Lizbona kojarzy się głównie ze słońcem, oceanem i żółtymi tramwajami wspinającymi się po stromych ulicach. Rzeczywistość potrafi jednak zaskoczyć, gdy miasto tonie w mżawce i gęstej mgle. Dla wielu to idealny moment na podróż - turystów jest znacznie mniej, a ceny są wyczuwalnie niższe niż w sezonie.
To był niezwykle intensywny, dwudniowy city break. W tak krótkim czasie udało nam się zwiedzić sporą część centrum, wdrapać się na zamkowe wzgórza, dobrze zjeść i odkryć kilka wyjątkowych, nieoczywistych zakątków spoza utartego szlaku.
Wieczorny przylot do Lizbony i pierwszy kontakt z miastem
Do Lizbony dotarliśmy wieczorem pociągiem z Porto. Wilgotne oceaniczne powietrze, światła odbijające się w kałużach i lśniący brukowany chodnik sprawiły, że nawet zwykły spacer z plecakami był niesamowicie klimatyczny, choć lekko nie było, bo do hotelu szliśmy ostro pod górę!
https://wikingiwilkolak.pl/city-breaks/porto
Stolica Portugalii leży na malowniczych wzgórzach, co w praktyce oznacza jedno: bez przerwy albo wspinacie się po krętych schodach, albo schodzicie ostro w dół. Właśnie dlatego dobrze zaplanowany transport to tutaj klucz do przetrwania.

Metro w Lizbonie i karta miejska Lisboa Card
Metro jest najwygodniejszym sposobem przemieszczania się po mieście. System jest nowoczesny, przejrzysty i dobrze połączony z lotniskiem oraz najważniejszymi dzielnicami turystycznymi. Oprócz metra po mieście kursują autobusy, tramwaje i słynne kolejki terenowe, które pomagają dostać się na najbardziej strome wzgórza.
Rankiem pierwszego dnia pojechaliśmy na stację Terreiro do Paço, aby kupić całodniowy karnet na komunikację miejską, będący jednocześnie bezpłatną wejściówką do ponad 50 placówek muzealnych i atrakcji w stolicy Portugalii. Karta pozwala korzystać z komunikacji miejskiej bez limitów - obejmuje metro, tramwaje, autobusy oraz część kolejek i wind miejskich.
Z uwagi na blisko zabytków, większość starego miasta zwiedziliśmy pieszo i zaczęliśmy się obawiać, czy na pewno inwestycja w bilet zwróci się w całości. Z pomocą przyszła ulotka rozdawana razem z kartą, na której znajduje się lista atrakcji objętych programem oraz dokładne informacje o dniach zamknięcia poszczególnych muzeów i zabytków.

To bardzo ułatwia planowanie zwiedzania i pozwala uniknąć sytuacji, w której musielibyśmy jechać przez pół miasta do miejsca akurat zamkniętego.

Spacer przez centrum Lizbony
Po zakupie karty od razu rozpoczęliśmy zwiedzanie - najpierw przeszliśmy przez monumentalny plac z łukiem triumfalnym Arco da Rua Augusta, który prowadzi z ogromnego placu nad rzeką do serca dzielnicy Baixa - historycznego serca Lizbony, gdzie neoklasyczne budynki, zbudowane po trzęsieniu ziemi z 1755 roku, otaczają place Handlowy i Rossio tworząc z nich ogromne centrum handlowe.
Na placu Rossio charakterystyczna, falująca mozaika chodników prezentuje się fantastycznie. Od razu przywiodła nam na myśl Plac Senacki w Makao - dawnej portugalskiej kolonii. Byliśmy tam kilka lat temu i również zachwycaliśmy się tym wyjątkowym wzorem na deptaku.

