Sebastian (Wilkołak)

Sebastian (Wilkołak)
So, 19-11-2016
Fantastyczne podróże
Reportaż z Kuala Lumpur | autor: Spoiled Lizard Productions

Podobał Ci się film?

Stolica Malezji, siedziba giganta rynku petrochemicznego czyli słynne Petronas Towers to najbardziej znana wizytówka miasta. Co jeszcze warto zwiedzić będąc w tym mieście?

Kuala Lumpur (w języku malajskim „błotniste ujście”) – stolica Malezji i jej największe miasto, położone w środkowej części Półwyspu Malajskiego. Kuala Lumpur jest siedzibą parlamentu Malezji. Oficjalna rezydencja króla Malezji, Istana Negara, znajduje się również w Kuala Lumpur. Kuala Lumpur jest kulturalnym, finansowym i gospodarczym centrum Malezji ze względu na swoją pozycję finansową, jak również jako główne miasto.

Od 1990 roku miasto gościło wiele międzynarodowych imprez sportowych, politycznych i kulturalnych, w tym Igrzyska Wspólnoty Narodów 1998 roku i zawody Formuły 1. Ponadto, Kuala Lumpur jest siedzibą najwyższych bliźniaczych budynków na świecie, Petronas Towers, które stały się charakterystycznym symbolem rozwoju przyszłej Malezji.

W KL spędziliśmy zaledwie trzy dni. Ulokowaliśmy się w czterogwiazdkowym hotelu Pullman niedaleko Uniwersytetu, skąd było dobre połączenie kolejką do centrum miasta. Pierwszego dnia z rana udaliśmy się Uberem od razu do Batu Caves – słynnych jaskiń z hinduską świątynią, która znajduje się na szczycie wysokich schodów (272 stopnie).

Batu Caves - świątynie w jaskiniach

Gdy odwiedziliśmy Batu Caves w 2016 roku zastaliśmy je w trakcie remontu. Kolejną podróż do Kuala Lumpur odbyliśmy w listopadzie 2019 roku, dlatego też musieliśmy odwiedzić jaskinie ponownie. Miejsce zmieniło się nie do poznania!

Zobacz Batu Caves i ceremonię pudża →

Meczet i Muzeum Sztuki Islamskiej

Wróciliśmy kolejką bliżej centrum, gdzie postanowiliśmy zwiedzić Meczet Narodowy, ale z uwagi, że trwały modły musielibyśmy poczekać ponad 2 godziny. Opiekunowie wycieczek zaproponowali nam jadło i poidło, ale mimo wszystko postanowiliśmy się udać dalej, do Muzeum Sztuki Islamskiej, które zdecydowanie było najlepszym punktem wycieczki – nie wiem nawet od czego zacząć, po prostu trzeba to uwzględnić w planie podróży. Ten ogromny budynek na kilka pięter zbudowany w modernistycznym stylu z trzema pięknymi kopułami po prostu zachwyca. Z muzeum prowadzi szlak edukacyjny, którym łatwo dostać się do Narodowego Planetarium, a następnie łatwo przejść do Muzeum Narodowego z rozbudowaną wystawą praktycznie od początków ludzkości do walk o niepodległość. W oddzielnych wystawach można było poznać sztuki teatralne oraz historię haftu. Ponadto znajdują się tu informacje o wielu zabytkach kultury muzułmańskiej i hinduskiej z regionu, m.in. indonezyjski Borobudur.

Teraz poszło nam już gorzej, gdyż następny etap obejmował część hinduską miasta – postanowiliśmy zwiedzić jeszcze świątynię hinduską niedaleko centrum. Choć na mapie obiekt widniał jako muzeum okazał się ostatecznie ośrodkiem kulturalnym hindusów (coś jak dom kultury). W związku z tym porobiliśmy zdjęcia i udaliśmy się do pobliskiej Litte India – tam z kolei okazało się, że to jedna krótka uliczka z ciasnymi modernistycznymi kamienicami, a całość sprowadza się do przesadnie przekolorowanych sklepików na parterze w większości z jedzeniem i złotem…

Po ostatniej porażce poznawczej udaliśmy się na małe zakupy do centrum handlowego, gdzie można było nabyć w niskiej cenie naprawdę dobrej jakości ciuchy, a następnie wróciliśmy do hotelu aby się przygotować na nocną wycieczkę.

Wieczorne zwiedzanie miasta

Wieczór rozpoczęliśmy od udania się do Jalan Alor, gdzie miał nas zabrać Uber. Kierowca jednak nie był do końca pewny gdzie to jest i co to ten cały „Jalan Alor”. Zapaliła nam się lampka ostrzegawcza, ale najwyraźniej nie jadał na mieście. Ulica okazała się dość podobna do Kao San w Bangkoku. Znajdowały się tu liczne bary i restauracje, ale także tłumy turystów i żerujących na nich hindusów sprzedających selfie sticki, kolorowe lampki LEDdowe i inne badziewia – nie zrażały ich próby odgonienia, po jakimś czasie wracał ten sam kolo z taką samą prezentacją badziewia.

Z Jalan Alor mieliśmy relatywnie blisko do dzielnicy biznesowej. Postanowiliśmy udać się tam z buta, bowiem zrobiło się już chłodniej, ale nadal koło 25 stopni – zatem spacerek po obiedzie wymagany. Po drodze spotkaliśmy szczury wielkie jak koty, które potrafiły przesuwać kontenery ze śmieciami…

Gdy pojawiły się pierwsze biurowce weszliśmy do centrum handlowego, tam zauważyliśmy, że na wysokości pierwszego piętra budynki są połączone zamkniętymi i klimatyzowanymi korytarzami. Przeszliśmy nimi większość drogi. W końcu dotarliśmy do przylegającego do Petronas Towers centrum handlowego – wychodząc z niego stanęliśmy pod jedną z wieży. Budynek w nocy jest bajecznie oświetlony – zrobił na nas ogromne wrażenie. Był on jednak odgrodzony bramkami, więc podejść bliżej się nie dało, ale za to nie działa już fontanna przed budynkiem – stamtąd był rewelacyjny widok na obie wieże.

Zobacz jaki mieliśmy widok z Kuala Lumpur z hotelu w 2019 roku →

Zrobiliśmy wiele fotek i filmów, po czym postanowiliśmy jeszcze odwiedzić Chinatown, ale ku naszemu zaskoczeniu było zamknięte po 23:00. Przeszliśmy szybkim krokiem główną ulicą i wróciliśmy do hotelu. Po takim spacerze potrzebowaliśmy dłuższego odpoczynku. Pullman w pełni zapewnił nam relaks. Dobrze wyposażona siłownia pozwoliła na podtrzymanie formy, a położone wysoko baseny zapewniały relaks i widok na miasto. Pogoda była gwarantowana, zatem byliśmy zadowoleni.

ostatnia modyfikacja: 2020-08-25 r.
Podobał Ci się ten tekst? Pomóż nam rozwijać portal!
Zobacz podobne
Amman, Jordania - 757 m n.p.m.
Muzea Folkloru i Tradycji Popularnych
Czerwony Kanion, Izrael - 656 m n.p.m.
Red Canyon
Park Timna, Izrael - 275-370 m n.p.m.
Timna Park
Ejlat, Izrael - 5 m n.p.m.
Ejlat
Jordania - 827 m n.p.m.
Muzeum Archeologiczne w Cytadeli w Ammanie
Kuchnie świata: Filipiny
Taal, Filipiny - 183 m n.p.m.
Wulkan Taal: dwa miesiące przed wybuchem
Transport na Filipinach

Wesprzyj nas!

Patronite
PayPal