Podczas dwóch tygodni na Filipinach przemierzaliśmy ponad 1400 km, z pomocą samolotów, łodzi, busów i nietypowych pojazdów na trzech kołach. Była to podróż pełna wrażeń, którą wspominamy naprawdę miło.
Jeszcze w Manili zetknęliśmy się z bardzo ciekawym środkiem transportu - trzykołowymi motocyklami. Filipińczycy obudowali motor z koszem zadaszoną budą, w której może jechać nawet trzech pasażerów - rodzice i dziecko.

Warto również wspomnieć o rowerowej wersji tego pojazdu - napędzanej siłą mięśni.

W okolicach wulkanu Taal zamiast obudowanych tricykli przejedziemy się klasyczną wersją motoru z koszem. Jest to wersja zdecydowanie mniej popularna, choć podróż takim pojazdem po stromych drogach w Tagaytay skutecznie podnosi adrenalinę. Podobnie jak jazda tuk-tukiem bez pasów.
Zdecydowanie wygodniejszą formą podróży są Jeepneye. Te nietypowe pojazdy wielkości busa mogą objawić się w różnych formach, kształtach i kolorach.

Słowo “Jeepney” jest połączeniem dwóch słów. „Jeep” - czyli produkowanego przez firmę Willys-Overland Motors popularnych samochodów dla wojska, oraz slangowego określenia „jitney”, co w dawnych czasach było pogardliwym określeniem na pojazdy dowożące ludzi za pieniądze - czyli pierwsze taksówki.
Po II Wojnie Światowej połączenie tych słów utworzyło najbardziej kultową markę motoryzacyjną na Filipinach.
Autokary jeżdżące po Filipinach przypominają te znane z polskich dróg z początku XX wieku, najważniejszą różnicą jest ilość siedzeń w rzędzie - jest ich pięć. Ciasno, ale przynajmniej w klimatyzacji.


Dla wymagających komfortu są oczywiście taksówki. Warto jednak korzystać z usługi Grab (azjatyckiego odpowiednika Ubera), aby można było bez problemu zamówić auto z kierowcą w każdym momencie.

Azjatycki Uber to teraz Grab
Aby skorzystać z usługi Grab należy podpiąć kartę płatniczą. Można zrobić to tylko będąc na terenie kraju, gdzie świadczona jest usługa. Aplikacja podczas rejestracji pobiera foto właściciela, aby kierowca mógł zidentyfikować klienta.
W kraju, który składa się z ponad 7000 wysp, posiadanie własnej łodzi jest rzeczą tak naturalną, jak posiadanie auta w Polsce. Najpopularniejszym tego typu środkiem transportu jest charakterystyczna dla Filipin łódź bangka. Składająca się z wąskiego i długiego kadłuba z pływakami opartymi na bambusowych wspornikach.

Podobnie jak w przypadku Jeepneyów nie spotkamy dwóch identycznych, bowiem są one indywidualnie malowane i wykończone w iście fantazyjnym stylu.


https://wikingiwilkolak.pl/na-urlopie/panglao
Skoro jesteśmy już przy wodnym transporcie to również warto opowiedzieć o barkach, które wożą turystów w wielu miejscach wartych zobaczenia. Barki te popychane są przez małą motorówkę i pływają w leniwym nurcie rzeki. Podczas trwającego 45 minut rejsu, pasażerowie mogą zajadać się przysmakami z bufetu i podziwiać piękną okolicę słuchając jednocześnie muzyki.

W przypadku wysp położonych w niedalekiej odległości, tańszym od samolotu środkiem transportu może okazać się prom. Jeśli będziecie chcieli eksplorować kilka wysp podczas wycieczki, zapewne będziecie zmuszeni do podróży promami.
Nie ma się czego obawiać - bilety nie są drogie, przy czym warto skusić się na podróż w klasie biznes, gdzie czas spędzicie w klimatyzowanym pomieszczeniu z pięknym widokiem.

Najbardziej popularnym i niezwykle przydatnym środkiem podróży po Filipinach jest samolot, który znacznie skraca czas podróży pomiędzy wyspami. Spośród kilku operatorów nam przypadł do gustu Cebu Pacific.



