Infrastruktura
Krabi International Airport (KBV) to kluczowy port lotniczy w południowej Tajlandii, położony w prowincji o tej samej nazwie. Aktualny, nowy terminal, otwarty w 2025 roku obsługuje loty krajowe i międzynarodowe, będąc pośrednikiem w drodze turystów do popularnych wypoczynkowych miejscowości.
Od centrum miasta Krabi dzieli je zaledwie 15 km, natomiast do kurortu Ao Nang jest nieco ponad 27 km. Ponadto drogą lądową, choć z krótką przerwą na przeprawę promową, można dotrzeć nawet na wyspę Koh Lantę - to niespełna 70 km.
W ostatnich latach lotnisko wzbogaciło się o trzeci terminal. Oficjalne otwarcie nastąpiło niespełna miesiąc przed naszym przylotem, dlatego możemy z pierwszej ręki opowiedzieć, jak obecnie mają się sprawy w drugim największym porcie lotniczym południowej Tajlandii.

Po przylocie
Po przylocie pasażerowie z lotów międzynarodowych kierowani są do kontroli imigracyjnej, która przebiega tu bardzo sprawnie. Lotnisko jest niewielkie w porównaniu z Bangkokiem, dlatego kolejki rzadko są długie, nawet w sezonie turystycznym.
Po kontroli paszportowej odbiera się bagaż, a następnie przechodzi standardową kontrolę celną. Hala przylotów jest kompaktowa i czytelna, dzięki czemu trudno się tu zgubić. W przypadku lotów krajowych, przez terminal przechodzi się bez zbędnych komplikacji w kilkanaście minut.

W ogólnodostępnej części terminala bez problemu można zaopatrzyć się w kartę SIM, wypłacić gotówkę lub wymienić pieniądze w kantorze. Dostępne są również niewielkie punkty gastronomiczne, w których można kupić kawę, napoje i przekąski.
Jest tam również kilka stanowisk taksówek oraz firm świadczących prywatne transfery. To właśnie tutaj najczęściej organizuje się dalszą podróż do Ao Nang, Krabi Town lub na południe w kierunku portów obsługujących połączenia promowe.
Mając zakodowaną niechęć do taksiarzy, zawsze szukamy sprawdzonych alternatyw i w tym przypadku postawiliśmy na Graba. Zamówienie składa się przez aplikację, ale na spotkanie z kierowcą musieliśmy udać się na pobliski parking - możliwe, że wcześniej sam znajdzie was po zdjęciu profilowym w aplikacji.

W sieci krąży wiele opinii o tzw. mafii taksówkowej panoszącej się na lotnisku, dlatego wybierając lokalny transfer, kluczowe jest ustalenie ceny jeszcze przed wejściem do samochodu. Odradzamy również korzystanie z Bolta, bo wielu podróżnych zgłaszało, że kierowcy zatrzymują się tuż za terenem lotniska i próbują wymusić dodatkowe opłaty.
Orientacyjną wartością przejazdu do hotelu w Ao Nang niech będzie koszt naszego przejazdu Grabem - ok. 250 THB, czyli zaledwie 28 zł za 25 km.
Naganiacze do taksówek dopadną was jeszcze przed wyjściem z budynku:

Przed wylotem

Na lotnisku w Krabi warto pojawić się z odpowiednim wyprzedzeniem, szczególnie w lecie, gdy wzrasta liczba lotów czarterowych i regionalnych.
Odprawa check-in odbywa się w hali odlotów, a liczba stanowisk jest wystarczająca, aby sprawnie obsłużyć ruch pasażerski.

