Finanse w podróży - jak bez stresu płacić na miejscu

Jaką walutę zabrać w zagraniczną podróż? Euro czy dolary? To odwieczne pytanie, które spędza sen z powiek wielu podróżnikom. Jednak po co przepłacać i podwójnie kupować waluty? Co zrobić gdy okaże się, że macie jej za dużo, albo w ogóle za mało?

Oto nasz poradnik wymiany walut - sprawdzony od Gambii po Filipiny.

foto: Indonezyjskie rupie. W 2015 roku byliśmy na kilka tygodni milionerami :) | autor: Sebastian (Wilkołak)
      Kantyna podróżnicza

Jaką walutę zabrać w zagraniczną podróż? Euro czy dolary? To odwieczne pytanie, które spędza sen z powiek wielu podróżnikom. Jednak po co przepłacać i podwójnie kupować waluty? Co zrobić gdy okaże się, że macie jej za dużo, albo w ogóle za mało?

Oto nasz poradnik wymiany walut - sprawdzony od Gambii po Filipiny.

Na wstępie napiszemy, że nie jest to reklama konkretnego produktu. Na rynku znajdziecie różne rozwiązania, ale na potrzeby tego tekstu opisujemy nasze doświadczenia na podstawie karty Revolut.

Jak wyglądają sprawy z typowym zakupem waluty - dobrze wiemy. Idziemy do kantoru i kupujemy euro lub dolary. Następnie za granicą wymieniamy je na miejscową walutę, lub płacimy walutą obcą (USA, Eur), która jest w większości krajów turystycznych honorowana. 

Jest to jednak obciążone kilkoma problemami, np. wysokim kursem wymiany, zmarnowanym czasem w kolejce, brakiem pożądanej waluty w kantorze itp. 

Sposób pierwszy: W przypadku wymiany euro czy dolarów na lokalną walutę dokonujemy ponownego zakupu. Zakup walut wiąże się z podwójnym przewalutowaniem i prawdopodobną stratą przy podwójnej wymianie walut. Warto nadmienić, że w Polsce możemy również kupić waluty obcych krajów, jak np. izraelskie szekle, czy turecką lirę, ale ich zakup będzie kosztować więcej niż na miejscu. 

Taki sposób wymiany walut był oczywistym wyborem w czasach, gdy nie mieliśmy tak szerokiego dostępu do usług bankowych i bankomatów na świecie. Ponadto sporo ryzykujemy wożąc ze sobą duże ilości gotówki, nie mówiąc już o podwójnej wymianie waluty, ponieważ wiąże się to również z podwójną prowizją. Dlatego uważamy za relikt przeszłości tego typu “interesy”.

Sposób drugi: W sklepach czy restauracjach bez problemu zapłacimy dolarami i euro, ale tutaj kurs jest ustalany przez sprzedawców (najczęściej umownie na terenie całego miasta) i jest zawyżony, często sporo. 

Sposób drugi jest rekomendowany w przypadku, gdy jedziemy na urlop do kraju, w którym szaleje hiperinflacja. Wtedy jest ok ;)

Przylatując do obcego państwa najlepiej jest płacić jego własną walutą. Na prostym przykładzie z Polski zrozumiemy, że tego typu interesy nie mają sensu: niektóre duże sklepy w kraju akceptują płatność w euro, a przelicznik podawany jest przy kasie - zawsze jest wyższy niż średnia NBP, dlatego przepłacimy sporo w stosunku do transakcji złotówkami. Identycznie jest za granicą.

W XXI wieku nowoczesne rozwiązania trafiają do każdego zakątka świata. Bylibyście zdziwieni co już widzieliśmy. Dzięki globalizacji sektora finansowego bankomaty trafiają na przysłowiową pustynię. Właśnie o tym chcieliśmy napisać w dalszej części tego tekstu, podając konkretne przykłady, przy okazji tworząc poradnik z listą państw, w których wypłacimy gotówkę w ATM bez żadnego problemu. W wielu przypadkach wypłata jest darmowa (nieobciążona prowizją), a jeśli prowizja występuje, to przy większej wypłacie można ją wliczyć w koszty podróży. Warto wcześniej się zorientować, czy w danym kraju są bankomaty wolne od prowizji przy płatności np. Revolut. Poniższe podsumowanie pomoże Wam lepiej zarządzać środkami podczas podróży, a co ważniejsze - wydać dokładnie tyle, ile potrzebujecie. 

