Niezależnie od tego, czy byliście już w Tajlandii, czy dopiero planujecie podróż, nazwa Krabi na pewno nie jest wam obca.
To prawda - Krabi, prowincja w Tajlandii, oferuje ogromną różnorodność atrakcji turystycznych, a zasięgiem obejmuje Krabi Town, Ao Nang, wyspy Ko Phi Phi czy Ko Lanta oraz słynną na całym świecie plażę Railay. To właśnie tutaj znajdują się jedne z najpiękniejszych plaż tajskiego raju oraz charakterystyczne wapienne klify wyrastające prosto z morza.

W tym odcinku pokażemy Ao Nang oraz stolicę regionu - miasto o nazwie Krabi, oraz opowiemy, co warto zobaczyć w okolicy, bo wróciliśmy tu po dziewięciu latach, a podróż miała dla nas sentymentalny charakter. Ponadto chcieliśmy zobaczyć, jak ten wakacyjny raj zmienił się na przestrzeni lat i co nowego oferuje podróżnikom.
Czym są Krabi i Ao Nang
Krabi znajduje się w południowej części Tajlandii, na półwyspie malajskim i jest jedną z 76 prowincji Tajlandii. Tą samą nazwę nosi największe w regionie miasto, choć jest ono mniej atrakcyjne turystycznie - to jednak warto do niego zajrzeć na chwilę. Jest tam sporo centrów handlowych, uroczy market z jedzeniem oraz bardzo dobra restauracja sushi.

Ao Nang dla odmiany jest miasteczkiem bezpośrednio położonym przy bardzo długiej plaży. Jest dziś jednym z głównych punktów zakwaterowania turystów w regionie i zarazem „bramą” do zwiedzania szeroko pojętej okolicy.
Razem - Krabi i Ao Nang - oferują pełen wachlarz turystycznych usług - wypoczynek, dobrą kuchnię regionalną, możliwość szybkiego rozpuszczenia pieniędzy, ulice pełne lokali rozrywkowych oraz szeroką ofertę wycieczek. Dla każdego coś dobrego.

Jak zwiedzać Krabi i Ao Nang
Decydując się na wypoczynek w Ao Nang, warto zatrzymać się na minimum kilka dni i choć raz wyruszyć na kilkugodzinną wycieczkę. Warto również poznać miasto, które czaruje azjatyckim nieładem, ale jednocześnie zachwyca szeroką ofertą. Przy czym należy pamiętać, że im bliżej plaży wybierzemy nocleg, tym większy hałas będzie nam towarzyszyć od rana do późnej nocy.

Spokojniejszym miejscem do noclegów są północne tereny miasta - przede wszystkim w rejonie Khlong Hang, gdzie znajduje się m.in. meczet. Tam zlokalizowane są spokojniejsze hotele, tanie pralnie oraz restauracje z dobrym jedzeniem.
Ao Nang jest dość rozległym miastem, ale wcale nie oznacza to konieczności korzystania z Graba. Choć chodników nie ma tu wszędzie, warto postawić na piesze spacery - zwłaszcza w centrum, gdzie znajdują się szerokie chodniki i deptaki. Plaże, restauracje i sklepy są na tyle blisko siebie, że bez problemu dotrzecie do nich na piechotę.

Zwiedzanie Krabi można zaplanować pieszo - przynajmniej jeśli chodzi o miejsca najbardziej interesujące z turystycznego punktu widzenia.
Warto zacząć od wybrzeża, gdzie znajdują się pomniki oraz ujście rzeki, a następnie zajrzeć na pobliski market, by spróbować lokalnego street foodu. Spacerem bez problemu dotrzecie także do centrum miasta.

Na pobliskim wzgórzu znajduje się niewielka świątynia, którą można odwiedzić podczas spaceru.
Przy przemieszczaniu się między miejscowościami najlepiej sprawdzą się Grab lub Bolt. Z uwagi na wieczne korki, przejazdy mogą potrwać dłużej, dlatego znacznie przyjemniej spędzić ten czas w klimatyzowanym aucie niż w rozgrzanych tuk-tukach czy odkrytych pick-upach. Te ostatnie warto zostawić raczej na krótkie trasy w obrębie centrum, gdy piesze spacery się już znudzą.

