Phú Quốc, to największa wyspa Wietnamu, z której bliżej już do Kambodży niż kraju macierzystego. Na wyspie spędziliśmy prawie tydzień, zwiedzając ją leniwie na skuterach.
Powierzchnia wyspy Phú Quốc jest niewiele większa od Warszawy, ale z uwagi na jej podłużny kształt, podróżni decydują się na zwiedzanie zwykle jednej części - północy lub południa.
Wyspę tłumnie odwiedzają mieszkańcy Azji, ponieważ znajdują się na niej duże parki rozrywki - na północy Phú Quốc jest VinWonders, a na południu SunWorld z jedną z najbardziej widowiskowych kolejek linowych w Azji.
Mniej więcej w centrum wyspy jest otwarty w 2012 roku międzynarodowy port lotniczy.
Ważne miejsca na Phú Quốc
Ważniejsze turystyczne miasta to Dương Đông, będące stolicą prowincji oraz Ong Lang. W przypadku tego drugiego określenie miasto jest nad wyraz, bo to niewielka mieścina przy głównej drodze, gdzie znajdują się sklepy i restauracje, ale w głębi dżungli, tuż przy wybrzeżu ulokowane są resorty.
Phu Quoc atrakcje, które trzeba uwzględnić w planie zwiedzania:
Na północy wyspy znajduje się plaża rozgwiazd Starfish Beach, którą chcieliśmy odwiedzić w pierwszej kolejności.

Akurat gdy odwiedziliśmy plażę rozgwiazd w maju woda była mętna, a rozgwiazd nie widzieliśmy.
Inną sprawą jest dojazd do tego miejsca. Do Starfish Beach prowadzi wysypana piachem gruntowa droga, która ciągnie się przez prawie 8 km.
Jazda skuterem po takiej nawierzchni to męczarnia i przejazd nią w jedną stronę zajął nam 30 minut - poważnie.
Co jeszcze?
- Na Phú Quốc znajduje się park narodowy, przez który można przejechać na wschodnią, bardziej dziką stronę wyspy.
- Nieco niżej jest sztuczne jezioro z zaporą, a w okolicy także niewielki wodospad oraz szlak trekkingowy, z opinii znajomych wiemy jednak, że to skromny biznes ustawiony głównie pod turystów.
- Na południu wyspy Phú Quốc jest bezpłatne muzeum powstałe na gruzach amerykańskiego więzienia z czasów wojny wietnamskiej. Zwiedzanie Kokosowego Muzeum jest bezpłatne.

Co zobaczyć w Dương Đông
Dương Đông, to stolica administracyjna i najlepiej zurbanizowany ośrodek miejski na Phú Quốc.

Obecnie miasto odwiedzają turyści, którzy poza wypoczynkiem i przaśnymi atrakcjami z parków rozrywki, szukają miejskiego zgiełku i nocnego życia.
Hotele z najwyższej półki są wzdłuż wybrzeża i każdy z nich dysponuje dostępem do plaży.

W centrum robi się ciekawiej. Jest tutaj chyba najpopularniejszy w tej części Wietnamu targ.
Wybierając się na Phu Quoc Night Market trzeba się liczyć z tym, że jest to miejsce nastawiony głównie na krojenie turystów.
Miejsce ma jednak swoje zalety - np. jedzenie, a wieczorem robi się tutaj bardzo uroczo.

W centrum Dương Đông są ładne świątynie warte waszego czasu.
W samym centrum, pomiędzy kamienicami zobaczymy kolorową świątynię kaodaistyczną, a przy wybrzeżu poświęconą patronce rybaków świątynię Dinh Bà.

Trzeba też zobaczyć znajdującą się tuż przy brzegu, na wysokiej skale świątynię Dinh Cau. Na jej terenie wybudowano niewielką latarnię morską, a obok jest promenada z wychodzącym w morze falochronem.

Z tarasu świątyni rozciągają się fajne widoki, m.in. na pobliską plażę, port oraz wybierze pełne hoteli.

Symbolem upamiętniającym tradycyjne lokalne rzemiosło na Phú Quốc jest ustawione na promenadzie "rzeźba" przedstawiająca beczkę do wytwarzania sosu rybnego.
Jeśli szukacie dobrego jadła, to na pewno znajdziecie je w Dương Đông.

Nie zdziwcie się, że każda restauracja ma w ofercie dania z krewetkami, kalmarami i innymi zwierzętami - w końcu jesteśmy nad morzem.
Proponujemy rozsiąść się w dowolnej restauracji, a zamówione pyszności konsumować obserwując przepływające kanałem łodzie.

Na Phú Quốc warto spróbować bún nhâm i bún kèn, bo to potrawy natywne dla tej wyspy - nigdzie wcześniej czy później ich nie widzieliśmy.

Co robić w Ong Lang
Ong Lang, w którym spędziliśmy resztę pobytu znajduje się nieco dalej na północ.
Do Ong Lang bez problemu dojedziemy darmowym autobusem P5, aczkolwiek do resortów przy plaży trzeba jeszcze przejść z buta około 2 km, albo poprosić kogoś o podwózkę.

Ong Lang to niewielka miejscowość, która wydaje się żyć tylko w turystycznym sezonie. Widać to zwłaszcza po restauracjach, gdzie w wielu miejscach menu oparte jest na bazie mrożonek.
Odradzamy zamawianie europejskiego jedzenia - w tym pizzy, bo będzie ono pochodzić prawdopodobnie z lodówki. Natomiast lokalne potrawy robi się na poczekaniu i są naprawdę smaczne.

