Próbując albańskie potrawy spodziewaliśmy się czegoś wyjątkowo ostro przyprawionego. Ostatecznie nie było tak źle, ale trzeba przyznać, że posiadają one bardzo wyraźny smak dzięki oryginalnym dodatkom.
Kuchnia Albanii nie należy do skomplikowanych. Podanie większości potraw jest mało wyszukane i mniej przyjazne dla oka niż w Bośni, ale nie znaczy to, że smakują gorzej. Charakterystyczne skromne podanie prawdopodobnie ma swoje korzenie w trwającym pół wieku epoce komunizmu, kiedy zasobność portfela była mniejsza, a ważniejsza była wartość odżywcza posiłków.

Albańskie rodziny zasiadają do stołu razem, dlatego dania często przeznaczone są do podziału dla kilku osób. Posiłek zwykle zaczyna się od sałatki, którą spożywa się przed innymi potrawami - nawet zupą.
W menu sałat znajduje się multum pozycji z różnych produktów, ale zdecydowanie tą najciekawszą i najsmaczniejszą jest sałatka szopska, składająca się z pomidorów, ogórków, papryki oraz dużej ilości popularnego na Bałkanach chudego owczego sera.

W menu obiadowym znajduje się także rosół, ale ten jest tutaj bardziej ubogi niż polski. Podaje się go głównie - jak większość posiłków - skromnie, z ziemniakami i marchewką.

Głównym daniem jest oczywiście potrawa mięsna. Poza nieśmiertelnym kurczakiem o wiele bardziej popularne są jagnięcina i baranina, a także grillowana ryba.

Z Bałkanami kojarzy nam się głównie kebab - i słusznie - ale w rzeczywistości wygląda on inaczej niż ten, który znamy w Polsce. W Albanii i Macedonii spotkaliśmy się z dość niecodziennym widokiem kilku lub kilkunastu klopsików przypominających rozmiarem i kolorem tradycyjne mielone kotlety. Jest to jednak najprawdziwszy kebab, korzeniami sięgający czasów osmańskich.

Paradoksalnie tańszą alternatywą dla potraw mięsnych często są owoce morza. Mieliśmy co najmniej kilka propozycji spróbowania ich prosto z akwarium - również w naszym hotelu.

Tradycyjną albańską potrawą jest pasulj. Na pierwszy rzut oka przypomina polską “fasolkę po bretońsku” - drobne nasiona fasoli są gotowane z pomidorami i cebulą, czasem podawane ze sporym kawałkiem baraniny.

Niezależnie od pory dnia można zjeść ser. Najpopularniejszy jest ser biały w różnych odmianach, których nazw nawet nie będziemy próbowali wyliczać. Ważne, aby podczas posiłku taki ser spróbować.
Bałkany to także bardzo popularne słodkie baklawy. Tym razem zdecydowaliśmy się na tradycyjną kawiarnię, w którym zamówiliśmy kawałek ciasta wiśniowego.

Na koniec dnia warto polecić byrek. Podobnie jak w Bośni i Hercegowinie (tam burek), tutaj również występuje w wielu wersjach smakowych, choć przeważa wersja bez mięsa.

Zachęcamy do spróbowania lokalnych trunków, jak np. piwo Tirana. Było tak pyszne, że zamawialiśmy do prawie każdego obiadu.
