Sebastian (Wilkołak)

Sebastian (Wilkołak)
N, 03-10-2021
Przewodnik po świecie

Albania stała się hitem lata ‘21. Zwykle omijamy szerokim łukiem sezonowe kierunki, dlatego podczas wakacyjnego objazdu EuroTrip 2021 postanowiliśmy obecność w tym kraju ograniczyć do niezbędnego minimum. 

Pomimo naszej początkowej niechęci, los zdecydował, że w Albanii spędziliśmy najwięcej czasu ze wszystkich siedmiu odwiedzonych krajów. Na dodatek w ogóle nie żałowaliśmy!

Pobyt w Albanii to pięć pełnych dni, które poświęciliśmy w całości na zwiedzanie kraju - i to dosłownie, ponieważ podróżowaliśmy od północy, po prawie samo południe.

Przejechaliśmy około 600 km busami w kilku kierunkach. Widzieliśmy Jezioro Szkoderskie, Koman, a także miasta: Durres, Tiranę i Berat. 

jedziemy autobusem

Wjeżdżamy do Albanii. Otwarta przestrzeń od razu nam się spodobała.
Do kraju dostaliśmy się autobusem niemal prosto z Bośni i Hercegowiny, z przesiadką w Podgoricy. W Durres byliśmy po 16-tej, ale musieliśmy naładować baterie po przeszło 20-to godzinnym transferze, dlatego resztę dnia spisaliśmy na straty. 

Kolejne dni zaplanowaliśmy z myślą o szerokich piaszczystych plażach - miały być sielanką. Niestety, już pierwszego dnia wylano nam na głowy kubeł zimnej wody. 

Dzień 2: Durres

Po śniadaniu spakowaliśmy się jak na plażę. Krem, spodenki do kąpieli, ręczniki, buty do wody (na wszelki wypadek). Do plaży mieliśmy jedynie 130 metrów, ale to, co zobaczyliśmy na miejscu przerosło nasze wszelkie oczekiwania.

plaza zabudowa

Ulokowaliśmy się blisko plaży w tzw. turystycznej części Durres.

Hotele ulokowane wzdłuż głównej drogi, a szeroka piaszczysta plaża, ciągnąca się do Golem, mogła mieć co najmniej 12 kilometrów. 

Obraz, jaki tam zastaliśmy to nędza i rozpacz. Cała plaża - dosłownie każdy wolny metr kwadratowy - zastawiony był pozostawiającym wiele do życzenia parasolkami i leżakami.

plaza w dures

Plaża nie powalała czystością. Mimo wielu podróży, nie przypominamy sobie brudniejszej...

plaza parasole

Leżaki - nie moglibyśmy się na nich położyć z czystym sumieniem. 

Początkowo myśleliśmy, że to tylko kawałek plaży jest tak zagospodarowany - ten najbliżej hotelu, ale gdy stanęliśmy na murku (pod którym ktoś aktualnie spał/wypoczywał/opalał się* - niepotrzebne skreślić) ujrzeliśmy sięgające horyzontu starannie rozstawione parasolki.

Na plaży przebywaliśmy godzinę, jednocześnie spacerując na południe, mając nadzieję, że jak dojdziemy do Golem, to ten stan się poprawi. W międzyczasie odwiedziliśmy restaurację ulokowaną na końcu jednego z pomostów - miejsce bardzo schludne, które polecamy.

Dalej musieliśmy obejść spory obszar plaży zajęty przez jednostkę wojskową. Zaraz za nią weszliśmy znowu na plaże, gdzie układ parasolek był identyczny jak w Durres.

pizza golem

Po wejściu do Golem straciliśmy nadzieję na jakikolwiek wypoczynek. Zdesperowani zjedliśmy pizzę (bardzo dobrą) w lokalnym barze i wróciliśmy do centrum Durres. 

Pomyśleliśmy, że skoro nie uda się wypocząć, to chociaż zwiedzimy zabytki. 