Dużą rolę w lokalnym transporcie odgrywają łodzie. Najczęściej kursują one na plażę Railay, a cena rejsu w jedną stronę wynosi około 11 zł. W praktyce łodzią można dopłynąć niemal wszędzie, bo wszystko zależy od indywidualnych ustaleń z kapitanem, ale wtedy koniecznie trzeba się targować o niską cenę.
Najsłynniejsze plaże - jak trafić
W Ao Nang jest bardzo długa miejska plaża, podzielona cyplem z zielonym lasem, przy którym znajduje się Resort Krabi. Plaża jest idealnym miejscem do spacerów, bo tuż przy niej znajduje się ulica, a na piachu cumowane są łodzie. Widzieliśmy jednak, że ludzie mimo wszystko próbowali tam odpoczywać.

W celach rekreacyjnych polecamy wybrać się na plażę Railay, która znajduje się bardzo blisko miasta, ale nie można do niej dotrzeć na piechotę. Do tego służą właśnie łodzie kursujące jak taxi - za ok. 11 zł dotrzecie tam w 15 minut.
Railay nie jest tylko jedną plażą - to półwysep oddzielony od reszty lądu wysokim wapiennym klifem, co sprawia, że znajdujące się tam plaże tworzą klimat prawdziwej wyspiarskiej przygody! Jest tam duże centrum gastronomiczne, coś na kształt miasteczka oraz hotele i resorty nieco droższe niż w Ao Nang, ale nadal dostępne cenowo dla wszystkich.

Infrastruktura zapewni rozrywkę na całe dzień, albo na kilka, jeśli zdecydujecie się wykupić noclegi na miejscu, ale jeśli chcecie przypłynąć z Ao Nang, lepiej wyruszyć w godzinach porannych, aby uniknąć popołudniowych tłumów. Po przybyciu możecie spacerować po miasteczku, wspinać się po skałach lub po prostu wypoczywać na miękkim piasku.
Jak się dostać na Railay? Przygotujcie się na mokre stopy!
Logistyka jest niezwykle prosta. Wystarczy namierzyć w Ao Nang jedną z budek z szyldem „Longtail Boat Tickets” i wyłożyć na ladę równowartość około 12 zł za bilet, dla jednej osoby w jedną stronę. Obsługa błyskawicznie skieruje Was do konkretnej łodzi i zanim się obejrzycie, będziecie już na wodzie. Sama podróż trwa raptem 15 minut, ale to wystarczy, by poczuć się jak na planie „Parku Jurajskiego”.

Jeśli planowaliście zadać szyku w nienagannie czystych sneakersach, to mamy dla was złą wiadomość - zapomnijcie o suchych butach. Tutaj nie ma pomostów do łodzi, bo na pokład wchodzi się z plaży, co zazwyczaj oznacza brodzenie w wodzie co najmniej do kolan. Najlepiej od razu pogódźcie się z faktem, że piasek i słona woda są od teraz stałym ekwipunkiem w waszym plecaku.
Spacer po Railay: od restauracji po ukryte ścieżki
Po dopłynięciu na West Railay Beach, od razu poczujecie luzacką atmosferę tego miejsca. Jest tam ogromna plaża, przy której cumuje wiele łodzi, a z drugiej strony jest kilka kawiarni.

Mniej więcej w centrum plaży jest przejście do małego miasteczka będącego w rzeczywistości centrum handlowym ze sklepami, restauracjami i barami. Zdecydowaliśmy się na obiad w jednej z nich - tajski Pad Thai w otoczeniu prowizorycznych baraków i wysokich klifów, smakuje wyjątkowo dobrze.