Po drodze zobaczyliśmy również najsłynniejszą portugalską windę - Elevador de Santa Justa, która swoją nazwę wzięła od ulicy, przy której się znajduje. Niestety podczas naszej wizyty konstrukcja była akurat w konserwacji, ale ta neogotycka, żeliwna budowla i tak robi niesamowite wrażenie od samego patrzenia. Zresztą nie bez powodu przypomina nogę Wieży Eiffla - jej projektant był właśnie uczniem samego Gustave’a Eiffla!

Punkty widokowe, kościoły i kolejki
Na górze zobaczyliśmy spektakularne ruiny kościoła Karmelitów (Igreja do Carmo) - gotyckiej świątynia, która po wielkim trzęsieniu ziemi z 1755 roku została pozbawiona dachu. Na pamiątkę tego wydarzenia pozostawiono strzeliste, kamienne łuki otwarte lizbońskie niebo, tworząc surrealistyczny klimat Muzeum Archeologicznego.

Po krótkim przystanku przy ruinach wąskimi uliczkami ruszyliśmy w stronę słynnego punktu widokowego. Lizbona to bez wątpienia miasto punktów widokowych - często wystarczy zaledwie kilka minut marszu pod górę, aby niespodziewanie stanąć w miejscu, z którego roztacza się spektakularna panorama.

Miradouro de São Pedro de Alcântara to jeden z najwspanialszych punktów w całej stolicy: jak na dłoni widać wzgórze Alfamy, zamek św. Jerzego oraz praktycznie całe historyczne centrum miasta.
Schodząc do stacji metra ruszyliśmy wzdłuż trasy kolejki linowej Glória, która we wrześniu 2025 roku wykoleiła się na stromym zakręcie. Dziś można jedynie przejść tym szlakiem na piechotę.

Przesiadka do metra i dalsza część zwiedzania
Czas na krótką przejażdżkę metrem i kilka podstawowych informacji. Przystanki oznaczone są czerwonym znakiem z białą literą M. System jest intuicyjny i świetnie oznakowany, więc poruszanie się nim to czysta przyjemność. Sieć składa się z jedynie 4 linii oznaczonych kolorami i symbolami.

Aby wejść do metra, potrzebny będzie papierowa, magnetyczna karta wielokrotnego użytku. Kupimy ją w automacie biletowym na dowolnej stacji - podstawowa kosztuje 50 eurocentów, natomiast pojedynczy bilet - 1,90 euro. Kartę przykładamy przy wejściu i wyjściu ze stacji metra, a w autobusach i tramwajach - tylko przy wejściu. Ważne - każdy podróżny musi mieć swoją własną kartę.

Karty można doładować w dowolnym momencie - zrobimy to w automacie, w którym jest angielskie menu. Można na niej kodować konkretne bilety, lub doładować kwotą, która będzie pobierana przez system.
Od niedawna działa możliwość płacenia zbliżeniowo kartą lub smartfonem przy bramce, ale pomimo naszej szczerej chęci - nie udało nam się tego dokonać.
Ze stacji metra Restauradores pojechaliśmy do Martim Moniz, skąd ruszyliśmy w stronę wzgórza Graça. Sama okolica bardzo różni się od eleganckiej Baixy - jest bardziej lokalna, głośniejsza i zdecydowanie mniej turystyczna.
Wejście na Graçę i najlepszy widok w mieście
Na górze odwiedziliśmy klasztor Matki Bożej Łaskawej (Igreja da Graça), który okazał się jednym z największych pozytywnych zaskoczeń całego wyjazdu. Choć dzisiejsza odsłona kościoła to przede wszystkim późny barok, świątynia jest w rzeczywistości fascynującym architektonicznym eklektyzmem, w którym przeplata się kilka epok.

Dominujący, późnobarokowy charakter widać zarówno na zewnątrz, jak i we wnętrzu - wzrok przyciąga prosta, jasna fasada z dzwonnicą, bogato zdobione wnętrze, w tym niesamowite, iluzjonistyczne malowidła na suficie nawy.