Revolut pozwala wymieniać pieniądze na koncie w czasie rzeczywistym. Dostępnych jest kilkanaście walut, ale tylko raz korzystaliśmy z przewalutowania złotówek na euro, gdy lecieliśmy na Lanzarote. W pozostałych przypadkach korzystaliśmy z przelicznika w momencie płatności kartą - transakcje obciążały konto w złotówkach.

Operacja i marże, o których warto pamiętać:

Wszystkie operacje z użyciem tajlandzkich batów oraz ukraińskich hrywien realizowane są po kursie z dodatkową 1-procentową marżą.
W weekendy transakcje z użyciem głównych walut (USD, GBP, EUR, AUD, CAD, NZD, CHF, JPY, SEK, HKD, NOK, SGD, DKK, PLN, CZK) realizowane są po kursie z piątku powiększonym o 0,5-procentową marżę.
W weekendy transakcje z użyciem pozostałych walut przeliczane są po kursie z piątku powiększonym o 1-procentową marżę. Dla UAH i THB oznacza to, że łącznie „narzut” wynosi 2 proc.
Weekendowe marże Revolut tłumaczy brakiem notowań na rynku forex. Dla klientów oznacza to gorsze warunki transakcji. Jest to normalna praktyka, ale warto być jej świadomym.

Podstawowy darmowy pakiet idealnie sprawdza się podczas krótkich podróży za granicę, warto jednak pamiętać, że posiada pewne ograniczenia:

Stan konta sprawdzicie na bieżąco, w czasie rzeczywistym w aplikacji. Trzeba tylko mieć internet.  
Istnieją miesięczne limity wypłat z bankomatów do kwoty 200 euro, 200 dolarów, 800 złotych lub równowartości w lokalnej walucie. Po przekroczeniu kwoty naliczane są prowizje w wysokości 2% wypłacanej kwoty.
Dziennie możemy wypłacić równowartość 3 tys. funtów lub odpowiednika tej kwoty w innej walucie, dlatego limitu tego raczej nie osiągniecie, choć uprzedzamy.
Limitem objęte są również wymiany walut w aplikacji (do 5 tys. funtów, 6 tys. euro, 20 tys. złotych). 
Pamiętajcie, aby unikać tzw. dynamicznej wymiany waluty (DCC). Oprogramowanie bankomatów w wielu przypadkach “zaleca” ten sposób wymiany. 
W zależności od kraju mogą zostać naliczane prowizje od wypłaty. Na to Revolut nie ma wpływu, bo np. banki mają wspólną opłatę prowizyjną, a w niektórych krajach opłaty są regulowane odgórnie i to trzeba zapłacić. O tym więcej w dalszej części tekstu.

Warto pamiętać, że Revolut to nie bank i jego pieniędzy nie chroni żaden odpowiednik Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Dlatego nie ma sensu trzymać tam oszczędności życia, które i tak nie są oprocentowane, zatem zapomnijcie o odsetkach. 

System jest w pełni zautomatyzowany, zatem nie będziecie musieli się zjawiać w placówkach… och wait… nie ma placówek i nie ma infolinii. Problemy można załatwiać za pomocą czatu i bota. W razie zgubienia karty można ją zastrzec na automatycznej infolinii. Nam się to jednak nigdy nie zdarzyło. 

Jak przygotowujemy się do wyjazdu od strony finansowej

Czytając powyższe akapity łatwo zorientować się, że nie zabieramy ze sobą dużych zasobów kasy, bo po prostu nie lubimy martwić się o kieszenie. 

Zwykle zakładamy, że na urlop tygodniowy potrzebujemy na początek równowartość 500 zł, dlatego zasilamy Revolut taką kwotą i staramy się wypłacić ją już na lotnisku. Jak na razie tylko w Tunezji nasze szacunki okazały się bardzo dokładne - w pozostałych przypadkach wydatki były wyższe niż zakładaliśmy - tego jednak nie da się wyliczyć ze wzoru ;)

Singapur (pobyt 3 dni)

Waluta: 1 SGD (Dolar Singapurski) = 2,83 PLN (kurs z 29 października 2019 r.)
Wybraliśmy 10 SGD (wg Revolut 28,19 PLN), przy płatnością Revolut m.in. w banku UOB brak prowizji.