To się udało! Durres to bardzo ładne miasto, które może pochwalić się wieloma zabytkami i zadbaną zabudową centrum. Jest tu praktycznie wszystko, co chcieliśmy zobaczyć - zabytki, miejsca rekreacyjne, sklepy, centra handlowe, biura podróży i bankomaty, z których wybraliśmy gotówkę. 

rynek fontanna

Centrum Durres przypadło nam do gustu. To bardzo ładnie zorganizowane miasto z kilkoma placami i promenadą, a także centrami handlowymi.

amfiteatr

Główną atrakcją antyczną w Durres jest częściowo odsłonięty amfiteatr z czasów rzymskich, niestety jest to średniej jakości atrakcja.

Dzień 3: Tirana

Ponieważ wszyscy radzili, aby stolicę omijać szerokim łukiem (bo nic nie oferuje poza chaosem i hałasem), tym bardziej chcieliśmy tam pojechać. 

jedziemy autobusem

Do Tirany można dojechać busem z dworca autobusowego w Plepa. Odjazd co godzinę.

Wybraliśmy się tam również z innego powodu - naszym głównym celem, od którego zależało powodzenie dalszej części wyprawy było znalezienie przewoźnika, który zrealizowałby przejazd do Macedonii - to, że w Tiranie takiego znajdziemy było pewne. 

Do Tirany odjechaliśmy z dworca autobusowego w Plepa, skąd małym busem pojechaliśmy południową drogą (w strasznym stanie). W stolicy byliśmy godzinę później. Bus zatrzymał się na obrzeżach, ale będąc już obytym ze zwyczajami panującymi w komunikacji miejskiej, podjechaliśmy do centrum autobusem, skąd mieliśmy blisko do interesującego nas dworca autobusowego. Tak zdobyliśmy wszystkie niezbędne informacje dotyczące transferu, a przede wszystkim dowiedzieliśmy się o istnieniu połączenia Durres-Skopje. 

wiking spacer

Idziemy do centrum reprezentacyjną (główną) ulicą miasta. 

Od tego momentu mieliśmy dużo czasu na zwiedzanie, które chcieliśmy odbyć na zasadzie wolnego spaceru. Nie mieliśmy nic konkretnego w planach, więc chodziliśmy od jednego punktu, do drugiego, przy okazji znaleźliśmy wiele spokojnych uliczek z kawiarniami, które zlokalizowane z dala od miejskiego zgiełku stanowiły dla mieszkańców oazę spokoju. 

muzeum mozaiki

Po drodze chcieliśmy odwiedzić stanowisko archeologiczne z antycznymi mozaikami, ale niestety było zamknięte.

Większość zabytków miasta znajduje się w jego centrum i skupiona jest wokół centralnego placu Skanderbega - albańskiego bohatera narodowego, w Polsce znanego pod nazwiskiem Jerzego Kastriota.

opera wiking

Plac Skanderbega - naprawdę warto zobaczyć.

Kafle, którymi pokryto plac, zostały wykonane z kamieni z różnych części kraju, dzięki czemu tworzą niesamowitą, wielobarwną mozaikę. 

Tirana jest miastem z ciekawą zabudową centrum, ale jest także ogromnym placem budowy z nowo powstającymi, jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka - chaotycznie, wysokimi budynkami.

plac skanderbega

Zapewne warto będzie odwiedzić stolicę za kilka lat, aby zobaczyć co z tego wyniknie.

meczet zabudowany

Najważniejszy w mieście meczet z wieżą zegarową został obudowany biurowcami.

Po drugiej stronie rzeki Lana znajduje się owiana tajemnicą piramida. Miała ona pierwotnie stać się mauzoleum komunistycznego przywódcy Albanii - Envera Hodży, a obecnie przebudowywana jest na centrum kulturalne, które ma służyć wszystkim Albańczykom.

piramida w realu

Z piramidy obecnie zostało niewiele. Trwa wielka przebudowa.

Dzień 4: Berat

domki

Skoro zwiedziliśmy metropolię, to dla równowagi pojechaliśmy do zabytkowego miasta - zwanego miastem tysiąca okien. 

