01-05-2017

City Break: Ostrawa

Autor: Sebastian (Wilkołak)
Plac przed centrum handlowym Forum Nova Karolina
Fot. Sebastian Janek

Ostrawę odwiedziliśmy 1 maja. Był to wyjazd spontaniczny. Kiedy u nas Święto Pracy – tam względny ruch. To był udany wyjazd, bo mieliśmy naprawdę dobrą letnią pogodę.

Ostrawa – miasto w Czechach na granicy Śląska Cieszyńskiego, Śląska Opawskiego i Moraw, u ujścia do Odry dwóch rzek: Opawy i Ostrawicy. Miasto leży przy północnym krańcu Bramy Morawskiej. Stolica kraju morawsko-śląskiego. Ważny ośrodek komunikacyjny i gospodarczy Czech.

Wycieczka zaczęła się bardzo dobrze – pierwszy raz jechaliśmy czeską koleją – jest to nie lada szok dla ludzi, którzy od zawsze podróżowali tylko polskimi. Niestety różnice w taborze widać gołym okiem, a w prywatnych liniach (których u nas kompletnie brak) najniższa klasa o niebo przewyższa pierwszą z InterCity – zaryzykowałbym nawet porównanie do Pendolino. Wszędzie czysto, ładnie pachnie, skóra na fotelach, woda i kawa w cenie biletu, a do tego siatka połączeń Regio Jet imponuje! Do Ostrawy pojechaliśmy trasą przez Hawierzów.

Na pierwszy rzut oka Ostrawa nas nie zszokowała. Wysiedliśmy na dworcu Ostrava Stodolni (nazwa pochodzi od ulicy, na której znaleźliśmy knajpy o typowej polskiej klienteli z polską muzyką disco-polo), po czym udaliśmy się do pobliskiego centrum handlowego. Tu również szoku nie było, poza tym że otwarte 1-szego maja. Sklep jak sklep, wypiliśmy kawę i w drogę na stare miasto.

Dopiero tutaj dało się odczuć czeskiego ducha - im bliżej do starego miasta tym ładniej. Co prawda po drodze różne remonty dróg, kamienic, torowisk, ale widać, że Czesi ładują więcej pieniędzy w swoje miasta niż to robi się u nas.

Większość zabytków znajduje się w morawskiej części miasta – odwiedziliśmy Katedrę Boskiego Zbawiciela, rynek starego miasta, który składa się z dwóch prostokątów złączonych bokami – z góry zapewne wygląda jak „L”. Jedna z płyt jest naszpikowana zabytkami i pomnikami – zdecydowanie lepiej zadbana od drugiej o charakterze modernistycznym. Na rynku wypiliśmy dobre piwo i zjedliśmy dania z serów – palce lizać. Bardzo miła obsługa – polecamy Radegastovnę.

Następnie udaliśmy się w stronę Ostrawy Śląskiej. Po drodze obejrzeliśmy kościół św. Wacława, a po przejściu Ostrawicy zobaczyliśmy kilka pomników i m.in. czołg I Czechosłowackiej Dywizji Pancernej. Następnie udaliśmy się, na wzgórze (przy nim znajduje się urząd miejski okręgu Ostrawy Śląskiej) i zeszliśmy w stronę okazałego budynku z górującą nad okolicą wieżą – pewnie kolejna katedra, pomyślałem. Ale oto wielka niespodzianka – to był ratusz miejski!

Ciekawa bryła, zaprojektowana i wybudowana w okresie międzywojennym. Nowy Ratusz – modernistyczny gmach publiczny na pl. Jana Prokeša jest siedzibą władz miejskich oraz urzędu dzielnicy Morawska Ostrawa i Przywóz, Morawskośląskiej Biblioteki Naukowej, Ostrawskiego Centrum Informacji i oddziału Czeskiej Kasy Oszczędności. Został zbudowany w latach 1925-1930 obiekt należy dziś do najważniejszych ostrawskich zabytków i jest uważany za jeden z symboli miasta.

Wracając do centrum przeszliśmy koło kościoła ewangelickiego, a następnie trafiliśmy w okolice ulicy Stodolni, gdzie spotkaliśmy owe polskie puby. W tej okolicy zjedliśmy obiadek, a następnie udaliśmy się już na główny dworzec kolejowy.

Po drodze znajdował się bardzo ładny Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, gdzie oczywiście zrobiliśmy kilka fotek.

W drogę powrotną do Cieszyna chciałem pojechać legendarnym Leo Express, ale niestety nie było wolnych miejsc, więc pojechaliśmy najtańszym składem České dráhy, który i tak deklasuje polskich przewoźników – na kilometr Regio i TLK, a nawet niektóre IC. Z dworca odjechaliśmy do Czeskiego Cieszyna przez Bogumin – czyli trasą na około, zatem zrobiliśmy okrężną wycieczkę po czeskim Śląsku.


Media

Jednodniowa wycieczka do Ostrawy
Spoiled Lizard Productions

Galeria


Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Udostępnij

Sebastian (Wilkołak)
Sebastian (Wilkołak)

Zapalony podróżnik, sportowiec amator, miłośnik minimalizmu, dobry organizator.
W podróży ceni sobie poznawanie ludzi i odkrywanie nowych miejsc. Dlatego nie ma mowy o dwutygodniowym pobycie w tym samym miejscu. Lub zwiedzać dynamicznie, posiada zdolności translokacji - dziś tu, jutro 12000 km dalej ;)
W Polsce mieszka w najpiękniejszym mieście, a co weekend stara się wyskoczyć jak najdalej, aby... zwiedzać.

Komentarze

  • skalne-1.jpg
  • morze-zima.jpg
  • gdansk.jpg
  • slawno.jpg
  • wroclaw-glowny.jpg
  • Darlowo-8.jpg
  • tatry-03.jpg
  • Darlowo-5.jpg
  • tatry-02.jpg
  • bratyslawa.jpg

 

Formularz kontaktowy

W przypadku uwagi lub pomysłu wypełnij poniższe pola i naciśnij przycisk "wyślij wiadomość".

©2017 Z butami przez świat.

Wszelkie bilety i hotele dawno zabookowane.
Ale prawa do tekstów, fotek i filmów zastrzeżone.

Polityka prywatności