Sebastian (Wilkołak)

Sebastian (Wilkołak)
Śr, 02-08-2017
Dziennik podróży

To był piękny dzień. Autobus spóźnił się tylko dwie godziny, zatem zamiast rozpocząć wspinaczkę o 8:00 – rozpoczęliśmy po 10:00. Straciliśmy przez to dużo czasu i zaufanie do lokalnej komunikacji, ale na szczęście zdecydowana większość planu została wykonana i dzień przeszedł historii, jako naprawdę udany.

W Wetlinie pojawiliśmy się po dziesiątej rano. Na miejsce dojechaliśmy kursem rejsowym Arriva, którego trasa rozpoczęła się poprzedniego dnia w… Gdyni. Wiem, ryzykowne, ale nic innego na linii Solina-Wetlina nie jeździ – dziwne, z uwagi na sezon wakacyjny. Arriva zwozi ludzi z pomorza w Bieszczady (koszt biletu Solina-Wetlina od osoby – 15 zł za 49 km), po czym kierowca ma kilka godzin odpoczynku i wraca. Rozważaliśmy również powrót tym autobusem wieczorem. Jak się później okazało – nie było innego wyjścia.

Wysiedliśmy na przystanku Wetlina Stare Sioło, po czym zaopatrzyliśmy się w dodatkowe produkty spożywcze, których nie udało się nabyć w Solinie (w Solinie są dwa sklepy, słabo zaopatrzone, ceny nie najniższe), Sklepik okazał się mały, ale dla odmiany dobrze zaopatrzony – najwyraźniej właściciel wyciągał wnioski na podstawie ilości przewijających się przez mieścinę turystów.

Podejście

Opuszczając Wetlinę weszliśmy na zielony szlak. Przy wejściu do Bieszczadzkiego Parku Narodowego stała typowa budka do sprzedaży biletów (6 zł za osobę dorosłą). W tym momencie byliśmy już na wysokości ponad 600 m. n.p.m. – z tej perspektywy najwyższe szczyty Bieszczad nie wydają się już takie wysokie.

Już po wejściu do Bieszczadzkiego Parku Narodowego doznaliśmy nie lada szoku. Szlak był jednym wielkim błotniskiem, żadnych pomostów, wyklepane ścieżki były mokre po ostatnich opadach. Niemniej zaczęliśmy się od razu wspinać na grzbiet góry. Szybko przekroczyliśmy wysokość 900 m. n.p.m., a następnie 1000 m. n.p.m. i tak podążaliśmy przez ponad 9 km (3:25 h) grzbietem masywu, aż dotarliśmy do Małej Rawki, na której kończył się zielony szlak.

Przez całą drogę pasmem szyliśmy uroczą ścieżką. Raz przez bukowy las, następnie wśród polanek zwanych carynkami zarastającymi borówczyskami i jarzębiną. Oczywiście  co chwilę posilaliśmy się napotkanymi jagodami. Po drodze spotkaliśmy zaledwie garstkę spacerowiczów.

 

Różnica wysokości na tym długim grzbiecie wynosiła około 300 m. Mała Rawka wznosi się na wysokość 1272 m. n.p.m. – znajduje się tam kilka ławek i punkt widokowy. Spotkaliśmy tam większą ilość turystów. Na końcu pasma zaczęliśmy szybko schodzić do przełęczy – różnica wynosiła tutaj zaledwie 20 metrów, ale marsz ten nie trwał długo.

Wkrótce zaczęliśmy się wspinać na kolejne wzgórze. Różnica wysokości również nie była wielka, zatem cały odcinek żółtego szlaku pokonaliśmy dość szybko. Na Wielką Rawkę (1307 m. n.p.m.) doszliśmy w 30 minut (1,5 km). Na grzbiecie Wielkiej Rawki znajduje się kilka ciekawych miejsc – stary słup betonowy oraz kilka kupek kamieni. W tym miejscu znajdowała się kiedyś drewniana wieża triangulacyjna, do dzisiejszych czasów przetrwał sam słup.

