To również ucieczka od upałów, eksploracja miejsc omijanych przez tłumy i zanurzenie się w autentycznym klimacie tropikalnej dżungli.
Jeśli planujecie pobyt na Samui, koniecznie zarezerwujcie przynajmniej jeden dzień na górską przygodę.
Gdy myślimy o Ko Samui, przed oczami widzimy plaże, palmy i wysokie fale. Wyspa skrywa jednak drugie, chłodniejsze i pełne niespodzianek oblicze. Wystarczy kilkanaście minut jazdy krętą serpentyną w górę, aby poczuć niepowtarzalny klimat tego miejsca.

Powietrze staje się tu rześkie, wiatr przyjemnie owiewa twarz, a w cieniu drzew można wreszcie odetchnąć pełną piersią. Uważamy, że warto poświęcić górom cały dzień, bo czas płynie tu wolniej i zanim się zorientujecie, słońce zacznie zachodzić.
Góry skrywają wiele miejsc, których nie znajdziecie w turystycznych folderach.
Mała Szwajcaria na Ko Samui
Jeśli podobają się wam widoki alpejskich wiosek i zielonych polan do wypasania koni - to miejsce będzie dla was niczym spełnienie marzeń.
Konie i kucyki swobodnie przechadzają się wokół jeziorka, a pod opieką właścicieli można je również głaskać i karmić.

Suan Sam Anong to spokojny ogród ze stawem położony w górzystej części wyspy. Pomimo upływu czasu, gospodarstwo zachowało swój kameralny i naturalny charakter, w którym na pewno spodobają się wam zielone tarasy, stawy liliowe, alejki i urocze domki.

Nie ma z góry ustalonej ceny za wstęp. Wystarczy zostawić trochę kasy w słoiczku na napiwki i hasać po ogrodzie ile chcecie.
Z czystym sumieniem chcemy polecić to miejsce każdemu, kto szuka chwili wytchnienia w bajkowej scenerii!

Tajemniczy kamienny ogród
Magiczny ogród Tarnim jest jednym z najbardziej niezwykłych i jednocześnie najmniej oczywistych miejsc na wyspie. Powstał jako prywatny ogród lokalnego rolnika Duria Thanu, który w latach 70-tych XX wieku zaczął ozdabiać swoje ziemie rzeźbami.

Znajdują się w nim dziesiątki kamiennych figur - postacie Buddy, aniołów, mitycznych istot, a także sceny z życia codziennego. Rzeźby porośnięte mchem i otoczone bujną roślinnością sprawiają wrażenie, jakby były tu od setek lat.
Całość spaja szum górskiego potoku i niewielkie wodospady, które dodają ogrodowi magicznego charakteru.

Nie znajdziecie tu wielkich tłumów, bo nie jest to miejsce turystyczne - bardziej przypomina oazę spokoju otoczoną mistyczną aurą.
Wstęp do ogrodu jest biletowany - w przeliczeniu na złotówki, kosztuje 11 zł.

Restauracja nad urwiskiem
Kolejnym przystankiem jest restauracja Giant Summit Samui.
Zanim jednak dotrzemy do celu, warto zatrzymać się przy tajemniczym zespole kamiennych rzeźb, które ustawiono na środku wzgórza. Te monumentalne posągi intrygują każdego, kto je zobaczy. Są częścią większej atrakcji turystycznej, której zwieńczeniem miał być punkt widokowy na niemal całą wyspę.

Z nieznanych jednak przyczyn projekt został porzucony, a miejsce obecnie jest zamknięte dla odwiedzających. Pozostaje ono jednak ciekawym, choć nieco enigmatycznym, świadectwem niedokończonej wizji.
Restauracja Giant Summit jest chyba najwyżej położonym lokalem gastronomicznym na wyspie. To także taras widokowy, z którego panorama odbiera mowę - i słusznie, bo przyjechaliśmy tutaj nie rozmawiać, ale się posilić pysznymi daniami z owoców morza.

Spróbowaliśmy aromatycznego curry z kurczakiem oraz pad thaia - pierwszy raz z owocami morza. Było prosto, pysznie, w otoczeniu zieleni i z pięknym widokiem - dokładnie tak, jak powinno smakować Ko Samui.

Klimat panujący na wzgórzu jest nieporównywalnie chłodniejszy niż na nadmorskich plażach, co działa niezwykle orzeźwiająco.
Warto tu przyjechać choćby na chwilę, aby przy filiżance kawy lub lodach po prostu chłonąć niepowtarzalną atmosferę tego miejsca.
Okazja do dłuższego postoju była nieplanowana, bo niespodziewanie zaskoczył nas rzęsisty deszcz. To właśnie wtedy, zamówiliśmy lody, z bezpieczni pod dachem obserwowaliśmy, jak całą wyspę spowija mroczna, deszczowej poświacie.

Wracamy na niziny
Po kilku godzinach spędzonych w górach ruszyliśmy w stronę cywilizacji. Po drodze zajrzeliśmy na punkt widokowy z panoramą południowego wybrzeża. Overlap Stone na Ko Samui to kolejna z naturalnych atrakcji wyspy - imponująca skała balansuje na krawędzi wzgórza, co od lat przyciąga turystów i jest świetnym punktem fotograficznym.

Warto jednak wiedzieć, że na Ko Samui funkcjonują dwa miejsca o tej nazwie. Ten właściwy punkt znajduje się nieco niżej, a położony wyżej jest marketingową pułapką - mniejszy, bez spektakularnych krajobrazów i klimatu. Poszliśmy zobaczyć go z ciekawości i widząc ilość dodatkowych opłat przy wejściu - zrezygnowaliśmy.

Atrakcje w drodze powrotnej - rozczarowanie
Planowaliśmy zakończyć ten dzień kąpielą w lodowatych wodach wodospadu Na Muang 2, jednego z najwyższych na wyspie Ko Samui. Niestety, akurat wtedy wodospad nie prezentował się okazale, a jego górny basen był gęsto zarośnięty drzewami, skutecznie psując widok.

Nieco rozczarowani, ruszyliśmy w drogę powrotną.
Co ważniejsze, przestrzegamy was o przekręcie, jaki odbywa się tam na miejscu. Aby dostać się do wodospadu, trzeba przejechać publiczną drogą przez sanktuarium słoni, gdzie zasugerowano nam, że dalsza droga jest zamknięta i należy iść pieszo pół godziny, albo skorzystać z płatnego transportu świadczonego przez sanktuarium.
To nieprawda - droga jest ogólnodostępna i bez problemu można dojechać na parking pod wodospadem. Tam też zaczyna się szlak prowadzący na górę.

Dlaczego warto spędzić dzień w górach Ko Samui?
Górskie powietrze jest mniej duszne i dla wielu może być ucieczką od ciągłej spiekoty na plażach Samui. Ponadto panoramy rozciągające się z tarasów i punktów widokowych to jedne z najpiękniejszych obrazów jakie mieliśmy okazję oglądać na tym urlopie.
Dodatkowo małe sklepiki i widowiskowo ulokowane restauracje, zapewnią wam wszystko, czego potrzebujecie.