Berat to średniej wielkości miasto, które słynie z kilkudziesięciu domków zbudowanych na zboczu skały. Domki widziane z mostu wydają się, jakby były jednym wielkim domem z wieloma oknami. Jest to zaledwie niewielki wycinek rozległego miasta.

domki za rzeka

Po drugiej stronie płytkiej rzeki znajduje się jeszcze jedno, podobne skupisko domostw. 

Na szczycie dominującego okolicę wzgórza znajduje się o wiele ciekawsza atrakcja - to ogromne miasto otoczone murem, gdzie wśród zabytkowych kamiennych domków do dziś mieszkają ludzie.

Niesamowity jest widok niewielkiego kamiennego domku, pod którym parkuje nowy mercedes, a dookoła rozwieszono pranie. Urocze.

zamek brama

Zamek i miasteczko na wzgórzu jest jeszcze ciekawsze niż kilka domków na skale. Polecamy. 

jedziemy busem

Do miasta dojechaliśmy bezpośrednio z Durres z dworca Plepa.

Polecamy wyruszyć wcześnie rano, bo ostatni powrotny bus jest przed 13-tą, a w mieście nie ma sensu zbyt długo siedzieć - w ciągu kilku godzin można zwiedzić wszystkie ciekawe miejsca. Niemniej bardzo polecamy odwiedzić. 

Dzień 5: Jezioro Koman

dolina zielona

Północno-wschodni rejon kraju zajmują Góry Przeklęte, będące najwyższym Pasmem Gór Dynarskich.

Wśród słabo dostępnych gór Albanii wiją się głębokie doliny. Od lat 80-tych XX wieku były tam budowane zapory i elektrownie wodne. W wyniku działalności człowieka powstały wąskie, wcinające się między góry jeziora przypominające fiordy. 

Paradoksalnie zalane wąwozy to dziś jedne z najbardziej dzikich akwenów w Albanii, dotychczas prawie nie odwiedzane przez człowieka.

lodka dziob wiking

Aby dostać się do rzeki Shala trzeba przejechać, a potem przepłynąć wiele kilometrów. 

Obecnie znajduje się tam kilka obiektów turystycznych, a niektóre biura - jak Kaki Tours - dowożą tam turystów, aby na własne oczy mogli zobaczyć, że Albania to nie tylko szerokie i pełne turystów piaszczyste plaże. 

Z wycieczką w rejon Jeziora Koman wiąże się również wypoczynek na kamiennym brzegu rzeki Shala.

laguna dalsza

Turyści mają kilka godzin na opalanie, jedzenie lub aktywne spędzenie czasu. 

plaza wiking

Woda w tym miejscu jest tak czysta, że można ją pić prosto z koryta rzeki.

Można tutaj zarezerwować noclegi, ale ostrzegamy - że nie ma tu dostępu do sieci komórkowej, więc jedyne co zostaje, to obcowanie z naturą. 

Pobyt nad rzeką Shala był miłym akcentem, którym pożegnaliśmy się z Albanią. Zapamiętamy ten kraj jako wyjątkowo piękny - pomimo zgrzytu z wizytą na plaży.

Albania to także kraj niezwykle miłych i pomocnych ludzi, znanych z bardzo dobrej kuchni - codziennie smakowaliśmy inne potrawy i za każdym razem było to coś dobrego.

kolacja albanska

Uczta po Albańsku. Obowiązkowo sałatka (tutaj szopska), kebab w kawałkach, pieczywo oraz pasuli (podobne do fasolki po bretońsku). 

O kuchni Albanii opowiemy w innym odcinku.

Fikcje i mity na temat Albanii

O Albanii krąży wiele negatywnych opinii, przede wszystkim, że to kraj zacofany technologicznie, a jazda po kraju jest piekłem na ziemi. Co prawda nie udało nam się przejechać pociągiem i tego potwierdzić, ale jeśli chodzi o komunikację autobusową to działa ona niezwykle sprawnie. 

albania 2021

Nieprawdą jest, że na przystankach nie ma godzina odjazdów autobusów. Są podane, a w przypadku, kiedy ich nie ma to zwykle dlatego, że busy (np. Durres-Tirana) odjeżdżają średnio co 30-60 minut i nie ma sensu tego komunikować. Poza tym warto zapytać kogoś na przystanku czy dworcu - Wiele osób mówi po angielsku i takich informacji z radością udzielą turystom.

