kierunki wiking

Dokładnie taka jest malownicza pętla na styku Karkonoszy i Gór Izerskich. To bez wątpienia jedna z najlepszych krótkich tras w okolicach Szklarskiej Poręby - idealna na niespieszne popołudnie, ale uwaga: po drodze czeka nas przystanek na zakup biletu wstępu do Karkonoskiego Parku Narodowego.

Do Szklarskiej Poręby dotarliśmy tradycyjnie pociągiem z Wrocławia - polecamy ten wariant bez wahania. Zero stresu z szukaniem miejsca parkingowego na miejscu, brak gonitwy i pełen luz już od samego rana.

Dzień zero: centrum Szklarskiej Poręby

Po zakwaterowaniu od razu poszliśmy rozprostować nogi i sprawdzić, co nowego słychać w centrum, a zmieniło się sporo! Serce miasta zyskało zupełnie nowe oblicze, a turystyczno-gastronomiczny puls wyraźnie przesunął się w stronę ulicy 1-go Maja.

Nie można tu przejść obojętnie obok rzeźby Ducha Gór - legendarnego Liczyrzepy. To nowoczesna, miedziana i mocno kanciasta figura jelenia, która dumnie spogląda z cokoliku. Wcale nie jest tu przypadkiem, bo ten lokalny patron będzie nam towarzyszył na szlaku dosłownie na każdym kroku: przy Chybotku, Grobie Karkonosza czy w niesamowitych opowieściach walońskich.

plac miejski

Etap 1: ruszamy w stronę wodospadu

W drogę ruszamy po hotelowym śniadaniu. Początkowo podążamy żółtym szlakiem, ale już po chwili wchodzimy na czarny. To świetna, widokowa trasa, która zatacza pętlę wokół Szklarskiej Poręby i to właśnie ona prowadzi nas w dół doliny Kamiennej. Najpierw spacerujemy asfaltową drogą przez malownicze łąki, które z każdym krokiem ustępują miejsca klimatycznym, leśnym duktom.

szlak rowerowy

Po drodze postanowiliśmy zajrzeć do Chaty Walońskiej - jednego z flagowych punktów lokalnego Szlaku Walońskiego. Niestety, sama wizyta niespecjalnie przypadła nam do gustu. Miejsce wypada mocno komercyjnie, a na domiar złego za wszystko można zapłacić wyłącznie gotówką, co w dzisiejszych czasach potrafi naprawdę zaskoczyć.

Trudno, nie ma co tracić czasu - ruszamy dalej! Wchodzimy na górską ścieżkę biegnącą równolegle do szumiącej rzeki Kamiennej. Dla wielu osób sporym zaskoczeniem może być fakt, że ta niewielka enklawa z malowniczym Wodospadem Szklarki należy do Karkonoskiego Parku Narodowego, co oznacza konieczność zakupu biletu wstępu. Przy wejściu wita nas tablica informacyjna z wielkim kodem QR do płatności mobilnych, ale na miejscu dyżurował akurat pracownik z tradycyjnym terminalem płatniczym - bilet jednodniowy normalny kosztuje 11 zł, a ulgowy 5,50 zł.

cennik

Zanim dotarliśmy do głównego punktu programu, zeszliśmy nad brzeg potoku w miejscu specjalnie do tego przeznaczonym. Strumyk rozlewa się tu w szeroką, płytką nieckę o kolorze mocnej herbaty - za kolor odpowiadają naturalne garbniki z lasu.

strumyk

Dno wyłożone jest wygładzonymi przez wodę kamieniami, a nad wszystkim góruje gęsty świerkowo-bukowy las. Cisza, brak tłumów i idealne, miękkie światło - chwila, którą można odetchnąć.

Sam Wodospad Szklarki ma 13,3 m wysokości i jest drugim co do wielkości wodospadem w polskich Karkonoszach - ustępuje tylko wodospadowi Kamieńczyka, który ma 27 m wysokości. Woda spada tu szeroką kaskadą, która zwęża się ku dołowi, po drodze spiralnie skręcając, niczym w kadrze filmu fantasy.

szklarka

Warto przyjrzeć mu się z dwóch miejsc:

  • spod barierek na dole: gdzie kaskada wygląda jak delikatny biały welon rozpostarty w skalnej bramie,
  • z góry: skąd idealnie widać cały system stopni, przelewów i soczyście zielone kępy paproci na krawędzi:

szklarka

Tuż przy wodospadzie stoi schronisko PTTK „Kochanówka”, które jako gospoda działa nieprzerwanie od 1868 roku. Wypiliśmy tam solidną porcję wzmacniającej herbaty i był to strzał w dziesiątkę przed czekającym nas podejściem na Złoty Widok.

