Sebastian (Wilkołak)

Sebastian (Wilkołak)
Wt, 13-11-2018
Azja na spontanie
Azja na spontanie | odcinek 05 | autor: Spoiled Lizard Productions

Podobał Ci się film?

Wycieczka do Bangkoku wypadła nam w listopadzie 2016 roku i trwała w sumie 5 dni. To niewiele jak na zwiedzanie metropolii liczącej ponad 8 milionów ludzi, ale właściwie wszystko co chciałem zobaczyć za pierwszym razem znajduje się właśnie w ścisłym centrum.

Lot do stolicy Tajlandii z przesiadkami trwał około 12 godzin. Port lotniczy Bangkok-Suvarnabhumi znajduje się tuż za granicami miasta i połączony jest z metropolią linią metra. Zatem dojazd bardzo prosty. Jedna z ważniejszych ciekawostek na temat samego miasta jest taka, że centrum skupione jest w okolicy koryta rzeki Menam, i jest to stosunkowo wąski przesmyk w środku metropolii liczący sobie z północy na południe tylko 15 km. Natomiast największe połacie tego miasta znajdują się na zachodzie i wschodzie od centrum - rozpiętość miasta sięga tutaj prawie 70 km! Wbrew temu co się mówi o mieście - nie leży ono bezpośrednio nad Zatoką Tajlandzką, a tylko jego niewielka część - łącznie linia brzegowa liczy 4,8 km i są to mało popularne tereny zielone z restauracjami i ładnymi punktami widokowymi. Na próżno szukać tu plaż, zdecydowanie więcej jest pomostów i ścieżek rekreacyjnych. 

WP 20161128 10 27 21 Pro

Bangkok!

Zwiedzanie miasta w nocy

Po przyjeździe do centrum, około godziny 18:00, i zostawieniu bagaży w hotelu, niezwłocznie rozpoczęliśmy zwiedzanie. Nie dokonywałem wcześniej rozeznania na mapie, ale wiedziałem, że chcę udać się na Khao San i dobrze zjeść. Zwykle na pierwszą wycieczkę wybieram się na piechotę, zatem 5,2 km przeszliśmy przez centrum podziwiając cuda tego świata.

WP 20161115 19 16 06 Pro

Miasto w nocy - idziemy właśnie na Khao San

Khao San vs. Rambuttri

Dotarliśmy do drogi i lekko się zdziwiliśmy. Poza wieloma restauracjami, których “ogródki” wybiegały wręcz na ulicę, było tutaj wszystko - kompletny chaos. Poza wieloma turystami, masa naciągaczy, sprzedawców i naprutych turystów. Przeszliśmy całą drogę, na której znajduje się nawet McDonald. Zdecydowaliśmy, że nie chcemy jeść w ścisku i udaliśmy się kawałek dalej, gdzie na równoległej Alei Rambuttri odkryliśmy spokojniejszą wersję Khao San. Tutaj oddaliśmy się małej chwili relaksu - skorzystaliśmy z masażu stóp, a potem poszliśmy zjeść Pha Tha Thai. Czyli kulinarna podróż po Bangkoku odfajowana.

WP 20161126 20 26 46 Pro

Przykładowy Pha Tha Thai

Małe Chiny w Bangkoku

Podobny plan wykonaliśmy jednej z kolejnych nocy, gdy wybraliśmy się do Chinatown, które również znajduje się w ścisłym centrum - trochę bardziej na zachód od dworca kolejowego Bangkok Hua Lamphong. Spędziliśmy tam kilka godzin na smakowaniu lokalnych potraw (również w większości w wersji street food). Tego co tam zobaczyliśmy nie da się opisać - dzielnica skupiona jest przy głównej przelotowej drodze, gdzie wszystkie budynki ubrane są w typowe chińskie ozdoby, a ze ścian zwisają różnego rodzaju neony - zupełnie jak na każdym Chinatown pokazywanym w TV. Zdecydowanie miejsce warte polecenia.