Ciekawostką jest płatność za przejazdy - w autobusach miejskich znajduje się biletowy, który podchodzi do każdego pasażera i sprzedaje bilet za gotówkę (zwykle 30-40 leków za kurs). Rozkładów autobusów nie ma na przystanku ponieważ zwykle kursują z jednego końca miasta na drugi - proste jak drut, po co o tym pisać? Autobusy miejskie to niskopodłogowe pojazdy wcześniej już używane - z zewnątrz oklejone niemieckimi lub francuskimi reklamami, gdyż miejskie przedsiębiorstwo w Durres nie zawraca sobie głowy ich przemalowaniem.

autobus miejski

Autobus miejski jeżdżący na trasie Durres-Plepa, koszt przejazdu 40 leków.

Na trasach dalekobieżnych kursują mniejsze busy lub autokary. Również nieprawdą jest, że odjeżdżają, aż zapełni się w środku, przez co mają duże opóźnienia. Jeździliśmy nimi kilka razy i zawsze odjeżdżały o czasie, a gdy były zapełnione w całości to nawet kilka minut przed godziną odjazdu.

Bilet na kurs międzynarodowy trzeba kupić przed wejściem do autobusu np. w biurze podróży, ale nie da się tego zrobić z wyprzedzeniem. Agenci kazali nam po prostu przyjść pięć minut przed odjazdem i kupić bilet.

Nie ma również problemów z płatnością w obcych walutach, ale zalecamy płacić w lirach - przelicznik jest o wiele lepszy. 

O płatnościach w Albanii napisaliśmy w naszym tekście o finansach. Tam również zamieściliśmy informacje o bankomatach bez prowizji. 

Podsumowanie

O pobycie w Albanii możemy powiedzieć tyle, że jesteśmy zadowoleni, choć miasto Durres, jako kurort nas bardzo rozczarowało. Jest to jednak kraj z ogromnym potencjałem turystycznym. Miasta są rozplanowane w typowym europejskim stylu, wszystko sprawnie i intuicyjnie. 

Dlatego radzimy zajrzeć do Albanii już teraz gdy jeszcze jest alternatywą dla drogich turystycznych kierunków. Za jakiś czas może się tu wiele zmienić.

Do Albanii na pewno jeszcze wrócimy, choćby po to, aby zobaczyć południe, kolejne zabytkowe miasta oraz dzikie, niezadeptane jeszcze miejsca. Damy też Tiranie czas na dokończenie budowy wieżowców - bardzo chcemy zobaczyć jak zmieni się stolica Republiki Orłów. 

ruch na ulicach

Mamy nadzieję, że za kilka lat miasto będzie wyglądać jak na wizualizacjach. Będzie pięknie. 
ostatnia modyfikacja: 2021-10-03 r.
Podobał Ci się ten tekst? Pomóż nam rozwijać portal!
Zobacz podobne
Sarajewo, Bośnia i Hercegowina - 421 m n.p.m.
Bośnia i Hercegowina
Mostar, Bośnia i Hercegowina - 63 m n.p.m.
City Break: Mostar
Sarajewo, Bośnia i Hercegowina - 549 m n.p.m.
City Break: Sarajewo
Shala, Albania - 261 m n.p.m.
Jezioro Koman i rzeka Shala
Taormina, Włochy - 217 m n.p.m.
City Break: Taormina
Serce Polskiego Wybrzeża, Polska
Sławieński Szlak Rowerowy: jedziemy ze Sławna nad Jezioro Łętowskie
Serce Polskiego Wybrzeża, Polska
Z Dąbek do Wicia: gotowy plan rowerowej wycieczki
Przysmaki wschodniej Sycylii
Przysmaki wschodniej Sycylii

Wesprzyj nas!

Patronite
PayPal