Z kartą pokładową udajemy się do kontroli osobistej. W przypadku lotów krajowych procedury są uproszczone - wszystko poszło bardzo sprawnie, tłumów nie zaobserwowaliśmy. Natomiast przy lotach międzynarodowych trzeba przejść standardową kontrolę paszportową.
Za kontrolą znajduje się dwupoziomowa strefa airside, w której przyszło nam czekać dwie godziny na opóźniony samolot. W tym momencie warto wiedzieć, że oferta gastronomiczna obejmuje zaledwie kilka kawiarni oraz barów z fast foodem, napojami i kawą. Są też małe sklepy duty-free i punkty handlowe. Ceny są wyższe niż poza lotniskiem, ale nadal korzystniejsze niż np. w Bangkoku.
Na lotnisku kupicie wodę w butelce 0,5l za ok. 4 zł, ale warto poszukać dystrybutora z wodą, gdzie bez problemu napełnicie swoje butelki.

W terminalu działa bezpłatne Wi-Fi, które pozwala na korzystanie z internetu, sprawdzenie maili czy komunikatorów.
W wybranych strefach znajdują się gniazdka elektryczne i punkty do ładowania urządzeń mobilnych, choć w godzinach szczytu są one osaczone przez podróżnych i dlatego lepiej przybyć na lotnisko razem z naładowanym powerbankiem.

Jak dojechać do hotelu
Lotnisko w Krabi nie dysponuje rozbudowanym transportem publicznym, dlatego o dojazd do hoteli trzeba zadbać osobiście, albo zgodzić się na propozycje nachalnych przedstawicieli firm transportowych.
Jeśli wybieracie się do Ao Nang, najłatwiej będzie tam dostać się taksówką lub prywatnym transferem. Przejazd zajmuje zwykle od 35 do 45 minut, a koszt zależy od rodzaju pojazdu i liczby pasażerów, najczęściej mieszcząc się w przedziale 70-90 zł za samochód.
Opcją budżetową są minivany - czasem większe busy, ale nie dajcie się zwieść, że to usługa publiczna, które dowożą pasażerów do Krabi i Ao Nang. Taki przejazd będzie trwać dłużej, zwykle od godziny do półtorej, w zależności od liczby przystanków po drodze, a cena będzie niższa w przeliczeniu na jednego pasażera.

Aplikacje Grab czy Bolt działają w regionie bez problemu, choć w praktyce kierowcy często kierują podróżnych na parking - mówiliśmy o tym wcześniej.
https://wikingiwilkolak.pl/na-urlopie/ao-nang-i-krabi
Podróż na wyspę Ko Lanta wymaga kombinacji transportu drogowo-wodnego, ponieważ wyspa nie została połączona stałą przeprawą z resztą prowincji.
Są dwie opcja dotarcia do wyspy - najpierw trzeba dojechać autobusem do portu Sai Thai Klong Jilad w Krabi - na mapie może też być oznaczony nazwą “Phi Phi Island Pier“. Stamtąd kursują promy i speedboaty, których czas rejsu - w zależności od warunków na morzu - wynosi od godziny do półtorej.
https://wikingiwilkolak.pl/na-urlopie/ko-lanta
Częściej wybieranym połączeniem jest minivan, który jedzie bezpośrednio na wyspę, jednak krótki odcinek pokonuje na pokładzie promu samochodowego w Khlong Mak Pier.

W sezonie turystycznym połączenia promowe są częste, natomiast poza sezonem warto przed planowaniem transferu sprawdzić dostępność rejsów oraz ceny na stronie do wyszukiwania biletów.
Przemyślenia
I tak oto - po tym krótkim podsumowaniu - opuszczamy prowincję Krabi. Czy warto było kombinować z tajniakiem z Graba i omijać droższe taxi dla kilku dni w tropikach?
Zdecydowanie tak, w końcu zaoszczędzona kasa najlepiej smakuje w formie ciepłego tajskiego dania. Jednak do Krabi już nie wrócimy. Odkryliśmy ten rejon niemal w całości, a z pozostałych atrakcji rezygnujemy świadomie - przytłaczająca skala masowej turystyki skutecznie nas do tego zniechęciła.