Hotele zarezerwowane i opłacone online. 
Za wszystko płaciliśmy kartą płatniczą Visa Revolut. Jedynie w przypadku zakupu kart Tourist Pass (bilet na metro) w punkcie obsługi klienta na stacjach metra (m.in. Bugis) musieliśmy zapłacić Mastercard (ale na lotnisku w automacie można zapłacić dowolną kartą, również Visa). Wybraliśmy gotówkę w wysokości 10 dolarów, co posłużyło nam do płacenia za przejazdy metrem (kiedy skończyła się ważność karty).

Należy uważać na prowizje w bankomatach - niektóre życzą sobie nawet 8 dolarów za jednorazową wypłatę!

Malezja (pobyt 2 dni)

Waluta: 1 MYR (Ringgit malezyjski) = 0,9183 PLN (kurs z 30 października 2019 r.)
Wybraliśmy 100 MYR (wg Revolut 91,83 PLN), losowy bankomat, brak prowizji

Hotel zarezerwowany i opłacony online. 

Za wszystko płaciliśmy kartą płatniczą Visa lub MasterCard. Wybraliśmy gotówkę w wysokości 100 ringitów, co posłużyło do opłacenia komunikacji miejskiej, głównie metro.

Filipiny (pobyt 11 dni)

Waluta: 100 PHP (Peso Filipińskie) = 7,51 PLN (kurs z 1 listopada 2019 r.)
Wybraliśmy 15000 Peso na osobę (ok. 1160 PLN).

Prowizje są identyczne w każdym bankomacie, dlatego możecie wypłacać pieniądze do woli kartami z polskich banków - przelicznik podobny do Revolut. Do każdej wypłaty doliczana jest jednorazowa opłata w wysokości 250 Peso (ok. 19,30 zł). Lepiej wybrać więcej przy pojedynczej wypłacie. Większość bankomatów wypłaca do 10000 Peso (czasem trzeba wpisać kwotę ręcznie, bo na ekranie widnieje maks. 5000). Niektóre - nawet 20000 Peso w jednej operacji!
Bankomaty są ogólnodostępne w miastach.

Prawie wszystkie hotele zarezerwowane i opłacone online. Kartą zapłaciliśmy za ostatni nocleg na Filipinach w mieście Angeles. 

Gotówkę wybraliśmy w transzach po 10000 i 5000 Peso. Gotówką płaciliśmy za wycieczki oraz przejazdy taksówką czy trycyklami na Panglao. 
Za drobne zakupy w sklepach płaciliśmy kartami, gdzie popularne jest płacenie zbliżeniowo.

Jordania (pobyt 6 dni)

Waluta:1 JOD (dinar jordański) = 5,40 PLN (kurs z 20 stycznia 2020 r.) 
Na lotnisku wybraliśmy po 200 dinarów na osobę ( ok. 1080 PLN). Prowizja w Arab Bank to 3 JOD. Z tego zapłaciliśmy również za noclegi w hotelach oraz wycieczkę po Wadi Rum z noclegiem. 
Bankomaty są ogólnodostępne w miastach.

Online kupiliśmy tylko jeden nocleg w hotelu Sun Set w Wadi Musa oraz wizę z biletem do Petry. Również auto wynajęliśmy i opłaciliśmy online. 

Zostało nam po 15 dinarów, które wymieniliśmy na euro w Bolonii. 

Gambia (pobyt 7 dni)

100 GMD (dalasi gambijskie) = 7,52 PLN (kurs z 7 marca 2020 r.)
Bankomaty znajdziecie na lotnisku w starym terminalu oraz w mieście, gdzie znajdują się przy większych hotelach i dużych sklepach. Jednorazowa wypłata to maksymalnie 6000 dalasi (ok. 435 zł). Do każdej wypłaty doliczana jest prowizja w wysokości 150 dalasi (ok. 11 zł).

Wybraliśmy w sumie po 12000 dalasi i po opłaceniu wycieczek oraz codziennych zakupów i pamiątek zostało nam jeszcze trochę kasy, którą wydaliśmy w sklepikach na lotnisku. 
Według kursu z dnia przylotu dostaliśmy 13,29 dalasi za 1 zł. - czyli 100 dalasi to 7,52 zł. 

W Gambii popularne są kantory oznaczone “Western Union”. W przypadku wymiany dolarów na dalasi w miejscowym kantorze (osoba zaprzyjaźniona dokonała takiej transakcji), po podwójnym przewalutowaniu zapłaciła 8,46 zł za 100 dalasi (my 7,52 zł).  

