Ten ogromny plac zabaw potrafi zaserwować zarówno fantastyczne wspomnienia, jak i dawkę szczerego rozczarowania. Wszystko sprowadza się do waszego nastawienia i szczęścia do tego, ile atrakcji będzie akurat otwartych.
W Siam Amazing Park zostaliśmy na cały dzień, aby sprawdzić na własnej skórze, jak ten wiekowy już gigant radzi sobie z aktualnymi wyzwaniami bezpieczeństwa. Zapraszamy na szczery przewodnik!
Od Suan Siam do Siam Amazing Park
Wszystko zaczęło się ponad cztery dekady temu, gdy otwarty w 1980 roku „Suan Siam”, zapisał się na kartach historii jako pierwszy park wodny w Tajlandii - u szczytu popularności przyciągał blisko dwa miliony odwiedzających rocznie.
Rebranding z 2019 roku, który obejmował również zmianę nazwy, miał być nowym otwarciem. Mimo że frekwencja spadła, a ząb czasu nadgryzł niektóre atrakcje, park wciąż stanowi ważny punkt na mapie rozrywkowych atrakcji Tajlandii.

Strefy i atrakcje: przewodnik po poziomach emocji
Wyobraźcie sobie 40 hektarów wypełnionych przygodą. Zmieściło się na nich ponad 30 zróżnicowanych atrakcji - od karuzeli po legendarny, wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa, basen ze sztucznymi falami. Każdy sektor oferuje inne atrakcje i dostarcza odpowiedniego poziomu adrenaliny. W dalszej części wpisu pokażemy wam miejsca, które przetestowaliśmy na własnej skórze oraz te, które najbardziej przykuły naszą uwagę.

Świat Ekstremalny, czyli królestwo adrenaliny
Xtreme World to strefa dla prawdziwych twardzieli szukających wrażeń i nie posiadających lęku wysokości. Główną atrakcją jest kolejka górska Vortex o długości niemal 800 metrów. To zabawka dla bardzo wymagających, z wieloma przyspieszeniami i nagłymi spadkami. Nie każdy może z niej skorzystać - trzeba mieć minimum 131 cm wzrostu.

Log Flume to atrakcja typu water splash. Zasada jest prosta: wsiadacie do dwuosobowej łodzi stylizowanej na pień drzewa i ruszacie w trasę pełną niespodzianek - raz płyniecie przodem, by za chwilę pędzić tyłem, a wszystko to prowadzi do wielkiego finału. Wspinaczka na 27-metrowe wzgórze kończy się gwałtownym zjazdem i potężną falą.

Balloon Race, gdzie wagonikiem jest kosz podczepiony pod prowizoryczny balon, to najzwyklejsza karuzela zapewniająca zabawę na kilka minut.

Entreprise - koło rozkręcane do niesamowitych prędkości potrafi wycisnąć z człowieka siódme poty. Jest to naprawdę potężny zastrzyk adrenaliny, ale na szczęście bezpieczny, bo uczestnik zamykany jest w klatce, z której nie da się wypaść, nawet gdy jest do góry nogami.

Mega Dance - to była jedna z pierwszych atrakcji, na które trafiliśmy. Fakt, że wsiadło do niej zaledwie kilka osób, dobrze oddaje obecną, niewielką frekwencję w parku. Mimo braku tłumów karuzela okazała się świetna! Siła odśrodkowa tak mocno dociskała w fotel, że trudno było utrzymać koncentrację.

Condor to wertykalna karuzela przypominająca stalowego pająka z podwieszonymi pod nim metalowymi klatkami - nie wiemy skąd tu skojarzenie z ptakiem. Zabawa polega na połączeniu ruchu obrotowego gondoli z jednoczesnym wciągnięciem ich na sam szczyt wieży.

Ranger przeraża już z daleka. Ta karuzela przypomina wahadło - najpierw powoli kołysze się w przód i w tył, by po chwili wykonać kilka spektakularnych pętli. Świetne, jeśli chcecie sprawdź własne granice wytrzymałości.

Świat Przygód i wrażeń dla średniozaawansowanych
Adventure World to strefa oferująca nieco mniej ekstremalne, ale wciąż ekscytujące przejażdżki. Postanowiliśmy zacząć od czegoś naprawdę mocnego - Twin Drogon - atrakcja, która na pierwszy rzut oka przypomina statek wikingów, ale wcale nie znaczy to, że wybieramy się na wodną przygodę.
Pokład to gondola, do której wchodzi około 20 osób, po czym rozpoczyna się jej huśtanie, aż zacznie wykonywać półobroty pod kątem 75 stopni! Nie da się z tego wypaść, ale trzeba przyznać, że strach zagląda w oczy.
Pozostałe atrakcje z tej sekcji to w gruncie rzeczy modyfikacje popularnych karuzeli.

Świat Rodzinny z atrakcjami dla każdego
W Family World są mniej wymagające atrakcje, opracowane głównie z myślą o rodzinach z dziećmi. Najważniejszą z nich jest ogromna, dwupiętrowa karuzela Merry Go Round. Ogrom tego kolosa robi niesamowite wrażenie. Jest ustawiony na wprost głównego wejścia, dlatego na pewno ją zobaczycie.

