Jest to jezioro, na wyspie, która jest na jeziorze, które jest z kolei na kolejnej wyspie, a ta położona między dwoma morzami.
Ten atrakcyjny dla turystów wulkan znajduje się na wyspie Luzon, w prowincji Batangas, zaledwie 60 km od stolicy Filipin. Mieszkańcy okolicznych miejscowości prowadzą prężnie działające firmy dostarczając turystom wymyślnych atrakcji związanych z samym kraterem.

Groźny mały wulkan
Do tragicznej w skutkach erupcji doszło w 1965 roku. Szacuje się, że zginęło wówczas około 5000 ludzi.
Kolejne niebezpieczne przebudzenie wulkanu miało miejsce dwanaście lat później i od 1977 roku mieszkańcy okolicy cieszyli się spokojem.
Wulkan nie zawsze wyglądał w ten sposób. Kiedyś był to typowy wulkaniczny stożek, ale gdzieś pomiędzy 100 a 500 tysięcy lat temu miała miejsce gigantyczna erupcja, która doprowadził do jego zapadnięcia się.
Plan podróży
Nasza podróż polegała na dotarciu do korony aktywnego krateru znajdującego się w samym centrum wyspy. Musieliśmy w kilka godzin pokonać 60 km i kierować się w stronę miejscowości Tagaytay. Dopiero po dotarciu na miejsce i zameldowaniu się w apartamencie zaczęliśmy szukać sposobu na dotarcie na Taal.

Jak się okazało nie musieliśmy wcale szukać wycieczki - to wycieczka znalazła nas. Podczas wieczornego wyjścia na zakupy napotkaliśmy kierowcę tricykla, który zaoferował wycieczkę.

Następnego dnia rano rozpoczęła się nasza podróż do krateru, która składała się z trzech części - jazdy motorem, przeprawą łodzią i spacerkiem pod górkę.

Na miejscu znajduje się prowizoryczny port i jeszcze bardziej prowizoryczna wioska, w której można napić się kawy w restauracji sTAALbucks oraz trzeba opłacić bilet wstępu na wyspę.


Już pod szczytem można zobaczyć kilka garbów, w których znajdują się pęknięcia ziemi. Ulatniają się z nich niebezpieczne gazy.

Nasz przewodnik mówił, że wulkan może w każdej chwili wybuchnąć - początkowo uważaliśmy to za żart, który zapewne opowiada wszystkim turystom. Czas pokazał, że dużo się nie pomylił.
Na koronie poczuliśmy, że trud wejścia całkowicie się opłacił. Był to nie tylko piękny widok na krater, ale także na otaczające stożek jezioro.


Na górze spędziliśmy godzinę podziwiając naturę tego pięknego miejsca. Jeziorko zrobiło na nas ogromne wrażenie.
Od przewodnika dowiedzieliśmy się kilku faktów: przede wszystkim zejście do krateru jest zakazane. Większość wyspy nadal jest porośnięta gęstym lasem i poruszanie się po niej może być niebezpieczne.
Temperatura wody w kraterze może sięgać nawet 100 stopni Celsjusza, czyli tyle ile w czajniku podczas gotowania wody na herbatę.

Droga powrotna trwała trochę dłużej. Po przepłynięciu jeziora czekał nas podjazd pod górę do Tagaytay, co sprawiło trochę problemów małemu motocyklowi, ale mimo wszystko miło wspominamy wyprawę.
Taal 12 stycznia 2020 r.
Niespełna dwa miesiące po naszej wizycie - 12 stycznia 2020 roku, wulkan przebudził się wypluwając pióropusze pyłu.
Archiwalne zdjęcia przedstawiające wulkan podczas erupcji i to, co stało się z tym miejscem później zobaczycie w naszym filmie do tego artykułu.