Transfer do hotelu i pobyt opłacone w formule All Inclusive Last Minute. Zatem wszystkie wybrane z bankomatu pieniądze wydaliśmy na nasze przyjemności i zakupy. 

Wyspy Kanaryjskie, Lanzarote (pobyt 7 dni)

1 euro = 4,46 PLN (kurs z 19 lipca 2020 r.)
Bankomaty znajdziecie wszędzie. Z tego względu, że transfer mieliśmy wliczony w cenę pobytu, nie wybieraliśmy euro na lotnisku. Nie udało nam się znaleźć w Costa Teguise bankomatu bez prowizji przy płatności Revolut. Najniższa prowizja to 2 euro w CaixaBank. W pozostałych bankach 3,95 euro.

Wybierając się na urlop w strefie euro zabraliśmy przywiezione z poprzednich wycieczek zaskórniaki, w związku z tym wybraliśmy na Lanzarote tylko 150 euro (na osobę), bo głównie wydaliśmy na wynajęcie auta i bilety wstępu do odwiedzanych atrakcji.

Transfer do hotelu i pobyt opłacone w formule All Inclusive Last Minute. Zatem wszystkie wybrane z bankomatu pieniądze wydaliśmy na nasze przyjemności i zakupy. 

Tunezja (pobyt 7 dni)

1 dinar = 0,73 PLN (kurs z 3 września 2020 r.)
Wypłaciliśmy po 400 dinarów na osobę (ok. 545 zł). W bankomacie na lotnisku wybraliśmy odpowiednio 400 i 300 dniarów. W hotelu Welcome Meridiana wybraliśmy dodatkowo 100 dinarów. Przy wypłacie kartą Revolut brak prowizji.

100 dinarów to 138,69 zł.

Transfer do hotelu i pobyt opłacone w formule All Inclusive Last Minute. Zatem wszystkie wybrane z bankomatu pieniądze wydaliśmy na nasze przyjemności i zakupy. 

 
Ile gotówki warto wziąć ze sobą?

W przypadku kilku spontanów, gdy zabraliśmy tylko plastikowe karty (Gambia, Jordania), warto przygotować sobie np. 20-30 euro lub dolarów. Fajnie jest również mieć je w mniejszych nominałach, ponieważ często zdarzyć się może, że ktoś będzie chciał napiwek za transport bagażu na lotnisku (lub włożenie go do bagażnika autokaru) - choć nie mamy obowiązku korzystania z tej usługi.

Taka sytuacja przydarzyła się nam kilka razy, ale chyba najbardziej zbójecka miała miejsce w Gambii, gdzie “bagażowy” zażądał 5 dolarów za umieszczenie plecaka w bagażniku autobusu. Zdecydowanie odmówiliśmy. Z kolei w przypadku Tunezji bagażowy chciał napiwek 5 dinarów lub równowartość w obcej walucie. Daliśmy 1 euro. 

Napiwki w krajach muzułmańskich płaci się również kierowcom autobusów “za szczęśliwe” dowiezienia na miejsce. Warto wówczas mieć drobne. 

Ważniejszym powodem posiadania obcej waluty zaraz po przylocie są spotykane często podatki turystyczne lub hotelowe. Spotkaliśmy się z tym w Grecji (11 euro za pobyt), Turcji (12 euro za pobyt), czy Tunezji (14 euro za pobyt) - są one pobierane przeważnie przy meldunku w hotelu. 

Również w Malezji musieliśmy zapłacić podatek, tylko w tym przypadku przy wymeldowaniu. Za to podczas zameldowania musieliśmy wpłacić kaucję, która wynosiła 100 MYR (ok. 90 złotych). Przyjeżdżając prosto z lotniska nie mieliśmy jeszcze lokalnej gotówki, dlatego w depozyt oddaliśmy 50 USD, które mieliśmy przygotowane na tego rodzaju sytuacje.  

Ważne: w wyjazdach typu All Inclusive pokoje, które zostaną Wam przypisane w hotelu są już przydzielone podczas zakupu wycieczki. Bardzo często biura podróży przesyłają taki dokument w formie elektronicznej (voucher) i trzeba go okazać w recepcji podczas meldunku. Wtedy dawanie napiwku w celu uzyskania lepszego pokoju jest bezsensowne.