WP 20161128 20 43 27 Pro

Chinatown - zapraszamy!

Sky Bar

Jedną z “must see” atrakcji wschodnio-azjatyckich metropolii jest odwiedzenie baru na szczycie drapacza chmur. W Bangkoku zdecydowaliśmy się na Sky Bar, w którym kręcono “Kac Vegas w Bangkoku”. Znajduje się on z kolei bardziej na południe od dworca kolejowego Bangkok Hua Lamphong. Wstęp jest darmowy, jednak wejść można tylko w casualowym stroju. Ceny całkiem spoko jak na tego typu atrakcję - piwo 50 zł, lampka szampana ok 100 zł. Widok na miasto jest jednak bardzo piękny. W tej części znajduje się sporo biurowców, zatem można podziwiać panoramę usianą wysokimi budynkami.

skybar

Panorama miasta w nocy i charakterystyczna kopuła w klubie Sky Bar

Thawornwatthu - biblioteka mnichów

Budynek dawnej biblioteki mnichów został zbudowany z inicjatywy króla Ramy V. Pierwotnie był to instytut edukacyjny dla mnichów. Obecnie stanowi muzeum pamięci króla Ramy V. W środku znajdziemy ciekawą ekspozycję dotyczącą króla i małżonki. Pod koniec XIX wieku król odbył podróż do Eurupy, gdzie odwiedził chyba wszystkie liczące się dwory królewskie. Warto poświęcić chwilę na zapoznanie się z tym ciekawym akcentem.

Muzeum szpiega

W Bangkoku znajduje się willa (właściwie kompleks kilku budynków), w której zamieszkiwał były amerykański żołnierz, szpieg, biznesmen i pisarz - Jim Thompson. Terenem jego działalności był daleki wschód, jednak po wojnie postanowił osiąść w Bangkoku na stałe, gdzie zajmował się m.in. handlem jedwabiem i kolekcjonowaniem dzieł sztuki. Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach w Malezji.

WP 20161128 13 45 09 Pro

Dziedziniec w domu Jima Thompsona

Wycieczka po rzece

Bangkok można przemierzać na wiele sposobów. Komunikacja miejska zapewniam nam dojazd do centrum na kilka sposobów. Jest to między innymi Metro, SkyTrain i tramwaj wodny. Te trzy środki transportu jedynie się przecinają, ale pozwalają praktycznie bez problemu okrążyć ścisłe centrum miasta. Jedną z ciekawszych podróży odbyliśmy właśnie łódką po rzece, która oczywiście do najczystszych nie należy, ale wrażenia są pozytywne. Mniej więcej w środkowej części trasy znajduje się świątynia Wat Aryn, czyli słynna Świątynia Świtu - tramwaj wodny to najprostszy sposób, aby się do niej dostać. Z rzeki rozciąga się niesamowity widok na ten strzelisty budynek. Dalej na południe możemy podziwiać dzielnicę biznesową, której strzeliste drapacze stoją po obu brzegach rzeki.

WP 20161115 16 54 01 Pro

Tramwaj wodny to tutaj bardzo dobrze działający środek transportu
W ciągu dnia zwiedzaliśmy liczne świątynie, m.in. Wat Pro, Wat Phra, wspomniany Wat Arun i inne mniejsze, które opisujemy w kolejnym odcinku

Park Lumpini - enklawa w centrum miasta

Lumpini Park jest jedną z niewielu enklaw spokoju w tej potężnej metropolii. Park ma ponad 500 tysięcy m2, a na jego terenie znajdują się różne rośliny, zabytki i akweny wodne. Park, który pierwotnie miał być miejscem wystaw kwiatowych dziś stał się odwiedzanym przez mieszkańców oazą, w której mogą odpocząć, pobiegać czy ćwiczyć aerobik. Znajduje się tutaj również siłownia na powietrzu (bardzo spartańska), ogród gier (przodują szachy), miejsce spotkań rodzin. 