Po śniadaniu udaliśmy się w stronę jednej z bardziej odległych plaż, na której końcu znajduje się widowiskowa jaskinia nietoperzy (Phra Nang Cave Beach). To był zdecydowanie najciekawszy punkt naszej wizyty. Aby tutaj dotrzeć, trzeba przejść na drugą stronę półwyspu - najpierw idziemy deptakiem w stronę wschodniej plaży, gdzie zobaczymy prowizoryczny pomost dla promów.
W porcie skręcamy w prawo i podążamy ścieżką wzdłuż skał brzegu, a potem pod skałą. Uwaga na głowy, bo wchodzimy pod ogromny skalny nawis, z którego zwisają wapienne stalaktyty. Wygląda to wręcz bajecznie - jak wejście do jaskini smoka.

Po drodze miniemy wejście na jeden z ważniejszych punktów widokowych okolicy. Jeśli macie dobrą kondycję i nie boicie się wspinać po linach - widok na obie zatoki jest wart wysiłku!
Relaks na plaży i tajemnicze jaskinie
Na końcu ścieżki wchodzimy na plażę, gdzie w niedalekiej odległości znajdują się skalne ostańce - wyrastające z wody. Być może widzieliście je już gdzieś na pocztówkach lub w internecie, bo to jeden z ważniejszych widoków w tej części Azji.

Spoglądamy na lewo - jest tam Jaskinia Księżniczki, którą wypełniono rzeźbionymi fallicznymi symbolami. Rybacy składają je tam jako dary dla bogini płodności - dziś dzieje się tak oczywiście z powodu turystyki, bo motyw ten działa jak magnes na turystów.
Polecamy przejść się wzdłuż brzegu plaży na jej drugą stronę, bo tam dociera mniej ludzi i można się spokojnie rozłożyć. Na pobliskie bliźniacze skałki można dojść o własnych siłach, bo woda jest dość płytka. Polecamy zajrzeć - są tam fajne widoki na to, co jest za nami.

W narożniku plaży zobaczycie ogromny klif. To za nim jest główna plaża, na którą przypłynęliśmy łodzią. Jest w nim również duża jaskinia zamieszkana przez nietoperze, do której można się wspiąć.
Wschodnia część półwyspu to nie tylko miejsce spacerów, ale ważny węzeł komunikacyjny. Z prowizorycznego pomostu, można popłynąć w dalszą podróż po Tajlandii, m.in. na Koh Lantę, Phuket i oczywiście na wyspy Koh Phi Phi.

Świątynie i ciekawe landmarki
W Krabi nie brakuje miejsc wartych odwiedzenia od zielonych parków, przez tętniące życiem markety, na świątyniach kończąc. Jedną z najważniejszych, a zarazem najbardziej widowiskowych świątyń w regionie jest Wat Tham Suea, czyli Świątynia Tygrysiej Jaskini, to miejsce dla tych, którzy od zwiedzania zabytków wolą... ekstremalny test wydolności.
Kompleks świątynny wciąż przypomina wielki plac budowy, ale można już wejść do nowej pagody i samej jaskini.

Wstęp na teren świątyni kosztuje niecałe 6 zł, ale naprawdę warto zapłacić, bo pagoda zachwyca wnętrzem - to architektoniczny popis tajskiego przepychu. Wnętrze jest zaprojektowane z niesamowitym rozmachem, dominują tu trzy kolory: królewska czerwień, głęboka zieleń i kapiące zewsząd złoto. Na środku znajduje się ołtarz z relikwiami Buddy.

Jednak cała zabawa zaczyna się tam, gdzie kończy spacer, a pojawiają schody. Na szczyt wzgórza, gdzie znajduje się platforma z posągami, prowadzi 1260 stopni. I nie mówimy tu o zwyczajnych schodkach - niektóre z nich są wysokie na 50 cm.

Wejście na górę zajmuje od 30 do 40 minut ciągłej walki z własnymi słabościami i litrami potu. To ten moment, w którym przestajesz patrzeć na architekturę, a zaczynasz liczyć każdy stopień. I pamiętajcie, aby mieć na uwadze makaki! Te małe cwaniaki opanowały ścieżkę i tylko czekają, aż stracicie czujność lub okulary, telefon albo butelkę wody.
Na szczycie czeka majestatyczny, wielki złoty Budda i lśniąca pagoda, które w pełnym słońcu wyglądają wręcz nierealnie. Ponadto są tu mniejsze ołtarzyki, liczne figurki oraz odcisk Buddy w kamieniu.