Nasz patent na wakacje

Nigdy nie bierzemy z sobą z góry wyliczonej kasy, ponieważ nie chcemy kusić losu i narażać na kradzieże. Po przyjeździe na miejsce i po aklimatyzacji sprawdzamy jak wyglądają sprawy z lokalnym transportem, wycieczkami i zakupami, w tym jedzeniem o ile będziemy jeść poza hotelem. Wtedy możemy ocenić ile będziemy potrzebować pieniędzy i wybieramy z bankomatu. 

Tym sposobem zagwarantujemy sobie również, że banknoty, które dostaniemy pochodzą z oficjalnego źródła i będą w dobrym stanie. Jest to niezwykle ważne w przypadku krajów, gdzie środek płatniczy traktowany jest jak, mówiąc kolokwialnie, “szmata”. Spotkaliśmy się z tym m.in. w Gambii. Banknoty dalasi są podarte i najczęściej brudne. Z bankomatu nie dostaliśmy takich ani razu, z kolei osoby wymieniające w Western Union dolary na dalasi dostały “w prezencie” kupkę brudnych i śmierdzących banknotów. 

Pamiętajcie, że również za granicą w sklepach i restauracjach z logo VISA czy MasterCard można płacić kartami płatniczymi BEZ prowizji. Czasem nawet w sklepach z pamiątkami - jak np. na straganie w samym środku Petry. Jeśli ktoś wciska Wam, że musi pobrać prowizję, pożegnajcie go i idźcie w inne miejsce. 

Kart najlepiej nie oddawać w cudze ręce - znane są przypadki kopiowania danych i czyszczenia konta. Obecnie już na całym świecie upowszechniły się płatności zbliżeniowe (zwane Tap Pay), są one o wiele bezpieczniejsze niż przeciąganie paska czy korzystanie z chipa w czytniku. 

Idealną kartą do takich zadań jest właśnie Revolut, którą można doładować dowolną kwotą w kilka sekund i wybrać pieniądze w bankomacie. W przypadku kradzieży nie da się jej wykorzystać do zaciągnięcia debetu czy kredytu. 

Jak maksymalnie zaoszczędzić na finansach podczas podróży?