Big Double Shock jest miejscem do złudzenia przypominającym dom strachów. Po wejściu wchodzimy na zaciemnioną ścieżkę, pełną przerażających inscenizacji i upiornych odgłosów. Choć zamiar jest szczytny, nas na żadnym etapie nie przestraszyły malowane manekiny i sztuczna krew.

Choo Choo Adventure - to atrakcja głównie dla młodszych, choć naszym zdaniem zorganizować rejs, aby porównać ją choćby z kolejką w innych parkach rozrywki. Lokomotywa ciągnie za sobą kilkanaście wagonów i przejeżdża przez kilka kolorowych, bajkowych światów. Na trasie jest ponad 300 figur z dziecięcych animacji, samolot i oczywiście dinozaury.

Strefa Small World powstała z myślą o dzieciach, które nie osiągnęły jeszcze wymaganego dla większości atrakcji wzrostu. Karuzela znajdują się w zadaszonej hali, zatem jest to miejsce idealne dla brzdąców. Dzieci mogą korzystać z mini samochodów, samolotów oraz wodnych atrakcji.
Staw z karpiami i rowery wodne
Oprócz wielkich maszyn, na terenie parku znajdziecie staw pełen wygłodniałych karpi, po którym można pływać rowerem. Koszt takiej atrakcji to 5 zł za 30 minut, do tego polecamy kupić u obsługi chałkę za 2 zł. Karmienie tych wiecznie głodnych ryb to przednia zabawa!

Tylko małe ostrzeżenie: rowery lata świetności mają już za sobą, ale dla frajdy z karmieniem warto przymknąć na to oko.
Water World to właściwie serce parku i jego najstarsza część, w której znajdziecie największy na świecie basen ze sztucznymi falami - wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa! Jest to najprawdziwszy park wodny, do którego trzeba przygotować strój kąpielowy. Gdybyście zdecydowali się tu wejść - na pewno nie opłaca się na kilka minut. To zabawa na cały dzień.

Zanim jeszcze przekroczycie bramy płatnej części parku, przejdziecie przez część zwaną Bangkok World. Ten sektor jest hołdem dla tajskiej kultury i tradycji, gdzie możecie podziwiać repliki zabytków Tajlandii, w tym Pomnik Demokracji czy dobrze znaną wszystkim Gigantyczną Huśtawką. Nie mogłoby również zabraknąć wystawy dinozaurów, ale to jedynie przedsmak do tego, co jeszcze zobaczycie na terenie ogrodu.

Dopełnieniem całości była alejka ze street foodem, do której zajrzeliśmy tuż przed wyjściem. Okazała się idealnym przystankiem na szybką kolację i deser na pożegnanie z parkiem.

Informacje praktyczne: bilety, godziny otwarcia i zasady
Park jest czynny codziennie od 10:00 do 18:00. Polecamy zakup biletów z wyprzedzeniem, bo w danym dniu sprzedaż może być limitowana, a w dni o dużym obłożeniu wejściówki mogą zostać wyprzedane wcześniej.
Ceny różnią się w zależności od miejsca zakupu. Bilet podstawowy na oficjalnej stronie kosztuje 25$ (ok. 90 zł), a u popularnych sprzedawców internetowych widzieliśmy oferty sięgające nawet 185 zł! Na portalu Thrillophilia.com znaleźliśmy wówczas najlepszą ofertę za zaledwie 16$ (ok. 57 zł).
Jak szukać niskich cen atrakcji? Sprawdźcie Google Maps. Trzeba na mapie odnaleźć park, potem kliknąć pinezkę, a po lewej stronie wyświetlą się oferty z różnych serwisów.

Czy warto? Najnowsze opinie i stan parku
W sieci znajdziecie sporo opinii o nadszarpniętym zębem czasu stanie technicznym parku - to wszystko prawda, ale naszym zdaniem obawy o bezpieczeństwo są przesadzone. Choć świeża warstwa farby przydałaby się tu i tam.
Jeśli planujecie wizytę, mamy dla was dwie złote rady. Po pierwsze: nastawcie się na klimat retro i ewentualne braki w ofercie. Po drugie: rezerwujcie bilety wyłącznie online. Niska cena sprawia, że na wiele niedociągnięć można przymknąć oko, a ewentualne rozczarowanie nie boli tak bardzo, jak przy pełnej cenie wejściówki.

Jak trafić do parku?
Siam Amazing Park położony jest w północno-wschodniej dzielnicy Bangkoku, Khan Na Yao. To spory kawałek z centrum, dlatego dobrze zaplanujcie wcześniej transport.
Najwygodniejszą i najszybszą opcją jest Grab lub Bolt. Przejazd z centrum Bangkoku może zająć do 45 minut, bo Bangkok to strasznie zakorkowane miasto.
Dojazd nie jest też tani - w godzinach porannych kurs do parku kosztował nas prawie 50 zł. Natomiast wieczorny przejazd na lotnisko Suvarnabhumi - 45 zł.
Oczywiście można tam dojechać taniej - np. kolejką Skytrain - różową linią jedziemy do stacji Nopparat, ale aby tam dojechać trzeba się wcześniej przesiąść z bordowej linii metra, jasnozielonej linii Skytrain lub czerwonej linii na lotnisko Don Mueang.
Ze stacji Nopparat trzeba się jeszcze przejść 1,5 km do bramy Parku. Jest to nieco skomplikowana przeprawa, dlatego od razu zdecydowaliśmy się na Graba i to samo wam polecamy.
