziej precyzyjni, warto wiedzieć, że realnie oscyluje on w granicach 2,85 zł.

waluta dolar

Jeśli chodzi o jedzenie, powinniście unikać typowo turystycznych restauracji, na przykład w okolicach Marina Bay czy przy Orchard Road. Bardzo łatwo tam przepłacić, wydając 30-40 dolarów za posiłek, który w lokalnym hawker centre kosztowałby zaledwie 6 dolarów. Co więcej, w tych prestiżowych lokalizacjach jakość dań bywa przeciętna, ponieważ są one nastawione głównie na zysk z nieświadomych przyjezdnych.

Warto też, abyście wiedzieli, co oznacza wszechobecne określenie halal. Słowo to pochodzi z języka arabskiego i w islamie oznacza wszystko, co jest dozwolone i zgodne z prawem szariatu. Współcześnie termin ten odnosi się przede wszystkim do zasad żywieniowych. Ponieważ muzułmańscy Malajowie oraz Hindusi stanowią znaczną część populacji Singapuru, lokale z jedzeniem halal są tu standardem - najłatwiej rozpoznacie je po charakterystycznej zielonej naklejce wydawanej przez organizację MUIS.

kuchnia halal

I jeszcze jedna ważna rzecz - możecie zetknąć się z sytuacją, w której ludzie będą jeść posiłki palcami - to całkowicie naturalne w kulturze hinduskiej czy pakistańskiej. W pozostałych restauracjach najczęściej będziecie musieli jeść pałeczkami i może się zdarzyć, że w tradycyjnym lokalu nie da się ich wymienić na sztućce, ale gdy będzie możliwa podmiana - najprawdopodobniej będzie to zestaw składający się z widelca i łyżki. Noży przeważnie się tu nie podaje, ponieważ miejscowi wychodzą z założenia, że równie dobrze można kroić brzegiem łyżki.

Smacznego, albo jak mówią w Singapurze - selamat makan!