WP 20161129 07 25 18 Pro

Mieszkańcy ćwiczą o poranku

Hotel

W Bangkoku zatrzymaliśmy się w hotelu Baiyoke Sky Hotel. W 2016 roku był to nadal najwyższy budynek w mieście. Poza wysoko położoną restauracją (wyżej niż odwiedzony przez nas Sky Bar) nie posiadał niczego, co byłoby godne polecenia. Obsługa była niezadowalająca i tym faktem byliśmy mocno rozczarowani. Z drugiej strony udało nam się obejrzeć wesele, które się tam odbywało w fantazyjnie przystrojonej sali bankietowej - ciekawe doznanie.

WP 20161128 12 45 38 Pro

Ten wieżowiec to nasz hotel

Lokalna kuchnia

W Bangkoku poza śniadaniami, które mieliśmy w hotelu, niemal wszystkie posiłki spożywaliśmy w otwartej przestrzeni

Tajskiej kuchni skosztowaliśmy już pierwszego dnia (a właściwie nocy). Narodową potrawę Pha Tha Thai jedliśmy w kilku odmianach, bo była wszędzie i najtaniej. Zwykle jest to smażony makaron z woka z jajkiem, czasem krewetkami, ale prawie zawsze z kiełkami fasoli mung, pastą tamaryndową i sosem rybnym. Na foto do zestawu tego wzięliśmy lokalną zupę i piwo

Podczas pobytu w Chinatown skosztowaliśmy kilku potraw z kuchni chińskiej. Były to ryż z pędami bambusa, kurczak słodko kwaśny (ale też chyba w innej odmianie), ponadto jako dodatki warzywa zasmażane i makaron

Raz z braku innej opcji stołowaliśmy się w restauracji hinduskiej znajdującej się koło naszego hotelu. Zjedliśmy tam mało atrakcyjny wizualnie zestaw obiadowy - trudno było zidentyfikować co w nim było… Na pewno dostaliśmy sporą porcję marchewki na słodko ;)

W jednym z centrów handlowych pozwoliliśmy sobie na obiad w japońskim fast-foodzie. Była to jedna z knajpek, gdzie płacisz raz i jesz ile chcesz. Chcieliśmy spróbować w miarę wszystkiego, ale i tak na koniec wygrało sushi, którego w knajpie było zdecydowanie najwięcej w różnych odmianach. Stołowanie w restauracji było dla nas niemałą nowością. Pobyt w restauracji mógł trwać do 90 minut i w tym czasem można było jeść co się chciało. Poza wspomnianym sushi przez restaurację przejeżdżała, na specjalnej taśmie, kolejka dań, które mogliśmy dowolnie ściągać i gotować w znajdującym się na stole garnku z wrzątkiem

Oczywiście nie mogło zabraknąć kolacji w lokalnym McDonaldsie (to akurat był posiłek nocny po wyjściu ze SkyBaru). Zwykle w każdym rejonie świata próbuję sieciówki, aby doświadczyć przygotowanych specjalnie na lokalny rynek kanapek. McDonalds nie zszokował - poza opcją z ryżem zamiast frytek i krewetek w panierce, nie znaleźliśmy nic ciekawego uwagi

ostatnia modyfikacja: 2020-11-14 r.
Zobacz podobne
Jordania - 827 m n.p.m.
Muzeum Archeologiczne w Cytadeli w Ammanie
Kuchnie świata: Filipiny
Taal, Filipiny - 183 m n.p.m.
Wulkan Taal: dwa miesiące przed wybuchem
Transport na Filipinach
Bohol, Filipiny - 402 m n.p.m.
Bohol - tajemnicza wyspa i jej atrakcje
Jedziesz daleko, a tam zamknięte. Miejsca w remoncie, niechlubne TOP10
Jedziesz daleko, a tam zamknięte. Miejsca w remoncie, niechlubne TOP10
Filipiny - 11 m n.p.m.
Muzeum Jose Rizala w Forcie Santiago
Panglao, Filipiny - 25 m n.p.m.
Panglao

Wesprzyj nas!

Patronite
PayPal