Etap 2: pod górę do Chybotka i Złotego Widoku

Po opuszczeniu enklawy przeszliśmy na drugą stronę drogi, gdzie zaczęła się prawdziwa, górska wspinaczka. Czarny szlak pociągnął nas ostro w górę po korzeniach i litych, granitowych progach. Na zdjęciach świetnie widać ten charakterystyczny „schodkowy” teren, spowity siecią bukowych korzeni.

szlak zielony

Po kilkunastu minutach czarna trasa łączy się z szlakiem niebieskim. Na drewnianym słupku pojawia się czytelny drogowskaz i od tego momentu idziemy już wyłącznie za niebieskimi znakami. To około półtora kilometra drogi z całkiem przyjemnym stumetrowym przewyższeniem.

Pierwszą upragnioną nagrodą jest legendarny Chybotek, usadowiony na wysokości 565 m n.p.m. To intrygujący zespół granitowych bloków, z których najwyższy ma około 4 metry średnicy, który opiera się na podłożu w zaledwie dwóch punktach!

chybotek

Skala tej formacji robi gigantyczne wrażenie dopiero wtedy, gdy stanie się obok: dorosły człowiek sięga zaledwie do dolnej krawędzi górnego głazu.

Lokalne legendy szeptem podpowiadają, że skała przykrywa wejście do tajemniczego, podziemnego skarbca, a rozbujać ją potrafi wyłącznie człowiek o całkowicie czystych intencjach. Więc jeśli na miejscu głaz nawet Wam nie drgnie - no cóż, wiadomo, co myśleć!

Kilkaset metrów dalej docieramy do węzła szlaków, skąd do Złotego Widoku dzieli nas już zaledwie kilkadziesiąt metrów drogi. Taras widokowy znajduje się na wysokości 610 m n.p.m., a jego wielopoziomowa, platforma zawieszona jest nad dwudziestometrowym, skalnym urwiskiem.

zloty widok wiking

Przychodzi się tu dla absolutnie spektakularnej panoramy, w której morze ciemnozielonego, świerkowego lasu odsłania główny grzbiet Karkonoszy. Z tarasu widać Szrenicę, Łabski Szczyt, Śnieżne Kotły, Wielki Szyszak oraz Śmielec - na który wspinaliśmy się kilka lat temu w zimowych warunkach. Stąd idealnie widać, jak długa i bezlitosna potrafi być ta trasa.

https://wikingiwilkolak.pl/w-podrozy/smielec

Na dolnym poziomie platformy zamontowano czytelną tablicę z opisem całej panoramy, więc nie trzeba zgadywać, który szczyt właśnie pozdrawia nas z horyzontu.

zloty widok

Etap 3: wracamy do miasta zielonym szlakiem

Z tarasu zeszliśmy w stronę Muzeum Ziemi, gdzie ponownie przeszliśmy asfaltową drogę. Tam rozpoczyna się szlak zielony, którym pokonaliśmy ostatnie 2 kilometry trasy. To wprawdzie kolejne 60 metrów podejścia, ale trasa jest na tyle łagodna, że można ją pokonać niemal „na luzie”.

Oczywiście nie wróciliśmy od razu do hotelu - po pokonaniu 8 kilometrów byliśmy głodni jak wilki, więc zdecydowaliśmy się na konkretny obiad, aby uzupełnić stracone kalorie. W górach mamy swoją tradycję i zazwyczaj celujemy w placki po węgiersku. Trzeba przyznać, że te, na które trafiliśmy, były po prostu wybitne.

food placek

Następnego dnia, z dworca Szklarska Poręba Górna, wróciliśmy do Wrocławia. 

dworzec

Dla kogo jest ta trasa?

Trasę polecamy wszystkim miłośnikom górskich wędrówek, którzy szukają czegoś pięknego, ale bez morderczych przewyższeń. To zaledwie 8 kilometrów drogi i 278 metrów podejść. 

Jedyny wymagający fragment to strome podejście spod potoku Kamienna na Chybotek. Tu trzeba przygotować się na kilkanaście minut solidnego wysiłku i koniecznie zabrać ze sobą zapas wody. Cała reszta to już czysta przyjemność i po prostu relaksujący spacer.

Parametry trasy
  • Czas przejścia: 3-4 h
  • Łączna odległość: 8 km
  • Suma podejść: 278 m
  • Suma zejść: 302 m
  • Najwyższy punkt : 660 m n.p.m.

Link do mapki

Region: Karkonosze

Przejdź do trasy z mapką