Jakby tego było mało - każdy z resortów w okolicy zapewnia pełną obsługę, w tym restaurację wysokiej klasy, w której wszystko - dosłownie, robione jest pod gości.

Zabudowa miasta, a właściwie miasteczka, skupiona jest wzdłuż głównej drugi. W Ong Lang znajdziemy wszystko co potrzebne do życia - apteki, bankomaty, sklepy i restauracje.

Przy drodze zatrzymuje się bezpłatny autobus (miejsce oznaczone jest potykaczami) którym wrócimy bezpośrednio na lotnisko.
Resort na Phú Quốc, w którym odpoczniesz
Ceny był wyższe niż na przysłowiowej ulicy, ale nadal akceptowane. Restauracja była dla nas odskocznią od codziennego wietnamskiego jadła - jadaliśmy tam burgery, pizzę czy potrawy indonezyjskie, a wszystko robione od podstaw na miejscu.
Phú Quốc Eco Beach Resort spełnił nasze wszelkie oczekiwania. Mieszkaliśmy w domku z widokiem na morze, poniżej był duży basen, a nieopodal piaszczysta plaża z leżakami i hamakami.

Dla gości dostępne są SPA, siłownia i wypożyczalnia kajaków.
Refleksje po podroży
Z turystycznego punktu widzenia na Phú Quốc najważniejsze są plaże. Tych tutaj nie brakuje, dlatego nie ważne, którą część wyspy wybierzecie - będzie naprawdę pięknie.
Bardziej cywilizowana jest część zachodnia, do niej również łatwiej tanio się dostać.

Wybór zależy od preferencji, a do poruszania się po mniej uczęszczanych szlakach polecamy wynająć skuter.
Zachodnia część wyspy Phú Quốc ma jeszcze jedną zaletę, naszym zdaniem nie do przebicia - zjawiskowe zachody słońca. Byliśmy świadkami kilku z nich.

Darmowa komunikacja z haczykiem
Z lotniska polecamy wydostać się na dwa sposoby: w miarę tanio Grabem. Choć ceny są wyższe niż na kontynencie, to jednak nadal tańsze niż lokalne taxi.
Po części wyspy Phú Quốc można bezpłatnie podróżować autobusami VinBus.
Bezpłatne autobusy VinBus przejeżdżają przez zachodnią części wyspy i to właśnie spowodowało, że zdecydowaliśmy się na Ong Lang.

Autobusy są klimatyzowane i mają darmową sieć WiFi.
Po wyspie kursują bezpłatne autobusy VinBus. Aż dwie linie docierają do lotniska:
nr 17 rozpoczyna kurs na parkingu przed terminalem. Aby do niego dotrzeć, po wyjściu z hali przylotów trzeba udać się na parking, a potem w prawo. Tam pod drzewkiem będzie słupek informacyjny z numerami autobusów. Częstotliwość kursów 17-tki jest największa ze wszystkich linii - średnio co kwadrans odjeżdża kolejny. Trasa przebiega po zachodniej części wyspy i ma 25 przystanków. Kursuje od 4 rano do 2 w nocy, ale te nocne kursy nie kończą się już na lotnisku, a przy hotelu Eden Resort.
nr 19 większość trasy ma identyczną z 17-tką, ale jedzie dalej na południe, do hotelu InterContinental. Autobusy kursują od 6 rano do północy, a przejazdy odbywają się rzadziej - co 30 lub nawet 60 minut.
nr 20 omija lotnisko i jedzie do zlokalizowanego na wschodzie wyspy portu Bai Vong, skąd można dotrzeć na kontynent. Autobus kursuje od 5:30, do 4:00 rano! Kursy odbywają się co 30, a potem co 60 minut.
Kluczowe zasady i formalności przy wynajmowaniu skutera:
Teoretycznie wymagane jest Międzynarodowe Prawo Jazdy z kategorią A, ale wypożyczalnie go nie sprawdzają. Jednak policja podczas rzadkich kontroli może wlepić mandat. Co ważniejsze - bez ważnych uprawnień ubezpieczenie turystyczne nie będzie zadziałać w razie wypadku.
Przed wynajmem zróbcie zdjęcia i filmik skutera z każdej strony w obecności wynajmującego, szczególnie zaznaczając już istniejące rysy. Ta procedura chroni was przed próbą wyłudzenia pieniędzy za stare uszkodzenia.
Najtaniej zatankujecie na stacjach benzynowych, ale w odległych miejscach - z dala od cywilizacji - tych jest jak na lekarstwo. W przydrożnych stacjach często sprzedają benzynę w butelkach - 1l wychodzi nieco drożej, ale jeśli nie mamy stacji paliw w pobliżu to nie ma co wybrzydzać.
Ceny benzyny w butelkach są zwykle takie same u wszystkich, zatem nie ma co szukać okazji.
Zmowa paliwowa jest ogólnie znana w miejscach, gdzie kwitnie turystyka. Jeśli jednak będziecie chcieli zaatakować na stacji paliw, może się okazać że benzyny już nie ma, bo albo została wykupiona przez mieszkańców, aby mogli ją drożej sprzedawać u siebie, albo robią was w balona - tym samym wspierając wyspiarski system dystrybucji paliwa dla turystów.
Zawsze zakładajcie kask, nawet jeśli lokalsi tego nie robią. Tego nie trzeba tłumaczyć - bezpieczeństwo na pierwszym miejscu.





