Jak z lotniska Pekin-Capital (PEK) dotrzeć na Wielki Mur w Badaling oraz jak wyjazd połączyć Grobowcami Dynastii Ming (również wpisanymi na listę UNESCO), a na koniec spokojnie wrócić na lotnisko.
Przylot do Pekinu rano i cały dzień na tzw. “przesiadkę” to idealna okazja, żeby od razu ruszyć w stronę najsłynniejszej atrakcji Chin - Wielkiego Muru w Badaling. Cały plan jest oparty na rzeczywistej podróży, którą odbyliśmy w listopadzie, z kilkoma konkretami, które pomogą wam zaoszczędzić sporo nerwów i pieniędzy.
Badaling - dlaczego warto wybrać ten odcinek Wielkiego Muru
Zanim przejdziemy do logistyki, kilka słów dlaczego akurat Badaling. To najlepiej zachowany i najbardziej reprezentatywny odcinek Wielkiego Muru położony najbliżej Pekinu - około 70-80 kilometrów na północny zachód od centrum stolicy, w dystrykcie Yanqing.
bilet na mur + dojazd kolejkami: 45 zł/os. (kupiony dzień wcześniej w aplikacji Trip.com)
Mur w tym miejscu został zbudowany w 1505 roku, za panowania dynastii Ming, i pełnił funkcję zewnętrznej linii obrony przełęczy Juyongguan, która osłaniała Pekin od strony północnej. Ma od 6 do 9 metrów wysokości, a na szczycie jest tak szeroki, że mogło nim swobodnie przejechać obok siebie pięciu jeźdźców albo przejść dziesięciu żołnierzy.

Co istotne dla podróżnego z walizką w ręku - Badaling ma świetną infrastrukturę. Są tu dwie kolejki (gondolowa i linowo-terenowa), darmowe autobusy kursujące po terenie, restauracje, można kupić pamiątki i dobrze oznakowane trasy. Dzięki temu można zwiedzić mur nawet w pół dnia, co jest bezcenne, jeśli dysponujesz tylko jednym dniem.
Drugi plus - blisko stąd do Grobowców Dynastii Ming, więc obie atrakcje UNESCO da się zaliczyć w jeden dzień.
Mur w Badaling jest najstarszym odcinkiem otwartym dla turystów (od 1957 roku) i to właśnie tutaj prowadzono delegacje zagranicznych głów państw - Nixona, Thatcher, Reagana i Gorbaczowa.

Przylot na lotnisko PEK - co zrobić zaraz po wyjściu z samolotu
Po długim locie i przejściu kontroli paszportowej warto zadbać o kilka rzeczy. Lotnisko Pekin-Capital (PEK) ma w strefie przylotów wszystko, czego potrzeba, żeby zresetować się po locie.

Najważniejsza rzecz to ładowanie telefonów. W terminalu bez problemu znajdziecie stacje z USB oraz gniazdami elektrycznymi europejskiego typu - na nadchodzące godziny smartfon będzie waszym najważniejszym narzędziem, bo użyjecie go do zamawiania DiDi (chińskiego odpowiednika Ubera), nawigacji, tłumacza, płatności i biletów. W naszym wypadku zamówiliśmy cztery przejazdy, ale są to odległości spore, dlatego tym razem nie wyobrażaliśmy sobie kupowania biletów na pociągi.
Od razu podpowiadamy, aby w drogę zabrać ze sobą powerbank oznaczony logiem “CCC”, który można z powodzeniem przewozić w samolotach. Jeśli posiadacie urządzenie bez tego oznaczenia - na pewno zostanie skonfiskowane.
Dla wielu najważniejsza rzecz, to przechowalnia bagażu. Na lotnisku znajdują się płatne przechowalnie, w których zostawicie duże plecaki i walizki na cały dzień, bo zakładamy, że nie chcecie się męczyć z bagażem na murze, prawda?

