Mowa o Muzeum Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych, do którego każdy może wejść, a wstęp z oprowadzaniem jest całkowicie darmowy. Wcześniej w jednostce działała Wyższa Szkoła Oficerska Inżynierii Wojskowej kształcąca saperów, a od niedawna muzeum jest filią zamiejscową Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy.

Muzeum powstało w 1975 r. w trzech parterowych pawilonach. Zgromadzono w nich prawie 3 tys. eksponatów, będących dokumentacją historii i rozwoju wojsk inżynieryjnych od początku istnienia fachu do współczesności. Jest to kolekcja naprawdę ciekawa, bowiem opisuje szeroki, a jednocześnie mało znany, zakres działań wojennych.

Stała wystawa muzeum nosi tytuł “Ewolucyjny rozwój inżynierii wojskowej oraz wojsk inżynieryjnych i chemicznych”. Z wystawy dowiemy się, że pierwsi przedstawiciele tego typu wojsk na ziemiach polskich pojawili się już w czasach Jagiełły, kiedy zbudowali tymczasowy most na Wiśle, aby polskie wojska mogły dotrzeć na miejsce jednej z najważniejszych bitew Europy - pod Grunwald.
Z kolei król Stefan Batory nazywany jest „saperem w koronie”, bo to właśnie za jego panowania pojawiły się pierwsze jednostki saperów odpowiadające za budowę dróg, mostów czy fortyfikacji na potrzeby wojska.

Saper myli się tylko raz
W pierwszym pawilonie ekspozycję otwiera hołd dla poległych na posterunku. Zobaczymy tutaj kopie chorągwi ważniejszych dywizji. Pod nimi znajduje się księga z nazwiskami poległych. Po drugiej stronie ustawiono pierwowzór znajdującego się w Warszawie, w parku Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego pomnika Chwała Saperom oraz gipsowej makiecie otaczającej go betonowej korony.

W dalszej części muzeum zobaczymy mapy i makiety, zabytki techniki saperskiej oraz inżynieryjnej od czasów II wojny światowej do lat 80-tych. Są to m.in. dokumenty, ekwipunek, narzędzia czy mundury.

Miny, których jest zbyt dużo
W gablotach wystawiono zapalniki i najdziwniejsze miny różnych konstrukcji, także szklane, drewniane, betonowe i tekturowe, o których wykrywacz metalu nie mógł zaalarmować.

Jednym z ważniejszych eksponatów jest prawdopodobnie jedyny zachowany tego typu prototyp niemieckiej miny samobieżnej - Goliat, która mogła pomieścić nawet do 150 kg materiału wybuchowego. Tego typu miny były w użytku podczas Powstania Warszawskiego.

Muzeum stale wzbogaca się o nowe eksponaty. Niedawno trafił tu pokaźnych rozmiarów pocisk do kartacza z XVIII w. - został znaleziony podczas jednego z przeprowadzanych remontów wrocławskich ulic.