Mimo świętości tego miejsca, panorama na całą okolicę kradnie show, bo widok na wapienne ostańce i dżunglę jest tak obłędny, że na chwilę zapomina się o drżących nogach - zdjęcia nie oddają tego nawet w połowie.

Na górze możecie odpocząć ile chcecie. Jest tam nawet kranik z filtrowaną wodą do picia.
W internecie można znaleźć wyjątkowo szczere, momentami bardzo surowe opinie internautów, jednak nie warto się nimi zrażać. Trzeba pamiętać, że nie jest to zwykła wycieczka, lecz raczej próba charakteru i swoisty triumf woli nad własnymi słabościami.
- “Przeklinałem każdy krok, ale na szczycie prawie się popłakałem - z zachwytu i ulgi”
- “Najtrudniejsza rzecz, jaką zrobiłem w Tajlandii, ale zrobiłbym to jeszcze raz”
Jeśli chcecie zobaczyć Tajlandię z perspektywy, której nie odda żaden dron, po prostu musicie to przeżyć, a przy okazji sprawdzicie, czy wasze kolana są gotowe na mały survival. Tylko nie mówcie, że nie ostrzegaliśmy, no i zabierzcie ze sobą solidny zapas wody.

Wat Kaew Korawaram to jedna z ważniejszych buddyjskich świątyń w Krabi. Położona tuż nad centrum miasta stanowi spokojne miejsce wytchnienia z dala od miejskiego zgiełku. Do kompleksu można wejść przez plac, albo po okazałych schodach, których balustrady zdobią wizerunki mitycznych węży nāga.

Znanym symbolem miasta jest pomnik Kraba, położony na wybrzeżu rzeki o tej samej nazwie - to właśnie od żyjących krabów pochodzi nazwa Krabi. Obok kraba zobaczycie jeszcze pomnik Orła, symbolizującego siłę, wolność i dumę regionu.

Ao Nang Landmark Night Market to popularne miejsce wieczornych spotkań w Ao Nang. Targ położony jest tuż przy plaży, dzięki czemu łatwo połączyć wizytę z wieczornym spacerem. To jednak miejsce wiecznie przepełnione turystami, mające łączyć w sobie klasyczny tajski market z elementami strefy gastronomiczno-rozrywkowej w stylu europejskim.

Naszym zdaniem wyszło okropnie - wielki ścisk, hałas i masa stoisk z tandetą, ale trzeba przyznać, że jedzenie było dobre.
Co jest w pobliżu Krabi i Ao Nang?
W regionie nie brakuje miejsc idealnych na całodniowe wycieczki, które można zorganizować samodzielnie lub wykupić w lokalnym biurze podróży.
Najpopularniejszym kierunkiem są bez wątpienia wyspy Ko Phi Phi, jednak tym razem zdecydowaliśmy się tam nie wracać. Odwiedziliśmy je dziewięć lat temu - już wtedy zmagały się z ogromnym napływem turystów - dziś sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Śledziliśmy to na bieżąco, oglądając relacje i nagrania osób, które skusiły się na wyjazd głównie ze względu na widoki w Maya Bay, a na miejscu zderzyły się z masową turystyką.
Alternatywą może być wyspa Ko Hong - malownicza, otoczona turkusową wodą, z jasnym, niemal białym piaskiem.
Jest tu jeszcze duża wyspa Ko Lanta, położona na południu prowincji, oferuje zupełnie inny klimat niż Ao Nang czy Phi Phi. To miejsce znane z długich plaż, mniejszego zagęszczenia turystów i bardziej lokalnej atmosfery. Ko Lanta szczególnie przypadnie do gustu osobom szukającym wolnego tempa - więcej o wyspie opowiadamy w innym odcinku.
Choć Koh Yao Yai nie należy już administracyjnie do prowincji Krabi, znajduje się w jej bezpośrednim sąsiedztwie. Położona pomiędzy Krabi a Phuket wyspa pozostaje poza zasięgiem masowej turystyki, co czyni ją świetnym wyborem dla osób szukających spokoju i wytchnienia.
To idealne miejsce, by zobaczyć bardziej lokalne, autentyczne oblicze Tajlandii, z dala od zatłoczonych kurortów.
https://wikingiwilkolak.pl/na-urlopie/koh-yao-yai
Niedaleko Krabi leży wyspa Phuket, słynąca z rozległych plaż i bogatej oferty rozrywkowej. Phuket przyciąga znacznie więcej turystów, co w praktyce oznacza większy ruch, zatłoczone plaże, ale też lepiej zorganizowaną infrastrukturę. W porównaniu do Phuket, Krabi oferuje spokojniejszy, kameralny charakter.
Jak dotrzeć do Krabi lub Ao Nang z lotniska
Do prowincji najłatwiej dotrzeć drogą powietrzną przez lokalne lotnisko (kod KBV). Po wyjściu z lotniska koniecznie wybierzcie transport w postaci Graba lub Ubera, bo oba miasta znajdują się dość daleko i nie warto kombinować z lokalnym transportem zwłaszcza w nocy.