Z kolei klasztorny dziedziniec i krużganki reprezentują styl manierystyczny, inspirowany włoską architekturą, są również bogato zdobione klasycznymi azulejos. Mimo zniszczenia XIII-wiecznej bryły kościoła, wewnątrz przetrwały perełki z dawnych lat - w tym gotyckie i manuelińskie detale ukryte w kaplicy oraz w baptysterium.

Będąc tu warto wejść na dzwonnicę, która pełni funkcję wieży widokowej - panorama Lizbony wygląda stamtąd fenomenalnie. Widać dachy Alfamy, zamek, rzekę Tag i niemal całe historyczne centrum.
6 € bilet normalny (z kartą miejską - 4,80 €)
Castelo de São Jorge w deszczu wygląda lepiej
Z kościoła ruszyliśmy pieszo w stronę zamku św. Jerzego (Castelo de São Jorge). To jedna z największych atrakcji Lizbony i miejsce, którego po prostu nie można pominąć. Podczas naszego zwiedzania zaczął jednak padać gęsty deszcz, więc kamienne mury momentami robiły się naprawdę śliskie i musieliśmy zrezygnować z oględzin całej linii obwarowań.

Gdy opady stały się zbyt intensywne, idealnym schronieniem okazało się małe muzeum archeologiczne, skrywające kolekcję eksponatów i artefaktów z czasów mauretańskich.

Ogromne wrażenie robią również pawie spacerujące po dziedzińcach zamku nawet w deszczu.
15 € bilet normalny (z kartą miejską bezpłatnie)
Rzymska Lizbona i muzeum portugalskiej dyktatury

Schodząc w stronę ulicy Augusto Rosa odwiedziliśmy dwa ciekawe muzea, które pokazują zupełnie różne oblicza historii Lizbony. Pierwsze poświęcone ruinom rzymskiego teatru sprzed niemal dwóch tysięcy lat. Jedynie jego część została odkryta - większość znajduje się nadal pod kamienicami.
3 € bilet normalny (z kartą miejską bezpłatnie)
Drugim jest Muzeum Aljube mieszczące się w dawnym więzieniu politycznym. Ekspozycja opowiada o dyktaturze Salazara, działalności policji politycznej i walce Portugalczyków o wolność.
4 € bilet normalny (z kartą miejską bezpłatnie)
Oba miejsca są dostępne za darmo dzięki karcie miejskiej, a ponieważ znajdują się blisko siebie - warto zobaczyć je tego samego dnia. Opowiadamy o nich w innym odcinku na naszym kanale YouTube.
https://wikingiwilkolak.pl/w-muzeum/muzea-lizbony
Katedra Sé i kolacja w Time Out Market
Po zwiedzaniu muzeum dotarliśmy do Katedry Sé - jednego z najstarszych murowanych budynków w mieście, którego romańska architektura mocno kontrastuje z kolorowymi kamienicami wokół. Stamtąd postanowiliśmy ruszyć na poszukiwanie lokalnych smaków.

Nasz wybór padł na Time Out Market, czyli jeden z najpopularniejszych food halli w Europie - miejsce, gdzie pod jednym dachem można spróbować tradycyjnych portugalskich dań, owoców morza, pastel de nata czy przysmaków z różnych stron świata - opowiadamy o tym w innym filmie.
https://wikingiwilkolak.pl/podroze-kulinarne/co-jedlismy-w-porto-i-lizbonie
Ogród Botaniczny i zakończenie wyjazdu

Drugiego dnia postawiliśmy na spokojniejsze tempo. Po śniadaniu pojechaliśmy do miejskiego ogrodu botanicznego (Jardim Botânico de Lisboa), gdzie pozwoliliśmy sobie na chwilę odpoczynku od tłumu i hałasu miasta. Ogród pełen jest egzotycznych roślin, paproci i imponujących wysokością palm. Po porannym deszczu ogród przypominał las tropikalny.
4,50 € (cena po zniżce z kartą miejską)
Później przeszliśmy spacerem przez elegancką Avenida da Liberdade i ze stacji metra - z przesiadką po drodze - pojechaliśmy już na lotnisko.