Wojtek na szczycie Wielkiej Rawki (1307 m. n.p.m.)

Wielka Rawka jest najwyższym szczytem położonym w paśmie granicznym Bieszczadów. Jest to doskonały punkt widokowy i jedyny szczyt Bieszczadów Zachodnich, który nie znajduje się w paśmie Tarnicy a jednocześnie przekracza 1300 m n.p.m.

Korzystając z pięknych widoków nagraliśmy trochę materiału. Łezka zakręciła się w oku, gdy od granicy z Ukrainą i Słowacją dzieliło nasz zaledwie 45 minut drogi (tyle samo na powrót), ale z uwagi na spóźnienie autokaru nie mogliśmy sobie pozwolić na zwłokę. U celu musieliśmy być przed 18:00.

Zejście

Ostatni etap naszej wycieczki to zejście do Ustrzyk Dolnych bezpośrednio niebieskim szlakiem – ponad 6,1 km (czas przejścia 1:30 m). Zejście początkowo wydało się bardzo strome, ale kiedy weszliśmy w koronę lasu zrobiło się łagodniej. Później powoli doszliśmy do strumieni, które łącząc się wpadły do Rzeczycy. Ostatni etap szlaku prowadzi zwykłą drogą i jest pozornie najłatwiejszy, ale rozgrzany słońcem asfalt daje o sobie znać i ten odcinek wykończył nas solidnie.

W Ustrzykach uzupełniliśmy prowiant i udaliśmy się na przystanek autobusowy. Byliśmy przed czasem. Niestety, autobus Arriva do Gdyni ponownie się spóźnił (tym razem 20 minut), ale szczęśliwie dotarliśmy do Soliny po 19:00. Jak się okazało już w Ustrzykach, autobus Arriva był ostatnim tego dnia. Pojawiający się w rozkładzie autobus lokalnego operatora o 19:00 od dawna już nie kursował.

Wnioski z wycieczki

Uznaliśmy kolektywnie, że nie wybierzemy się ponownie w góry, ponieważ wyjazd z Soliny czy Polańczyka jest sporym ryzykiem. Gdyby autobus powrotny z jakichś przyczyn nie przyjechał mielibyśmy nie lada problem. Najlepszym wyjściem jest ulokowanie się od razu gdzieś pod górami – do wyboru są miejscowości pomiędzy którymi kursują busy – Cisna, Smerek oraz bliżej wysokich szczytów – Wetlina, Brzegi Górne, Ustrzyki Górne – niektóre autobusy dojeżdżają tam z Rzeszowa. Ale chyba najlepiej wybrać się własnym autem.

Sebastian też zasiadł na szczycie Wielkiej Rawki (1307 m. n.p.m.)

ostatnia modyfikacja: 2021-08-14 r.
Podobał Ci się ten tekst? Pomóż nam rozwijać portal!

Dodatkowe koszty

Bilet do Bieszczadzkiego Parku Narodowego – 6 zł osoba dorosła

Bilet autobusowy (w zależności od odległości) – od 5 zł do 20 zł

Ścieżka podejścia
Trasa: Wetlina – Ustrzyki Górne | mapa-turystyczna.pl
Zobacz podobne
Karkonosze, Polska - 608 m n.p.m.
Chojnik
Lublin, Polska - 168 m n.p.m.
Szlak Unii Lubleskiej
Lublin, Polska - 168 m n.p.m.
Lubelskie podziemia
Lublin, Polska - 168 m n.p.m.
Lubelskie legendy
Karkonosze, Polska - 1424 m n.p.m.
Śmielec
Góry Wałbrzyskie, Polska - 853 m n.p.m.
Szlak na Borową
Rudawy Janowickie, Polska - 779 m n.p.m.
Wielka Kopa i Kolorowe Jeziorka
Karkonosze, Polska - 1362 m n.p.m.
Szrenica

Wesprzyj nas!

Patronite
PayPal