Wybieraj kasę z karty Revolut w dni robocze. Weekendowe dodatkowe prowizje wynikają z braku notowań na rynku forex, marża zabezpiecza przed zmiennością kursów. 
Jeśli bankomat pobiera opłatę od wypłaty, pobieraj większe kwoty, aby nie dokonywać kolejnej wypłaty w późniejszym terminie i płacić ponownie haraczu.
Jeśli jesteś w miejscu, gdzie nie ma podanych cen na półkach usłyszysz je od sprzedawcy. Wówczas targuj się (chyba, że to spożywka, to nie)! Zacznij od 20% ceny wyjściowej - zwykle przedmiot jest tyle wart. 
Nigdzie nie ma nakazu płacenia napiwków, dlatego też nie masz obowiązku zostawiania ich. Wyjątkiem będzie gdy poprosisz kogoś o zrobienie czegoś, co wykracza poza jego zakres obowiązków.
Nie kupuj wątpliwych pamiątek podczas wycieczek fakultatywnych. Pamiętaj, że “zakupy” są dodatkową formą zwiedzania, dlatego przewodnik w planach ujął różnej maści sklepy, które nie są związane ze zwiedzaniem (np. sklep ze skórami czy złotem). Za każdy dokonany zakup podczas wycieczki dostanie prowizję. Poza tym musisz mieć świadomość, że najprawdopodobniej kupujesz masowe chińskie produkty, a nie lokalne rękodzieło. Jeśli bardzo Ci się podobają, to znajdziesz je też na każdym bazarze w mieście w niższej cenie. 
Jeśli chcesz wyjechać na wycieczkę fakultatywną kup ją u lokalnego przewodnika. Zaoszczędzisz na prowizji, którą pobierają duże biura podróży organizujące Twoje wakacje. Np. Safari w Senegalu kupiliśmy 30 euro taniej niż oferta naszego organizatora. Trzeba tylko wyjść i poszukać odpowiedniego miejsca - często takie biura są ulokowane w pobliżu hoteli lub gdzie jest najwięcej turystów. 
Podróżuj transportem zbiorowym. Zadanie może być trudne w krajach arabskojęzycznych, gdzie przystanki opisane są niezrozumiałym dla nas językiem. Nic nie stoi na przeszkodzie, by kogoś poprosić o pomoc. W przypadku krajów azjatyckich najczęściej będzie informacja w języku angielskim. 
 Ściągnij na smartfona mapy offline. Oznacz ważne miejsce na mapie przed wyjazdem. Łatwiej do nich dotrzesz pokazując np. kierowcy lub jak będziesz pytać o drogę - zaoszczędzi to sporo czasu i kasy na niepotrzebne bilety. Również możesz spisać wszystkie ważne miejsce na kartce i pokazywać nazwy podczas pytania o drogę - lokalni chętnie pomogą.
Nie wdawaj się w dyskusje z lokalnymi mieszkańcami, którzy często rozbudowaną gadką chcą wyciągnąć od ciebie datek pieniężny. Uwierz nam - niby proste zadanie, a jednak niektórzy są mistrzami w nawijaniu makaronu na uszy. Marnują tylko Twój czas. 
Przy korzystaniu z taksówki, tuk tuków, trycykli czy innych drobnych środków komunikacji ustal cenę zanim wsiądziesz. Unikniesz w ten sposób niespodzianki na miejscu. 
Jeśli kierowca mówi, że miejsce do którego chcesz jechać jest zamknięte i proponuje inne - uciekaj natychmiast. Wywiezie Ciebie do miejsca, które mu płaci za dowóz "klientów".
Jeśli ktoś na ulicy proponuje wycieczkę z oprowadzeniem po okolicy lub “pokaże tani market” tylko musisz iść kawałek - odmów. Najprawdopodobniej na końcu wycieczki zażąda sporej sumy za oprowadzanie.
Jeśli nosisz bransoletkę hotelu i ktoś podczas zwiedzania miasta zaczepi Ciebie i powie, że pracuje w tym hotelu - nie wdawaj się w dyskusje. Prawdopodobnie będzie chciał Cię wziąć na litość.
Jeśli jesteś w turystycznej miejscowości odejdź od jej centrum. Na obrzeżach zauważysz, że wszystko będzie tańsze. Tam też warto zjeść - będą to potrawy bliższe tradycji i na pewno smaczniejsze.
Zanim pojedziesz sprawdź okolicę - warto poszukać większych marketów. Czasem mogą znajdować się w środku turystycznego piekiełka, a ty o tym nie będziesz wiedzieć bo po prostu nie wiesz czego szukać. 
Chcesz zwiedzić miasto budżetowo? Czasem bezpłatne wycieczki organizują lokalni przewodnicy. Na podstawie ich opowieści możesz eksplorować wybrane miejsca już na własną rękę. Szukaj na Tripadvisor. 
Pieniędzy, które zostaną na koniec nie wydawaj na siłę. Na lotnisku możesz je wymienić na euro i zabrać w kolejną podróż. W przypadku, gdy odwiedzasz kilka państw pod rząd - walutę, która zostanie wymienisz w kolejnym i tak spożytkujesz nadwyżki sensownie. 

ostatnia modyfikacja: 2020-10-15 r.
Sebastian (Wilkołak)

Sebastian (Wilkołak)

Zapalony podróżnik, wolny czas poświęca na zwiedzanie - preferuje dalekie podróże do egzotycznych krajów, a od niedawna realizuje nową pasję - zwiedzanie mniejszych miejscowości. W reportażach i relacjach wydobywa na światło dzienne lokalne legendy, miejscowe tradycje i po prostu życie. 

Jako środki transportu preferuje kolej, gdzie dużo czyta i podziwia widoki za oknem. Samoloty uwielbia za skracanie odległości, dzięki czemu może eksplorować najdalsze zakątki świata. Nie bierze pod uwagę możliwości zorganizowania urlopu w jednym miejscu. Lubi zwiedzać dynamicznie, posiada zdolności translokacji - dziś tu, jutro 12000 km dalej.

Z wykształcenia logistyk - lubi planować podróże i organizować nieodłączane przy tym atrakcje. Nigdy nie rozstaje się z tabelkami i wykresami. Jak zwykł mawiać "wszystko można zaplanować diagramem Gantta".

Od zawsze zainteresowany mediami i produkcją telewizyjną. Pracował w lokalnej TV zanim prowadzenie kanałów wideo było modne. Operator, reżyser i montażysta w jednym.

Wesprzyj nas!

Patronite
PayPal