
Hotel Pharaoh Azur Resort
Kompleks składa się z części hotelowej z prawie 360 pokojami oraz sześćdziesięciu różnej wielkości domków.
Na wyposażeniu pokoi i domków są m.in. minibar i telewizor z dostępem do wielu kanałów, w tym polskojęzycznych.


Kurort powstał pod koniec XX wieku, a w 2018 roku odnowiony i włączony do sieci luksusowych hoteli Azur. Położony jest zaledwie 15 minut drogi z lotniska i około 20 minut jazdy samochodem od centrum miasta.

Na terenie kompleksu są dodatkowe atrakcje, jak pasaż ze sklepami, gabinet masażu, spa z saunami, korty tenisowe, bezpłatna dla gości siłownia.
Jedyny basen o powierzchni 1200 m2 zlokalizowany jest zaraz za głównym budynkiem.

W otoczeniu basenu dostępne są leżaki, ale skorzystaliśmy z nich tylko dwa razy, ponieważ na stałe przenieśliśmy się na plażę, która była w większości pusta.

Piaszczysta plaża prezentowała się uroczo, ale do wody zalecamy wchodzić w specjalnym obuwiu z uwagi na skaliste dno. O wiele bardziej przyjemna jest kąpiel w wyznaczonych miejscach na końcu wyprowadzonych w morze pomostów.
Krótszy prowadzi do otoczonego rafą naturalnego basenu.

Z drugiego, dłuższego pomostu można dotrzeć do kąpieliska na otwartych wodach Morza Czerwonego.
Pawilon gastronomiczny przy plaży w ciągu dnia serwuje napoje, a w południe obiad. Z kolei śniadanie i kolację podawane są w restauracji głównego budynku.
Przez dzielnicę Village Road przebiega droga szybkiego ruchu, wzdłuż której znajdują się luksusowe hotele, a pomiędzy nimi pasaże handlowe ze sklepami i restauracjami.

Po zaledwie jednej rozmowie ze sprzedawcą zrozumieliśmy, że jest to miejsce nastawione głównie na skubanie turystów z kasy, dlatego odradzamy!
Jeśli chcecie zrobić tanie zakupy w strefie hotelowej - polecamy Senzo Mall. Jest to centrum handlowe usytuowane w sąsiedztwie dużego ronda. Można tam podjechać uberem za kilka złotych lub nawet przejść się na piechotę.

Miasto
Hurghada to miasto liczące ponad 160 tysięcy stałych mieszkańców.
Choć wyrosło na bazie rybackiej osady, dziś stanowi głównie zaplecze dla ponad 300 działających tam hoteli.
Historia miasta sięga 1905 roku, gdy założono tu wioskę rybacką. Spokój rybaków został zmącony już osiem lat później, gdy w okolicy odkryto złoża ropy naftowej. Choć pierwsze obiekty rekreacyjne powstały jeszcze za rządów królewskich - czyli na początku lat 50-tych XX wieku, to korzystali z nich krajowi dygnitarze.
Hurghada podzielona jest na sześć dzielnic, ale dla turystów liczą się tylko dwie: najstarsza - Dahar oraz wielkomiejskie city rozbudowane specjalnie pod turystów - Sakalla.

Aby dojechać do nich z dzielnicy hotelowej, trzeba przejechać aż 20 km. Tutaj z pomocą przychodzi Uber - polecamy zainstalować przed wyjazdem.
Nie żałujemy nawet, że nie sprawdziliśmy jak jeździ się w dolmuszach - sorry, ale nie przy tej temperaturze. Może następnym razem?
W Dahar wylądowaliśmy na ulicy El Nasr, gdzie szukaliśmy transferu do Sauhadżu.

Ulice i uliczki
Na El Nasr mieści się większość firm przewozowych jak Go Bus, Blue Bus czy Super Jet, którym wróciliśmy do Sauhadżu.

Po okolicy spacerowaliśmy dość długo - nie przeszkadzał na nawet upał, bo niemal cały czas chowaliśmy się w cieniu bloków. Szczególnie urzekły nas wąskie uliczki pomiędzy wysokimi, bardzo zaniedbanymi blokami.
Nieodłącznym elementem krajobrazu jest wszędobylski piach pustyni i walające się przy krawężnikach śmieci.

W dzielnicy odwiedziliśmy Hurghada City Center - polecamy wejść do środa, bo poza zrobieniem tanich zakupów, można tam również dobrze zjeść.

Wybrzeże
Na wybrzeżu znajduje się reprezentacyjny deptak z widokiem na plażę miejską nr 4.

Dzielnice Dahar i Sakalla rozdziela plac z rondem oraz ciągnąca się aż do wybrzeża ulica Shedwan.

Najpopularniejszy odcinek Sakalli stanowi pas wzdłuż plaży, choć trudno znaleźć tam widok na wodę, bowiem w większości zabudowany jest hotelami.

Nas jednak zainteresowała tak zwana “Nowa Marina”, czyli odpicowane nabrzeże portowe będące centrum handlowym i przystanią dla jachtów.

Zabudowa portu przypominająca współczesne osiedle polskiej patodeveloperki, niczym specjalnym się nie wyróżnia.
Spacer do Mariny nie był czasem zmarnowanym, ponieważ na północ od niej znajduje się Wielki Meczet El Mina. Meczet powstał niedawno - ma dopiero 10 lat.


Shopping na europejskim poziomie
Warto zwrócić uwagę na niewielki targ rybny znajdujący się w sąsiedztwie meczetu - dla wielu jest obowiązkowym punktem zwiedzania miasta, ale my sobie go podarowaliśmy.
W Sakalli znajduje się prestiżowa promenada w ulicy Sherry Street - to zupełnie nowa jakość shoppingu w Hurghadzie. Promenadę polecamy odwiedzić nie tylko głodnym wrażeń, ale głodnym po prostu, bowiem znajdują się tam restauracje o wyższym standardzie.
W przerwie od zwiedzania polecamy odwiedzić McDonald's przy głównej Sheraton Street, gdzie w spokoju odpoczniecie i schłodzicie organizm w klimatyzowanym pomieszczeniu.