Do małego plecaka lub torby podręcznej spakujcie tylko najpotrzebniejsze rzeczy: paszport, powerbank, butelkę wody, dodatkową warstwę odzieży (to przecież w górach!), coś do jedzenia w trasie i oczywiście aparat albo telefon do zdjęć. W listopadzie w rejonie Badaling potrafi być chłodno i wietrznie, więc kurtka, czapka i rękawiczki to nie są zbędne rzeczy.
Transport z PEK do Badaling - porównanie opcji
Jest kilka sposobów, aby dotrzeć z lotniska Capital do Badaling i każdy ma inny profil kosztów oraz czasu:
- najszybszy i najbardziej komfortowy jest prywatny transport,
- najtańszy to kombinacja metra i pociągu z przesiadką na północnym dworcu kolejowym,
- jest też opcja pociągu dużych prędkości z dworca Qinghe, który dociera do podziemnej stacji Badaling Great Wall w około pół godziny.
Jeżeli macie tylko jeden dzień, liczy się każda minuta i gwarantujemy, że nie będziecie chcieli się martwić rozkładami. Samochód w aplikacji DiDi zamawia się po angielsku, kierowca dostaje adres w mandaryńskim, a wy nie musicie już nic negocjować - choć można skorzystać z opcji płatnej autostrady - o tym niżej.

W naszym przypadku transfer z lotniska pod niemal same bramy Wielkiego Muru zajął mniej niż godzinę. Nasz kierowca upewnił się, czy chcemy jechać szybciej i zaproponował przejazd płatną autostradą. Cały przejazd z dopłatą do autostrady wyniósł 95 zł (180 CNY), co jest rozsądnym wydatkiem - biorąc pod uwagę, że to aż 80 km.

Parking, darmowe autobusy i wybór kolejki
Kierowca DiDi nie wjeżdża bezpośrednio pod sam mur. Samochody z zewnątrz zostają skierowane na parking przy kompleksie Badaling, skąd kursują darmowe autobusy wahadłowe.

Pierwszy przystanek na drodze to stacja kolejki gondolowej (aerial cable car), która dowozi turystów w okolice najbardziej efektownego, północnego odcinka muru. Drugi to stacja kolejki linowo-terenowej (funicular, ground cable car) prowadzącej na południową stronę kompleksu. Kursy autobusowe są częste, a przejazd trwa zaledwie kilka minut.

Wybór kolejki dojazdowej na górę to kwestia gustu i kondycji - można też wejść na piechotę poprzez miasteczko, przy którym zatrzymuje się autobus - więcej opowiemy o tym dalej, bo tamtędy będziemy wracać. Gondola jest bardzo widowiskowa, a widok na mur wijący się po grzbietach robi spore wrażenie już na początku, zwłaszcza gdy przyjeżdżacie prosto z lotniska i chcecie mocnego pierwszego wrażenia.

Plan zakładał powrót kolejką linowo-teronową, jednak rzeczywistość przygotowała dla nas mały zwrot akcji. Szczegóły już za moment!
Wielki Mur w Badaling
Pierwsze, co uderza po wyjściu z kolejki, to skala. Mur pnie się po bardzo stromych zboczach, a wieże strażnicze rozstawione są co kilkaset metrów. Fragment Badaling ma około 3,74 kilometra, z czego odcinek północny jest dłuższy i bardziej widowiskowy.

Ważna praktyczna uwaga: w wielu miejscach mur nie ma schodów - idzie się po stromej ścieżce, często o dużym nachyleniu.
Nogi dostają wycisk, oddech przyspiesza, a temperatura po kilkuset metrach rośnie niezależnie od pory roku. To nie jest spacer po parku i kompletnie odradzamy wchodzić tam w zimie, gdy pada śnieg lub jest gołoledź.
Po murze można iść szczytem albo ścieżką obok - z niej widać całą jego bryłę, grubość, sposób, w jaki wije się na górskich grzbietach. Oba warianty warto połączyć. Najpierw szliśmy po murze, a potem wyszliśmy na ścieżkę, by znów wrócić na jego koronę.