Co jeszcze warto zobaczyć w Lizbonie?
Podczas wyjazdu udało nam się zobaczyć naprawdę sporo, ale Lizbona to miasto na znacznie dłuższy pobyt niż weekend. Na kolejną wizytę musieliśmy zostawić chociażby słynną wieżę Belém.
Przy planowaniu następnego pobytu bardzo przydatna będzie ulotka, którą dostaliśmy razem z kartą miejską - jest tam pełną listę bezpłatnych atrakcji. Warto jednak pamiętać, że wiele z tych miejsc znajduje się w sporej odległości od ścisłego centrum, więc aby je zobaczyć, trzeba poświęcić nieco więcej czasu.

Podsumowanie kosztów zwiedzania Lizbony
Przy intensywnym zwiedzaniu, karta miejska bardzo szybko zaczyna się opłacać. Podczas naszego wyjazdu wykorzystaliśmy ją między innymi do darmowych wejść do muzeów i zniżek na niektóre atrakcje.

Podczas planowania budżetu trzeba koniecznie uwzględnić koszty jedzenia, które w Lizbonie bywają mocno zróżnicowane. Klasyczny obiad dla jednej osoby w tradycyjnej, lokalnej restauracji to wydatek od 50 do 80 zł, jednak w miejscach typowo turystycznych ceny potrafią poszybować znacznie wyżej, dlatego zalecamy wybrać hotele z bogatym śniadaniem, aby chociaż ten jeden posiłek mieć z głowy.
Mimo tego, Lizbona okazała się miastem o wiele bardziej klimatycznym, niż się spodziewaliśmy. Nawet w deszczu i mgle potrafiła nas zachwycić historią, architekturą i atmosferą.
Orientacyjne ceny:
- karta do zapisywania biletów metra - 0,50 €
- pojedynczy bilet na metro/tramwaj - 1,90 €
- Kościół Igreja da Graça - 4,80 € (cena po zniżce z kartą miejską)
- Ogród botaniczny - 4,50 € (cena po zniżce z kartą miejską)
- Zamek św. Jerzego - 15 € normalny*
- Muzeum Teatro Romano - 3 €*
- Muzeum Aljube - 4 €*
*Dzięki karcie miejskiej nie płaciliśmy za wstęp.
Dojazd do miasta i powrót na lotnisko
Jak dojechać z lotniska do centrum miasta? Metro to zdecydowanie najtańszy i najwygodniejszy sposób transferu.
Czerwona linia metra zaczyna się bezpośrednio pod terminalem, a po drodze przecina magistralę kolejową (stację Oriente) oraz trzy pozostałe linie metra. Wsiadając na lotnisku, po 30 minutach można przesiąść się na linię zieloną, żółtą lub niebieską i błyskawicznie dotrzeć do hotelu.

Citymapper - aplikacja, która uratowała nam weekend
Podczas zwiedzania Lizbony bardzo przydała nam się aplikacja Citymapper, która dokładnie pokazuje trasy metra, autobusów i tramwajów.
Podajemy w niej miejsce startu i cel podróży, a w zamian otrzymamy kilka wariantów trasy: najszybszą, najprostszą, z najmniejszą liczbą przesiadek albo z większym udziałem spaceru. To szczególnie wygodne podczas zwiedzania, bo apka dokładnie zaznaczy, gdzie warto skorzystać z dojazdu, a gdzie szybciej będzie przejść pieszo.
Dzięki temu przy krótkim pobycie nie trzeba analizować całej siatki komunikacji miejskiej, która w Lizbonie jest dość skomplikowana. Udanego zwiedzania i do zobaczenia w podróży!