Zamawiając auto trzeba jednak mieć na uwadze, że kierowca nie podjedzie pod was bezpośrednio, tylko będzie czekać na parkingu wielopoziomowym - być może ma to związek z jakimś układem taksówkarzy.
Z lotniska do Ao Nang jest 20 km w linii prostej, a do Krabi - 9 km. Transfer może zająć od 30 do nawet 40 minut. O lotnisku szerzej opowiadamy innym filmie - znajdziecie go na naszym kanale.
Bus terminal w Krabi
W Krabi znajduje się terminal autobusowy, który na mapach znajdziecie pod nazwą „Phantip Travel Krabi Bus Terminal”. To świetny węzeł komunikacyjny, który łączy miasto z wieloma lokalnymi miejscowościami jak Hat Yai, Trang, Surat Thani czy Phuket.
Dotarliśmy tutaj busem bezpośrednio z Ko Lanty, co było dla nas bardzo wygodnym rozwiązaniem. Po przyjeździe na dworzec pozostają dwie opcje transportu do centrum: przejazd Grabem lub nieco bardziej budżetowy transport publiczny.

Jeśli chcecie zaplanować podróż wcześniej, dokładny rozkład jazdy i bilety znajdziecie w serwisie 12Go Asia.
Kiedy jechać do Ao Nang
Pogoda nad Morzem Andamańskim ma wyraźnie sezonowy charakter, dlatego dzieli się ją na trzy okresy. Sezon suchy, trwa od listopada do kwietnia i jest najlepszy na plażowanie i zwiedzanie.
W miesiącach upalnych od marca do maja, temperatury potrafią być wyjątkowo wysokie, dlatego lepiej unikać długiego przebywania na słońcu w południe. Z kolei pora deszczowa, przypadająca na okres od maja do października, przynosi częstsze opady oraz bardziej wzburzone morze.

Kiedyś vs teraz...
Miejsca, które odwiedziliśmy dziewięć lat temu, zmieniły się nie do poznania. Dawne, niewielkie backpackerskie, pełne luzu i lokalnego klimatu przystanie, ustąpiły miejsca dużym ośrodkom turystycznym. Podróżników coraz częściej traktuje się tu jak klientów, a opłaty za wszystko pojawiają się niemal na każdym kroku.
Na szczęście rynek sam zweryfikował sytuację - widzieliśmy po drodze monumentalne ruiny, pozostałości po hotelach, które pewnie kiedyś robiły wrażenie, a dziś stopniowo odzyskuje je natura. Takie niszczejące molochy to dziś częsty widok:

Tym razem do Ko Phi Phi nie zajrzeliśmy i już na pewno nie wrócimy, ale nadal miło wspominamy rejs po wyspach, białe piaski plaż i wapienne skały tworzące zatoki i laguny - zamiast tego zdecydowaliśmy się odwiedzić Koh Lantę.