Przy północnej ósmej wieży mur zostaje nagle przerwany przez ogromną skałę zwaną Hǎohàn Pō - „Stokiem Bohatera". Według podania, gdy budowa muru dotarła do tego głazu, robotnikom skończyły się fundusze. Wśród budowniczych był pewien człowiek z południa, który znał zaklęcia otwierające każde drzwi, dlatego panowie postanowili zrabować mityczny skarb, aby kontynuować budowę. Człowieka wysłano na Górę Złotego Wołu (Jīnniú Shān), gdzie miały spoczywać skarby mogące sfinansować dalszą budowę. Użyte zaklęcie zadziałało - kamienna brama otworzyła się, a mężczyzna wszedł do jaskini i napełnił kieszenie kosztownościami. Kiedy jednak chciał wyjść, drzwi pozostały głuche na jego słowa. Próbował uciec przez otwór w sklepieniu jaskini, lecz nie dawał rady wdrapać się po gładkiej skale. Wyrzucał kolejne skarby, by zmniejszyć ciężar - bez skutku. Dopiero gdy opróżnił kieszenie do końca, zaklęcie znów zadziałało i brama się otworzyła. W tym momencie doznał olśnienia: skoro na taką skałę człowiek nie jest w stanie się wspiąć, to po co budować w tym miejscu mur? Sama skała wystarczy za fortyfikację.
Będąc na murze, warto wiedzieć, że fotografie nie oddają piękna i wielkości tego miejsca. Mur wygląda na zdjęciach na łagodnie pofalowany, a w rzeczywistości niektóre odcinki fundują bardzo strome podejścia. Zaskoczyła nas też cisza w wieżach strażniczych, bo wchodząc do takiej kamiennej komory, zostaliśmy odcięci od wiatru i hałasu - to jeden z lepszych momentów całej wizyty.

Listopad na Wielkim Murze - czy to dobry pomysł
Sezon wysoki w Badaling to wiosna (marzec-maj) i jesień (wrzesień-listopad) - wtedy temperatury są najprzyjemniejsze. Na miejscu powiedzieli nam, że w listopadzie jest znacznie luźniej - choć naszym zdaniem ludzi i tak było bardzo dużo i nie potrafimy wyobrazić sobie prawdziwych tłumów Chińczyków. Druga sprawa, to widoczność - w zimie powietrze jest suche i nie „rozmywa” dalekich planów, ale też kompletnie brakuje zieleni.

Zejście, małe miasteczko i drugi autobus z powrotem
Przychodzi moment zejścia i powrotu do punktu wyjścia. Początkowo planowaliśmy dojść do stacji kolejki linowo-terenowej, ale po zrobieniu tak długiego odcinka stwierdziliśmy, że jednak zejdziemy z muru w miasteczku. To dobre miejsce, aby usiąść, napić się czegoś ciepłego i kupić pamiątki.

W końcu dotarliśmy do punktu, w którym wcześniej wysadził nas autobus wahadłowy. Teraz wsiadamy do darmowego autobusu, który zawiezie nas na parking, a tam zamówimy transport w stronę grobowców Dynastii Ming.

Grobowce Dynastii Ming z listy UNESCO
Będąc w okolicy, szkoda wracać prosto do Pekinu, mając pod ręką drugi obiekt z listy UNESCO. Z parkingu Badaling zamówiliśmy kolejne DiDi i pojechaliśmy do Grobowców Dynastii Ming. Przejazd w aplikacji DiDi kosztował nas 42 zł.

Warto w tym miejscu sprostować jedno nieporozumienie: kompleks pod Pekinem składa się wyłącznie z grobowców dynastii Ming. Co prawda wpis na liście UNESCO z 2003 roku nosi tytuł „Cesarskie Grobowce Dynastii Ming i Qing”, ponieważ obejmuje cały zbiór nekropolii z obu dynastii w różnych częściach Chin.

Święta Droga prowadząca do grobowca Cháng líng nosi miano drogi głównej bo to z niej rozgałęziają się wszystkie ścieżki prowadzące do pozostałych grobowców. Budowę rozpoczęto w 10 roku panowania cesarza Xuande (1435), a przebudowano ją w 19 roku rządów cesarza Jiajing (1540).
Kompleks grobowców leży u stóp góry Tianshou, około 50 kilometrów na północny zachód od centrum Pekinu. To największy zachowany cesarski zespół grobowy na świecie, w którym pochowanych jest 13 z 16 cesarzy tej dynastii. Budowę zapoczątkował w 1409 roku cesarz Yongle, ten sam, który zbudował Zakazane Miasto. Do zwiedzania udostępniona jest Droga Duchów z kamiennymi figurami zwierząt i urzędników oraz grobowce Chang ling i Ding ling. To miejsce zupełnie inne w wyrazie niż mur - zamiast skalistej monumentalności mamy spokojne, niemal parkowe aleje.

bilet 20 CNY (11 zł za/os.)
To, co odwiedzający mogą zobaczyć, to zaledwie wstęp do ogromnego kompleksu położonego na zboczu góry! Cały kompleks zajmuje 80 km² i powstawał ponad 200 lat. Na rozległym terenie znajduje się 13 grobowców cesarskich, 7 grobowców konkubin i jeden grobowiec eunucha. Na mapie załączonej do galerii można rozpoznać między innymi Cháng líng (główny grobowiec cesarza Yongle), Dìng líng, Zhāo líng, a także elementy ciągu - Bramę Smoka i Feniksa, Most Siedmiołukowy, kamienne rzeźby i Wielką Czerwoną Bramę.
Powrót do centrum Pekinu i wieczór w mieście
Z Grobowców Ming ruszyliśmy do centrum Pekinu. Tu ponownie skorzystaliśmy z DiDi - przejazd kosztował 140 CNY (ok. 74 zł). Plan był taki, żeby zobaczyć jeszcze plac Tiananmen, ale tego dnia był on zamknięty dla zwiedzających - a to się zdarza dość często z różnych powodów administracyjnych i ceremonialnych. Przed podróżą warto sprawdzić, czy plac jest otwarty i pamiętać, że w normalnych warunkach wstęp wymaga wcześniejszej rezerwacji i paszportu. Zdecydowaliśmy się przejechać tylko w okolicy, obejrzeć wszystko z zewnątrz i pójść na obiad.

Nieco dalej od centrum weszliśmy do lokalu na parterze zwykłego pekińskiego bloku mieszkalnego, gdzie knajpy są tańsze niż restauracje w dzielnicach turystycznych, a serwują dania dla okolicznych mieszkańców i bardzo często okazują się zaskakująco dobre. Zaczęliśmy od pierożków z mięsem - cienkie, ręcznie lepione ciasto z soczystym, aromatycznym nadzieniem, wyjęte prosto z gotowanej wody.

Spróbowaliśmy jeszcze trzech mięsnych potraw - pierwsza to pekińska wieprzowina w słodkim sosie sojowym - to jedno z najbardziej rozpoznawalnych dań stolicy. Cienkie paski mięsa smażone są w gęstym, lekko słodkim sosie z fermentowanej pasty sojowej, a podaje się je razem z delikatnymi płatkami z tofu, w które samodzielnie zawija się mięso jak w miniaturowe naleśniki. Drugim daniem były pszenne kluski z ciemnym, gęstym sosem - danie tak głęboko zakorzenione w lokalnej tradycji, że niemal każdy mieszkaniec miasta ma swoją ulubioną wersję. Trzecim była smażona wieprzowina z pędami czosnku i zieloną papryką, podana na ryżu - danie, które stanowi najlepszy dowód na to, że chińska kuchnia codzienna nie potrzebuje fajerwerków, żeby zachwycać.

kasa wydana na jedzenie w ciągu całego dnia: 148 CNY (78 zł) za 2/os.
Powrót na lotnisko PEK metrem
Najsensowniejszym sposobem powrotu z centrum na lotnisko Pekin Capital (PEK) jest metro, a konkretnie specjalna linia o nazwie Capital Airport Express. Aby przesiąść się na nią ze zwykłej linii metra potrzebny jest zakup specjalnego biletu i ponowne przejście przez bramki. Co ciekawe - w automatach ustawionych przy wejściu, można płacić kartą VISA/Mastercard.
Bilet na Capital Airport Express jest nieco droższy niż zwykłe bilety metra. Zapłaciliśmy 13 zł (25 CNY), podczas gdy bilet na metro kosztuje 1,50 do 5,30 zł (3-10 CNY). Na szczęście pociąg jechał naprawdę szybko i miał wygodne fotele.

Aby odnaleźć się w pekińskim metrze polecamy zainstalować aplikację MetroMan, choć jeśli zapomnicie o tym - nie ma sprawy - na oknach wagonów są naklejone duże mapy.
Przy wejściu do metra w Pekinie przechodzi się przez bramkę z kontrolą bagażu, więc nie planujcie tego w ostatniej minucie. Przed odlotem zostawcie sobie zapas czasu, zwłaszcza jeśli wybieracie się na lot międzynarodowy. I pamiętajcie: musicie jeszcze odebrać z przechowalni bagaż!
Podsumowanie i wrażenia
Czas jest najcenniejszą walutą tej jednodniowej wyprawy, ale nie zapomnijcie ładowania smartfonów, i pozostawienia bagażu w przechowalni. Na dojazd i zwiedzanie muru zostawcie od 3 do 4 godzin, następnie godzinę na transfer i zwiedzanie Grobowców Dynastii Ming, a potem kolejną godzinę na powrót do centrum Pekinu. Jak się uwiniecie ze wszystkim, to starczy jeszcze czasu na spacer po mieście.











